Filary Szaleństwa
No lyrics have been submitted for this track yet.
Jestem twym doktorem, przenikliwym psychologiem Zajrzę ci do głowy, nie będziesz w stanie ukryć nic Psychologiczny portret, stworzę zanim powiesz dość A wtedy bez wątpienia, manipulacji przyjdzie czas Mój powierzchowny urok i płytkość moich uczuć Pomogą bez problemu, oszukać mi wykrywacz kłamstw Brak poczucia winy, egocentryzm, brak empatii Nie jestem obłąkany lecz to symptomy psychopatii Jeśli jesteś gnidą, złym człowiekiem, ludzkim wrakiem To wtedy cię zabiję, ugotuję, zjem ze smakiem Przez bezsensowną wojnę, straciłem wszystkich bliskich mi Stałem się wyrzutkiem o potwornej samokontroli Beztroskiе dzieciństwo, zostało mi zabrane Zdrowia psychicznego noszę maskę, wzrok mój wywołujе dreszcz Tylko ja wiem jak smakuje włlasna siostra Wartości estetyczne, przekładam nad moralne Odrażające akty zbrodni, zachowania rytualne Brak poczucia winy, egocentryzm, brak empatii Nie jestem obłąkany lecz to symptomy psychopatii Jeśli jesteś gnidą, złym człowiekiem, ludzkim wrakiem To wtedy cię zabiję, ugotuję, zjem ze smakiem A każdą twoją ciała część, spotka grozy fala Do stołu już nakryłem, to terapia kanibala Skóre swoich ofiar, zjadam ze smakiem Brutalny ludożerca, estetyzuje śmierć Poćwiartowane zwłoki, będą tylko znakiem Że nie zdobyłeś mego szacunku - ludzki śmieć Brak poczucia winy, egocentryzm, brak empatii Nie jestem obłąkany lecz to symptomy psychopatii Jeśli jesteś gnidą, złym człowiekiem, ludzkim wrakiem To wtedy cię zabiję, ugotuję, zjem ze smakiem A każdą Twoją ciała część, spotka grozy fala Do stołu już nakryłem, to terapia kanibala
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Twoja słabość to grzech Pyszność, duma, serce krwawi Pustka zarasta w mech Na duszy której nikt nie zbawi Jesteś chciwym pasożytem Który tylko swą zawiścią pluje Zepsutym, chorym bytem Świat już cię nie potrzebuje Teraz za to Odpokutujesz Będziesz cierpiał, będziesz błagał, będziesz modlił się Już nadchodzi, zbliża się twój ostatni dzień Największy koszmar lecz to jawa a nie sen Dzień ostateczny, Twego sądu, zbliża się Lecz dam Ci szansę, na dalsze życie Zwycięż swój grzech, zasłuż na serca bicie Zagramy w grę, w której zasady Ustalam ja, nie dasz rady Zamieniłeś się w żmije Szlak brudu. zostawiasz plamy Nieczystość w tobie gnije Szpеtność która ukaże szramy Pod wiatr ciągle plujesz Na twarzy ślina - twojе wady Istotę życia rujnujesz Zazdrość prowadzi do twej zagłady Teraz za to Odpokutujesz Będziesz cierpiał, będziesz błagał, będziesz modlił się Już nadchodzi, zbliża się twój ostatni dzień Największy koszmar lecz to jawa a nie sen Dzień ostateczny, twego sądu, zbliża się Lecz dam Ci szansę, na dalsze życie Zwycięż swój grzech, zasłuż na serca bicie Zagramy w grę, w której zasady Ustalam ja, nie dasz rady Najgorsze co masz Czym wszystko wokół trujesz To popękana twarz Od złości którą emanujesz Twój zagorzały gniew Który cały ciebie trawi Tryska niczym krew Ziemię tą plugawi Będziesz cierpiał, będziesz błagał, będziesz modlił się Już nadchodzi, zbliża się twój ostatni dzień Największy koszmar lecz to jawa a nie sen Dzień ostateczny, twego sądu, zbliża się Lecz dam ci szansę, na dalsze życie Zwycięż swój grzech, zasłuż na serca bicie Zagramy w grę, w której zasady Ustalam ja, nie dasz rady
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Całkiem sam, gdzieś na dnie nicości Całkiem sam, gdzie duszy mojej brak Całkiem sam, bez historii, bez przyszłości Całkiem sam, bez uczuć - człowieka wrak Serce pełne ran, lecz blizny mam na twarzy Spustoszony stan, płomień w moich oczach jarzy Mego losu Pan, upadły anioł w moim ciele Wobec mnie miał plan, jestem mroku nosicielem Ból istnienia - przelewa czarę swoich złości Egzystencja - samoistny byt bez wartości Sens życia - które zostało już przegrane Człowieczeństwo - które zostało odebrane Mów mi Leatherface - to klątwa Leatherface - przekleństwo Leatherface - to skaza Leatherface - szaleństwo Leatherface, Leatherface Nie wiem czym jest strach, lecz ja go w ludziach budzę Nie wiem czym jest grzech, lecz ja do niego judzę Nie wiem czym jest blef, lecz kłamstwo tylko głoszę Nie wiem czym jest śmierć, lecz ja ją przynoszę Odbicie w lustrze - cień - postać pusta niczym zjawa Aura mroku w dzień, sam nie wiem czy to sen czy jawa Demony życia wciąż, pustoszą dawno martwe ego Symbol śmierci - wąż - znów wyrządzę wiele złego Ból istnienia - przelewa czarę swoich złości Egzystencja - samoistny byt bez wartości Sens życia - które zostało już przegrane Człowieczeństwo - które zostało odebrane Leatherface - to klątwa Leatherface - przekleństwo Leatherface - to skaza Leatherface - szaleństwo Leatherface Leatherface - to klątwa Leatherface - przekleństwo Leatherface - to skaza Leatherface - szaleństwo Leatherface, Leatherface Krew z twych ran, da mi odkupienie Krew z twych ran, tuszuje moje wady Krew z twych ran, na moich barkach brzemię Krew z twych ran, prowadzi do mej zagłady Nie chcę sobą być, więc ubieram inne twarze Tożsamość zmienna wciąż, kolejny raz się przepoczwarzę Studnia istnień - ich śmierć - może dać mi nowe życie Potworny ofiar krzyk, lecz usłyszysz moje wycie Ból istnienia - przelewa czarę swoich złości Egzystencja - samoistny byt bez wartości Sens życia - które zostało już przegrane Człowieczeństwo - które zostało odebrane Leatherface - to klątwa Leatherface - przekleństwo Leatherface - to skaza Leatherface - szaleństwo Leatherface - to klątwa Leatherface - przekleństwo Leatherface - to skaza Leatherface - szaleństwo Leatherface, Leatherface
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Pora iść już spać W łóżku czeka śmierć Masz się czego bać Tylko się nie wierć Zamknij pokój już Poczuj wokół mrok Oczy swoje zmruż Jestem bliżej o krok Nastała cisza Wokół ciemność, noc Nad głową lata ćma Zwiastuję moją przemoc Modlitwa przed snem "Ojcze Nasz" Nie uchroni Cię przed złem Kołysanki czas Jeden, dwa Niech rozpocznie się ta gra Trzy, cztery Czas zasnąć do cholery Pięć, sześć Ty szmato, jęknij na mą cześć Siedem, osiem Czas zmierzyć się z pokłosiem! Dziewięć, dziesięć! Wpadniesz w moją mroczną sieć Dziewięć, dziesięć! Zrobię tylko kilka cięć Dziewięć, dziesięć! W środku burza, na zewnątrz szklanka Dziewięć, dziesięć! To koszmarna kołysanka! Zmęczenie wzięło w garść Mózg dostaje tlen Czas marzenia skraść Zapadłeś w głęboki sen Ja słyszę bicie serca Ty pazurów dźwięk Jak śmierciożerca Karmi mnie każdy jęk Czas zabawić się Wyśnij tylko gdzie Koszmar na jawie Tu spotkasz tylko mnie Nawiedzony dom Może ciemny las? Z nieba jasny grom Kołysanki czas Jeden, dwa Niech rozpocznie się ta gra Trzy, cztery Czas zasnąć do cholery Pięć, sześć Ty szmato, jęknij na mą cześć Siedem, osiem Czas zmierzyć się z pokłosiem! Dziewięć, dziesięć! Wpadniesz w moją mroczną sieć Dziewięć, dziesięć! Zrobię tylko kilka cięć Dziewięć, dziesięć! W środku burza, na zewnątrz szklanka Dziewięć, dziesięć! To koszmarna kołysanka! Wpadniesz w moją mroczną sieć Zrobię tylko kilka cięć W środku burza, na zewnątrz szklanka To koszmarna kołysanka! Owoc gwałtu Sierota - kurwa mać Nabieram kształtu Możesz zacząć srać Spalono żywcem mnie Nie dano nawet szans Me zwłoki chuj wie gdzie Wpadłeś już w mój trans Pakt z siłami zła Zemsta budzi strach Za mną gęsta mgła Demon snów - mój fach Zajebię Cię we śnie Ty suko, zapnij pas Bo teraz zbliża się Kołysanki czas Jeden, dwa Niech rozpocznie się ta gra Trzy, cztery Czas zasnąć do cholery Pięć, sześć Ty szmato, jęknij na mą cześć Siedem, osiem Czas zmierzyć się z pokłosiem! Dziewięć, dziesięć! Wpadniesz w moją mroczną sieć Dziewięć, dziesięć! Zrobię tylko kilka cięć Dziewięć, dziesięć! W środku burza, na zewnątrz szklanka Dziewięć, dziesięć! To koszmarna kołysanka! Dziewięć, dziesięć! Wpadniesz w moją mroczną sieć Dziewięć, dziesięć! Zrobię tylko kilka cięć Dziewięć, dziesięć! W środku burza, na zewnątrz szklanka Dziewięć, dziesięć! To koszmarna kołysanka!
