Żywiołak
EP • 2007
Między niebem i piekłem Pośród słynnych bezdroży. Co je lotem starannie omija duch Boży. Stoi karczma stara w której widma opojów Święcą tryumfy szałów swych pijackich znojów. Sam Mefisto wpada, w karczmie tej zasiada. Zmora z najgorszego snu, też na pewno czeka tu. Sam Mefisto wpada, w karczmie tej zasiada. Zmora z najgorszego snu, też na pewno czeka tu. Skąpiec co umierając, połknął swoje ametysty. Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty. I zbrodniarz, co w nożu całą ujął swą wiarę Zdoła tutaj nie jedną nadybać ofiarę. Cała karczma nasza w otchłań się zatacza. Zmora z najgorszego snu woła Ciebie: „Chodź tu!!” Cała karczma nasza w otchłań się zatacza. Zmora z najgorszego snu woła Ciebie: „Chodź tu!!” Nierządnica żmija mizdrzy się do tłuściocha Co przed śmiercią się w niej lubieżnie zakochał. Grają też grajkowie wściekle w swojej kapeli. Cały tłum ziłczały w pląsach się weseli. Cała karczma nasza w otchłań się zatacza. Zmora z najgorszego snu woła Ciebie: „Chodź tu!!” Cała karczma nasza w otchłań się zatacza. Zmora z najgorszego snu woła Ciebie: „Chodź tu!!” Między niebem i piekłem, pośród słynnych bezdroży. Między piekłem i niebem, pośród słynnych bezdroży. Cała karczma nasza w otchłań się zatacza. W otchłań się zatacza, cała karczma nasza! Między niebem i piekłem, pośród słynnych bezdroży. Co je lotem starannie omija duch Boży. Cała karczma nasza, w otchłań się zatacza. W otchłań się zatacza, cała karczma nasza! Jedna koło pieca siedzi tylko starucha. Mać pięciorga wisielców – wrzawy tej nie słucha. Posępnie skulona znów wspomina po cichu Cudną pierwszą miłość spełnioną na strychu. Nagle podskoczyła. Dzbana wychyliła. Polkę w oka mgnieniu Zagrała na grzebieniu. Nagle podskoczyła. Dzbana wychyliła. Polkę w oka mgnieniu Zagrała na grzebieniu.
Submitted by Nargaroth — Apr 26, 2025
(Music & lyrics: R. Wasilewski) Chadzal do mnie Jasiu, a jam go czekala. Witalam go w ciemna noc , z ranka wyganialam. Cielsko lodowate stoi popod lasem. Lypie wokól okiem krwawo zezowatym. Nie zobaczy kochanek, biegnie jak kon raczy. Tego kto pieszczotami dzisiaj go uraczy... aaaaa!!!!! Gdy nocka ciemna, Jas do Kasi gna. Od nocy do ranka czekam na kochanka. Na mojego Janka, mojego milego. Od nocy do ranka czekam na kochanka. Na mojego Janka, a tu nie ma go. Ze on do niej chadzal o calusy prosil Bedzie go po lesie czarny Dybuk nosil. Ze on do niej przychodzil, prosil o calusy. Bedzie teraz na nim sie krucze stado tuczyc. Gdy zdusze dybucze obdziera ze skóry Nie dla niego usta twe, lecz wilcze pazury. Kiedy zdusze dybucze cialo jego wlóczy. Nie dla niego usta Twe, ale dzioby krucze. Oko Dybuka duszeczki szuka. Choc mi lamie kosci, choc mi parzy skóre. Zem do ciebie w gosci chadzal - nie zaluje. A ty po mnie nie placz, glosu serca sluchaj. Duchem do cie przyjde znów..... choc w ciele Dybuka...
Submitted by Corpse Defiler — Apr 26, 2025
(Lyrics : Bolesław Leśmian, adaptation & arrangements: R. Jaworski) To nie konie tak cwalują, uszami nie strzygą. Jeno tańczą dwa opoje Śmidryga z Midrygą. I nie stęka tak stodoła, cepów bijakami Jak ta łąka zgana nogą jako kułakami. Doskoczyła ich na słońcu Południca blada. I Smidrydze i Midrydze i tańcowi rada. Zagladała im do oczu chciwie jak do żłobu. Który w tańcu mnie wyhula, bom jedna dla obu. Porwali ją za dloń jedną, porwali za drugą. Obu musisz nam wystarczyć - skapico dziewczuro. Rozdwoili ją po równo, rozczepili żwawo. Na dwie dziewki, na siostrzane - na lewą i prawą. Więc Śmidryga pląsał z prawa, a Midryga z lewa. Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten cholewą. Tańcowali z nią do zdechu i aż do upaści. Aż umarła jednocześnie we dwojej postaci. W dwóch ją trumnach pochowali, ale w jednym grobie. Ale huczy ziemne echo - tańczą trumny obie. Aż się kręci z nimi razem Śmierć w skocznych lamentach. Aż się wnętrznościami rusza przerażony cmentarz. Pomąciła im się w głowach wiedza ta pomglona. Gdzie jest prawa strona Świata, a gdzie lewa strona. W jakiej trumnie lewa dziewka, w jakiej prawa leży. I która z nich i do kogo po śmierci należy. Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem. I na klęczkach zatańczyli nad przepaści skrajem. Porażeni mrokiem trumień, jak dwa błędne wióry. W otchłań śmierci powpadali nogami do góry.
Submitted by Grave666 — Apr 26, 2025
(Traditional - Lyrics: R.Jaworski, J. Kochanowski, adaptation : R. Jaworski) Dręczące demony w rozumu otchłaniach Świadomość okrutna ich kształty wyłania Zbolały Twój umysł o pomoc wciąż woła Rozumu poczwara, maszkara, żywiołak Co widza twe oczy, gdy budzisz się rano Bóg masy Cię wchłania, świeci geba szklana Polski demon czuwa byś dobre miał dołki Psychopaci rzadzą : stoły, szczeble, stołki Oskarżam dziś Panią! Oskarżam dziś Pana! Oskarżam dziś wójta, staroste, plebana! Potęga głupoty tak szybko nie zgaśnie Pogaństwo współczesne - oto Polska właśnie. Maski decydentów cisną kit w ekrany Ciągając za sznurki afer parawany Ratujemy Polskę od wschodu, zachodu Lecz, młody, uciekaj, bo zdechniesz tu z głodu! Stąd mądry ucieka, Bóg - wyzysk tu rządzi Korupcja, mamona - tu umysł twój błądzi Potęga głupoty tak szybko nie zgaśnie Pogaństwo współczesne - oto Polska właśnie. Polak mądry po szkodzie.. To kraj Twój? To bestia! Na tobie żeruje Paranoja tutaj bezwzględnie panuje Ucieka stąd młody. Tu rządy próżności Ciętych bogów władzy, maniaków wyższości Stąd mądry ucieka. Bóg - wyzysk tu rządzi Bogini mamona dziś wolność tu sądzi Potęga głupoty tak szybko nie zgaśnie Pogaństwo współczesne - oto Polska właśnie! Wieczna sromota i nienagrodzona Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona Oj da dana, dana, dana, dana, dana, dana, dana Oj da dana, dana, dana, dana, dana, dana, dana Nowa przypowieść Polak sobie kupi Że i przed szkoda i po szkodzie głupi Oj da dana, dana, dana, dana, dana, dana, dana Oj da dana, dana, dana, dana, dana, dana, dana.
Submitted by The Void — Apr 26, 2025
No lyrics have been submitted for this track yet.
← Go back to Żywiołak