Nowa Mix-Tradycja
No lyrics have been submitted for this track yet.
No lyrics have been submitted for this track yet.
Chadzał do mnie Jasiu, a ja go czekałam Chadzał do mnie Jasiu, a ja go czekałam Witałam go w ciemną noc, z ranka wyganiałam Witałam go w ciemną noc, z ranka wyganiałam Cielsko lodowate stoi po-pod lasem Łypie wokół okiem krwawo zezowatym Nie zobaczy kochanek, biegnie jak koń raczy Gdy nocka ciemna, Jaś do Kasi gna Tego kto pieszczotami dzisiaj go uraczy... Gdy nocka ciemna, Jaś do Kasi gna Gdy nocka ciemna, Jaś do Kasi gna Gdy nocka ciemna, Jaś do Kasi gna Gdy nocka ciemna, Jaś do Kasi gna Od nocy do ranka czekam na kochanka Na mojego Janka, mojego miłego Od nocy do ranka czekam na kochanka Na mojego Janka, a tu nie ma go Że on do niej chadzał, o całusy prosił Będzie go po lesie czarny Dybuk nosił Że on do niej przychodził, prosił o całusy Będzie dziś się na nim krucze stado tuczyć Gdy zdusze dybucze obdziera ze skóry Nie dla Jasia usta twe, lecz wilcze pazury Gdy zdusze dybucze ciało jego włóczy Nie dla Jasia usta twe, ale dzioby krucze Choć mi łamie kości, choć mi parzy skórę Żem do ciebie w gości chadzał - nie żałuję A ty po mnie nie płacz, głosu serca słuchaj Duchem do cię przyjdę znów, choć w ciele Dybuka... Od nocy do ranka czekam na kochanka Na mojego Janka, mojego miłego Od nocy do ranka czekam na kochanka Na mojego Janka, a tu nie ma go Oko Dybuka duszyczki szuka Oko Dybuka duszyczki szuka Oko Dybuka duszyczki szuka Oko Dybuka duszyczki szuka
Submitted by Corpse Defiler — Mar 27, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Strzeżcie się dziewczyny Latawców Co bywa spadają z niebiosów Choć piękni są jak te anioły Strzeżcie się niebiańskich ich oczu Latawce gdy pchają obłoki Z góry w świat patrzają szeroki A gdy któryś piękną dziewczynę Zobaczy, omamić ją zechce A gdy zechce, mocy ma tyle Że złamie każdą jej obronę – Miłosna dziewkę bierze trwoga Prują chmury sługi Strzyboga Krew gorąca pali, ciało drga Żądza trawi, krwawi jej dusza Stracona dla męża i dzieci – O latawcu tylko będzie śnić On gorąco kocha ją w tym śnie W niebo zaś ucieka gdy już dzień Ona przez dnie długie jak wieki Wypatruje smutno w obłoki Leć mój Latawcze, nieś gdy zagrzmiało W chmurach puchowych pieść moje ciało Pieść moje ciało młodе, szalone Wargi me, piersi w ogniu rzеźbione Nieś mnie Latawcze, pieść w swych ramionach Pręż swoje barki , skrzydła wyśnione Pieść moje ciało młode szalone Pieść moje piersi w ogniu rzeźbione W twoich objęciach, wargach, ramionach W chmurach puchowych ja chce dziś skonać W objęciach Twoich ja chce dziś skonać W chmurach puchowych, wargach, ramionach W objęciach Twoich ja chce dziś skonać W Twoich objęciach, chmurach, ramionach… Aż nadejdzie w końcu taka noc Że już do niej nie przyleci on Bo gdzieś całkiem inną dziewczynę Podstępnie omamić znów zechce A tej, co zostanie w noc sama Rozpacz jeno, ból i niesława Nim na niebie wzejdzie znów słońce Z ulgą pęknie serce bolące Mamo gdzieżeś Ty, gdy Cię nie ma Wróćże do nas, zawróć się z nieba – Płaczą dzieci, z nimi mąż płacze Puszczają po ciebie latawce
Submitted by Corpse Defiler — Mar 27, 2026
Ой, ти, Петре, Петре Та й ще ти Йване Половина літа минає Ой я того літа Та й мало Знала Що я мало Та й, не погуляла Що я, молодая Та й не погуляла Мене матусенька Не пускала Мене матусенька Та й не пускала Ножечками Та й запирала Ой ти, Петре, Петре Та ще й ти Йване Половина літа минає
Submitted by Corpse Defiler — Mar 27, 2026