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Po co ta ucieczka, po co twoje krzyki I tak zostaniesz ze mną sam na sam Zabawa w chowanego, liczę do 10 Trochę więcej czasu tobie dam Gdzie jesteś, gdzie się chowasz? Znalazłem, zabiłem, nie miałeś szans, gra od nowa Wyrok opatrzności, garbate szczęście Zbieg okoliczności, czy może po prostu pech Zły los, koszmarne fatum To bez znaczenia, nazwij to jak chcesz W środku mnie wciąż narasta gniew Demoniczna obsesja, jedna z mych cech Chęć zemsty za darmo, czuję krwi zew Mój grzech, twój pech, mój śmiech Wypłukany z empatii, mam wszystko w dupie Nienawiść do ludzi, zarosłem w mech Nie próbuj uciekać, i tak będziesz trupem Mój grzech, twój pech, mój śmiech Hehe, i chuj Czarny kot, zbite lustro To przesądy w które wierzysz, a Moja maska, moja maczeta To symbole, które budzą strach Teraz wiesz, czym jest lęk Więc usłyszysz, pękającej Twej czaszki dźwięk Wyrok opatrzności, garbate szczęście Zbieg okoliczności, czy może po prostu pech Zły los, koszmarne fatum To bez znaczenia, nazwij to jak chcesz W środku mnie wciąż narasta gniew Demoniczna obsesja, jedna z mych cech Chęć zemsty za darmo, czuję krwi zew Mój grzech, twój pech, mój śmiech Wypłukany z empatii, mam wszystko w dupie Nienawiść do ludzi, zarosłem w mech Nie próbuj uciekać, i tak będziesz trupem Mój grzech, twój pech, mój śmiech Każdy jeden cios, w moją stronę Tylko mnie napędzi, siłę da A każdy jeden szelest, każdy jeden trzask Przyprawi cię o dreszcze, które ja Wykorzystam, w swoim celu Horror, dla ciebie ostatni, dla mnie jeden z wielu Wyrok opatrzności, garbate szczęście Zbieg okoliczności, czy może po prostu pech Zły los, koszmarne fatum To bez znaczenia, nazwij to jak chcesz W środku mnie narasta wciąż gniew Demoniczna obsesja, jedna z mych cech Chęć zemsty za darmo, czuję krwi zew Mój grzech, Twój pech, mój śmiech Wypłukany z empatii, mam wszystko w dupie Nienawiść do ludzi, zarosłem w mech Nie próbuj uciekać, i tak będziesz trupem Mój grzech, twój pech, mój śmiech Mój grzech, twój pech, mój śmiech Mój grzech, twój pech, mój śmiech Mój grzech, twój pech, mój śmiech Mój grzech, twój pech, mój śmiech
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Nie miałem nigdy ojca, wychowała mnie ma matka Byłem niewolnikiem, harującym za marny grosz Dojrzalszy od innych dzieci, zawsze rozumiałem więcej Miałem niebywały instynkt, przeczuwania co nadejdzie Na mojej drodze pojawili się mistrzowie Jedi Otworzyli furtkę, bym łańcuchy swoje w końcu zdjął Według nich byłem wybrańcem, który ma przywrócić ład Opuściłem swą planetę, wyruszyłem w wielki świat Rada stwierdziła, że jestem za duży by Odbyć szkolenie, by stać się jednym z nich "Jest w nim za dużo strachu" - "może posiąść Ciemną Moc" Jednak dostałem szansę, by spełnić swoje proroctwo Jeśli niе jesteś ze mną, to jеsteś moim wrogiem A jeśli mnie zawiedziesz, to będzie to ostatni raz Przyłączysz się lub zginiesz, ja jestem Twoim bogiem Od teraz decyduję kiedy, na ciebie przyjdzie czas Byłem potwornie zdolny, próżny, pragnący siły Nie umiałem wyzbyć się złych uczuć, złości, nienawiści Zakochałem się w kobiecie, wziąłem potajemy ślub Wzorcową ścieżkę porzuciłem by okiełznać ból Ujrzałem podczas snu, jak umiera moja matka W wyniku tortur, pozbawiona szans Opanowany gniewem, żądzą zemsty Wymordowałem wszystkich chujów, kurwa mać Jeśli nie jesteś ze mną, to jesteś moim wrogiem A jeśli mnie zawiedziesz, to będzie to ostatni raz Przyłączysz się lub zginiesz, ja jestem Twoim bogiem Od teraz decyduję kiedy, na Ciebie przyjdzie czas Doświadczyłem wizji, w której, moją miłość czeka kres Odkryłem strony ciemnej moc, teraz ja oszukam śmierć Dokonałem rzezi bezbronnych dzieci Zabiłem wszystkich przeciwników ciemnej strony mocy W moim sercu, gwiazda śmierci, teraz tylko świeci Mam nowe imię, nowy cel, nie obejdzie się bez przemocy Targany złymi emocjami, oskarżyłem ją o zdradę W niezamierzony sposób, moment i zabiłem ją Ze swoim byłym mistrzem, stoczyłem bój na śmierć i życie Przegrałem walkę tą, oszczędził mnie i to był błąd Straciłem rękę, nogi, ciało pochłonął ogień Życie ze mnie spływało, został zemsty płomień Przywdziałem pancerz, maskę, dzięki którym mogę żyć Teraz tylko szerzę terror, mogę w końcu sobą być Jeśli nie jesteś ze mną, to jesteś moim wrogiem A jeśli mnie zawiedziesz, to będzie to ostatni raz Przyłączysz się lub zginiesz, ja jestem Twoim bogiem Od teraz decyduję kiedy, na ciebie przyjdzie czas Jeśli nie jesteś ze mną, to jesteś moim wrogiem A jeśli mnie zawiedziesz, to będzie to ostatni raz Przyłączysz się lub zginiesz, ja jestem Twoim bogiem Od teraz decyduję kiedy, na ciebie przyjdzie czas
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Byłem komikiem, który wiązał koniec z końcem Nieśmiesznym klaunem, próbującym wyżywić dom Gangsterskie życie, nowy etap i wyszło słońce Lecz wtedy z jasnego nieba spadł na mnie grom Podczas napadu wszystko poszło w kurwe źle Nasz gang rozbity, przez samozwańczego bohatera Ten Mroczny Rycerz nie wiedział wtedy jeszcze że Stanie się moim przyjacielem-wrogiem numer jeden Długo nie myśląc spierdoliłem z miejsca zbrodni Zaliczając przy tym kąpiel w kwasie Włosy zielone, a skóra cała biała Porażone nerwy, wykrzywiona twarz w sardoniczny uśmiech Histeryczny śmiech - doprowadzi cię do strachu łez Sadystyczny humor - nie bawi cię czy nie rozumiesz? Ironiczny żart - celuję w oczy, robisz zez Najlepszą z moich kart - jest Joker - teraz nie żartuję Sądzę, że ty i ja jesteśmy przeznaczeni By robić to przez wieczność Teraz wszyscy postrzegają mnie jako szaleńca A to jak grawitacja, wystarczy lekko pchnąć Bo widzisz, gdy na drodzę spotkasz jak ja odmieńca Najlepiej uciec, nogi w zapas wziąć Została przy mnie, moja mała, głupiutka ptaszyna Licząca na odwzajemnione, szczere uczucia Nie widzi tego, że jestem zimny jak maszyna Że w tym toksycznym związku, prawdziwy jest tylko mój śmiech Złapałeś się na zgubny uśmiech Histeryczny śmiech - doprowadzi cię do strachu łez Sadystyczny humor - nie bawi cię czy nie rozumiesz? Ironiczny żart - celuję w oczy, robisz zez Najlepszą z moich kart - jest Joker - teraz nie żartuję Sądzę, że ty i ja jesteśmy przeznaczeni By robić to przez wieczność Nie zdiagnozujesz u mnie żadnej choroby psychicznej Bo jej profil nie pasuje, do żadnej z nich Zaraz spróbujesz mego jadu, mieszanki toksycznej Która wywoła szczery uśmiech, a potem śmierć Wiesz jaki jest jedyny sposób by sensownie żyć? Gdy nie ma wcale reguł, świat staje się uczciwy Kapłan chaosu, to jest piękne, po co mam to kryć? Bo przecież bezład ten, jest kurwa sprawiedliwy Złapałeś