Utonął Wieś głupawy, a Toplica zducha Szpony zacierając – szepcze mu do ucha Wiesz, że przed Kupałą kąpać się nie godzi Wiesz, że przed Kupałą po dnie licho chodzi Za niepokorę przyjdzie głupcze Ci zapłacić Topielice będą ciebie teraz niańczyć Ślepy żywot zducha wieść tu będziesz teraz Z rusały wymoczku będziesz tańczyć I poszedł głupiec na dno, w zapiecek korali Utopce go witały w kłębach wodnej fali Witały go potwory i wodne bałwany Witają Cię wodziary – trupie ukochany!! Teraz kły dostaniesz, w oczy szał obłędny Topca żywot ślepy wieść tu będziesz wstrętny Wciągać żywych na dno, trupy będziesz niańczyć Z rusały wymoczku będziesz tańczyć I poznał Topielice – szkaradę dziеwice Wnet się polubili , bez przеrwy grzeszyli Po wodzie się walali , jak foki bezczelne I z ust sobie spijali całusy śmiertelne I rzekł do Topielicy – szkarady dziewicy Wrócić już nie mogę, budzę w ludziach trwogę Zostań moją żoną Toplico-szkarado Wszak wielbię ja ciebie: Łado moja Łado! Żywot teraz wiodą złych podwodnych kmieci Młodych mieć nie mogą, więc wciągają dzieci
Submitted by Corpse Defiler — Mar 27, 2026
To nie konie tak cwałują, uszami nie strzygą Jeno tańczą dwa opoje - Świdryga z Midrygą I nie stęka tak stodoła cepów bijakami Jak ta łąka źgana nogą jako kułakami Doskoczyła ich na słońcu Południca blada I Świdrydze, i Midrydze, i tańcowi rada Zaglądała im do oczu chciwie jak do żłobu To nie konie tak cwałują, uszami nie strzygą "Który w tańcu mnie wyhula, bom jedna dla obu?" Porwali ją za dłoń jedna, porwali za drugą "Musisz obu nam wystarczyć, skąpico - dziewczuro!" Rozdwoili ją po równo, rozczepili żwawo Na dwie dziewki, na siostrzane - na lewą i prawą Więc Świdryga pląsał z prawą, a Midryga z lewą Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten cholewą Tańcowali z nią do zdechu i aż do upaści Aż umarła jednocześnie we dwojej postaci W dwóch ją trumnach pochowali, ale w jednym grobie Ale huczy ziemne echo, tańczą trumny obie Aż się kręci z nimi razem śmiеrć w skocznych lamentach Aż się wnętrznościami trzęsie przerażony cmеntarz Pomąciła im się w głowach wiedza ta pomglona Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona? W jakiej trumnie lewa dziewka, w jakiej prawa leży? I która z nich i do kogo po śmierci należy? Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem I na klęczkach zatańczyli nad przepaści skrajem Porażeni mrokiem trumien, jak dwa błędne wióry W otchłań śmierci powpadali nogami do góry!
Submitted by Corpse Defiler — Mar 27, 2026
Między niebem a piekłem, pośród słynnych bezdroży Co je lotem starannie omija duch boży Stoi karczma stara, w której widma opojów Świecą tryumfy szałów, swych pijackich znojów Sam Mefisto wpada w karczmie tej zasiada Zmora z najgorszego snu też na pewno czeka tu Sam Mefisto wpada w karczmie tej zasiada Cała karczma nasza w otchłań się zatacza Zmora z najgorszego snu też na pewno czeka tu Skąpiec co umierając połknął swoje ametysty Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty I zbrodniarz co w nożu całą ujął swoją wiarę Zdoła tutaj niejedną nadybać ofiarę Cała karczma nasza w otchłań się zatacza Zmora z najgorszego snu woła Ciebie, "Przychodź tu!" Cała karczma nasza w otchłań się zatacza Zmora z najgorszego snu woła Ciebie, "Przychodź tu!" Nierządnica żmija mizdrzy się do tłuściocha Co przed śmiеrcią w niej się lubieżnie zakochał Grają tеż grajkowie wściekle w swojej kapeli Cały tłum zdziczały w pląsach się weseli Cała karczma nasza w otchłań się zatacza Zmora z najgorszego snu woła Ciebie, "Przychodź tu!" Cała karczma nasza w otchłań się zatacza Zmora z najgorszego snu woła Ciebie, "Przychodź tu!" Między niebem i piekłem pośród słynnych bezdroży Między niebem i piekłem pośród słynnych bezdroży Cała karczma nasza w otchłań się zatacza W otchłań się zatacza cała karczma nasza się zatacza Między niebem a piekłem, pośród słynnych bezdroży Co je lotem starannie omija duch boży Cała karczma nasza w otchłań się zatacza W otchłań się zatacza cała karczma nasza się zatacza Jedna koło pieca siedzi tylko starucha Mać pięciorga wisielców wrzawy tej nie słucha Posępnie skulona znów wspomina po cichu Cudną, pierwszą miłość spełnioną na strychu Nagle podskoczyła Dzbana wychyliła Polkę w oka mgnieniu Zagrała na grzebieniu Nagle podskoczyła Dzbana wychyliła Polkę w oka mgnieniu Zagrała na grzebieniu