się na zgubny uśmiech Histeryczny śmiech - doprowadzi Cię do strachu łez Sadystyczny humor - nie bawi Cię czy nie rozumiesz? Ironiczny żart - celuję w oczy, robisz zez Najlepszą z moich kart - jest Joker - teraz nie żartuję Histeryczny śmiech - doprowadzi Cię do strachu łez Sadystyczny humor - nie bawi Cię czy nie rozumiesz? Ironiczny żart - celuję w oczy, robisz zez Najlepszą z moich kart - jest Joker - teraz nie żartuję Sądzę, że ty i ja jesteśmy przeznaczeni By robić to przez wieczność Złapałeś się na zgubny uśmiech
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Tragiczna więź z pierwszym gospodarzem Z którym zabiłem całą moją planetę Pozostawiła mnie zepsutym stworem Uzależnionym od agresji w opresji Mimo to chcę chronić i wspomagać Uczynić mego nosiciela drapieżcą Nasączyć gniewem, złością i wściekłością Korupcją symbiozę tą napawać Ja to Venom Ty to Venom Jesteśmy Venom W życiu naszym wielki przełom Ja to Venom Ty to Venom Jesteśmy Venom W ciele Twoim ja hegemon Wrogi byt, bezwzględny demon Mów nam Venom Gniew, złość Nienawiść przeżera kość Furia, szał Każdy będzie się nas bał Lęk, strach Wszyscy będą gryźć piach Głód, jad My to śmiercionośny gad Arogancki, hardy, sadystyczny Odrzucam gospodarzy za ich braki Kiedy stwiеrdzę, że jesteś niеgodziwy Zostawię Cię na pewną śmierć Moja żądza krwi, nienawiść do potomnych Brutalnie szczery, nie kłam więc do cholery Karmi mnie Twój jad, jad, który sprawia że Korupcją tą symbiozę mogę wciąż napawać Ja to Venom Ty to Venom Jesteśmy Venom W ciele Twoim ja hegemon Wrogi byt, bezwzględny demon Mów nam Venom Gniew, złość Nienawiść przeżera kość Furia, szał Każdy będzie się nas bał Lęk, strach Wszyscy będą gryźć piach Głód, jad My to śmiercionośny gad Gniew, złość Furia, szał Lęk, strach Głód, jad Gniew, złość Furia, szał Lęk, strach Głód, jad Będziesz widział tylko krew Toksycznej to symbiozy zew Gniew, złość Nienawiść przeżera kość Furia, szał Każdy będzie się nas bał Lęk, strach Wszyscy będą gryźć piach Głód, jad My to śmiercionośny gad Gniew, złość Nienawiść przeżera kość Furia, szał Każdy będzie się nas bał Lęk, strach Wszyscy będą gryźć piach Głód, jad My to śmiercionośny gad
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Byłem zwykłym kobieciarzem Mającym tysiące dziewczyn na dzień Uczucie miłości było mi obce Lecz wtedy na mej drodze zjawiłaś się Porzuciłem dawne życie Żeby być z Tobą nocą i dniem Każdą wolną chwilę Przeznaczę by wypełnić nasz piękny sen Błędy z mojej przeszłości sprawiły Nieszczęsny wypadek i śmierć cząstki mnie Szczęście nigdy nie trwa wiecznie Ostatni raz na jawie widziałem cię Ostatni raz na jawie widziałem cię Ostatni raz na jawie widziałem cię Stałem się innym człowiekiem Pod maską ukrywam cały swój ból Przedłużyłem moje życiе Wkraczając w fazę cudownego snu Zbudowałem dla nas utopie Żеby śnić razem, połóż się spać Ja dla Ciebie wszystko zrobię W tym idealnym świecie będziemy trwać Do snu wkradła się zła podświadomość Zburzyła nam marzenia, zabiła cię Próbuję odtworzyć to wszystko od nowa Lecz za każdym razem dzieje się źle I tylko, bez Ciebie, sen ten, układa się, tak jak, tego chciałem, lecz to nie to Będąc, z inną, tworząc, nowy dom, próbując, uciec stąd i tak widzę Cię Proszę, daj mi, wybór, w którym, mogę w końcu obudzić się Proszę, daj