Submitted by Corpse Defiler — Mar 27, 2026
Witamy na tronie psychozy mocarnej Z tych prochów jam powstał, z tej ziemi „genialnej” Kołysał mnie system w absurdu ogrodzie Jam potomek Wandali i szlachty na zagrodzie Me ojce pomarli z posągi dawnymi Czupryny wąsate z oczami dumnymi O czasach ich pięknych dziś czytać się godzi Lecz kogo to dzisiaj naprawdę obchodzi Jestem małpą w twoim ogrodzie Jestem ogniem sunącym po lodzie Jam zaraza ziejąca z Chochoła Nie z tej ziemi, z tej ziemi – Żywiołak Jestem wielolicym demonem Sarmatą dumnym, rozmarzonym Pije zdrowie nie mrużąc powiek Przestępca, alkoholik – Polak katolik !! W mym kraju, na tronie psychozy mocarnej Mutantów systemu, zmyły idealnеj Słychać jęki i kwęki hien – jełopów cienia Wyrzutków sumiеnia i niespełnienia W mym kraju absurdu, psychozy mocarnej Zakały mentalnej, intrygi totalnej Są ludzie co w wiecznie goniącej ułudzie Sprzedając swą godność wciąż marzą o cudzie Jestem małpą w twoim ogrodzie Jestem ogniem sunącym po lodzie Jam zaraza ziejąca z Chochoła Nie z tej ziemi, z tej ziemi – Żywiołak Jestem wielolicym demonem Sarmatą dumnym, rozmarzonym Pije zdrowie nie mrużąc powiek Przestępca, alkoholik – Polak katolik !! W tym kraju na tronie psychozy mocarnej Czuć dymy jełopów , elit maniakalnych Topornie lecz działa śmietana wodzowska Wymiękli Sobieski, Kopernik, Skłodowska Tu jesteś u panny psychozy mocarnej Tu spiski jak grzyby się sypią do koła Nie pękasz tu jednak, tu jednak „genialnie” Z tych prochów genialnych Ty jesteś Żywiołak Jebany Żywiołak, jak loża szyderców Jak wiedźmy, upiory z przekorą morderców Jak brać ignorancka ,kwiat młodej bohemy Jęczenia jełopów? – wydumane ściemy! Co robię na tronie psychozy mocarnej? Przesiąkam zapachem tej ziemi „genialnej” Dławie jęki i kwęki hien, jełopów cienia W ich jękach się tarzam … Taka moja ziemia!
Submitted by Corpse Defiler — Mar 27, 2026
Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Ola Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Ola Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! My bardzo dobrze wiemy mój miły rolniku Że Ty masz na wiosnę zajęć bez liku Od rana Ty po polu tam i z powrotem I po kurniku, i po chlewiku Och jak pięknie gdy traktorem jedziesz z turkotem I odwalasz srebrnym pługiem skiby złote A za Tobą chmura ptaszysk szuka robali Niech więc licho Cię nie skusi żeby zapalić trawę!!! Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalaniе trawy jest nielegalnе Wypalanie trawy jest nielegalne Jak się rozniesie to przyniesie skutki fatalne Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Bój się Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Bój się Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! I posłuchaj mój rolniku co Ci jeszcze tutaj powiem Łatwiej jest zapalić trawę niż przewidzieć pożogę W Leśnych Dziadach, Ubożętach ogień budzi trwogę Zawirują Południce gdy to pójdzie w złą stronę Rozumiemy że Ci pole trawą zarasta Lecz w tym kraju lepiej żebyś nie był za bardzo RASTA Paliliśmy różne rzeczy tu od króla Piasta Ale teraz już nie wolno Nie wolno I basta! Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Jak się rozniesie to przyniesie skutki fatalne Rdzewieją lemiesze, pługi Ziemię chcą mi wziąć za długi Rolę obce zabrać chcą (doner veter!) I przelewem płacić chcą (liter za meter) Więc palą się łąki, chylą nieboskłony Sąsiedzi gadają że jestem szalony Palą się łąki, chylą nieboskłony Czasem się w człeku budzą demony Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera (Niech se mówio, że Niech se mówio, że) Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Jak się rozniesie to przyniesie skutki fatalne Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera A Jamajka to już całkiem inna bajka
Submitted by Dahmers Fridge — Feb 17, 2026