mi, wybór, w którym, mogę w końcu obudzić się Stan zawieszenia, wiecznego snu Gdzie świadomość, plącze swój sens Nie chce już, więcej śnić Chciałbym znów, prawdziwie żyć Czarna otchłań, wieczna pustka Ten mroczny świat, otoczy mnie Muszę się zmierzyć, z najgorszym lękiem Gdy się wybudzę, nie będzie cię Stan zawieszenia, wiecznego snu Gdzie świadomość, plącze swój sens Nie chce już, więcej śnić Chciałbym znów, prawdziwie żyć Czarna otchłań, wieczna pustka Ten mroczny świat, otoczy mnie Muszę się zmierzyć, z najgorszym lękiem Gdy się wybudzę, nie będzie cię Stan zawieszenia, wiecznego snu Gdzie świadomość, plącze swój sens Nie chce już, więcej śnić Chciałbym znów, prawdziwie żyć Czarna otchłań, wieczna pustka Ten mroczny świat, otoczy mnie Muszę się zmierzyć, z najgorszym lękiem Gdy się wybudzę, nie będzie cię Stan zawieszenia, wiecznego snu Gdzie świadomość, plącze swój sens Nie chce już, więcej śnić Chciałbym znów, prawdziwie żyć Czarna otchłań, wieczna pustka Ten mroczny świat, otoczy mnie Muszę się zmierzyć, z najgorszym lękiem Gdy się wybudzę, nie będzie cię
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
Powiedz dość, złap za swą broń Czas pogrzebać faszystowski reżim Koniec niewoli, idee tą chroń Czego słowem nie zrobimy, siłą wydrzemy Mam dobre intencje, walczę ze złem Bojownik o wolność, za krwawym tłem Dla jednych złoczyńcą, dla innych herosem Cel mojej walki jest dla mnie etosem Teraz wszyscy pójdźmy za ciosem! Dalej naprzód, za moim głosem! Zmierzmy się z tym plugawym losem! Spalmy ten chłam razem ze stosem! Lepiej nie stawaj nam na drodze! Rewolucja w naszych sercach W jedności siła, wzniećmy bunt! Niech ci co tu rządzą, poczują strach A my zbudujemy przyszłości grunt Bądź bezwzględny, bezduszny jak ja By osiągnąć nasz cel, przestań się bać Razem silniejsi, liczymy na ciebie Słabi odpadną, musisz wszystko z siebie dać Pod moją maską idea się kryje Zemstą się karmię, dlatego żyję Przemieniłem się w każdego człowieka Czuję Wasz gniew, lepsze jutro nas czeka Teraz wszyscy pójdźmy za ciosem! Dalej naprzód, za moim głosem! Zmierzmy się z tym plugawym losem! Spalmy ten chłam razem ze stosem! Lepiej nie stawaj nam na drodze! Ukryłem swą nikczemność, skradzionym słowem Świętego udaję, będąc Szatanem Rewolucja bez tańca niewarta zachodu Dziś każdy sługus zmierzy się Panem! Świat, którego częścią jesteśmy my Dzisiaj się skończy, to Sąd Ostateczny Apokalipsa przez całą wieczność Anarchia stworzy lepszą społeczność Teraz wszyscy pójdźmy za ciosem! Dalej naprzód, za moim głosem! Zmierzmy się z tym plugawym losem! Spalmy ten chłam razem ze stosem! Lepiej nie stawaj nam na drodze! Rewolucja w naszych sercach W jedności siła, wzniećmy bunt! Niech ci co tu rządzą, poczują strach A my zbudujemy przyszłości grunt Rewolucja w naszych sercach W jedności siła, wzniećmy bunt! Niech ci co tu rządzą, poczują strach A my zbudujemy przyszłości grunt
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Twoja słabość to grzech Pyszność, duma, serce krwawi Pustka zarasta w mech Na duszy której nikt nie zbawi Jesteś chciwym pasożytem Który tylko swą zawiścią pluje Zepsutym, chorym bytem Świat już cię nie potrzebuje Teraz za to Odpokutujesz Będziesz cierpiał, będziesz błagał, będziesz modlił się Już nadchodzi, zbliża się twój ostatni dzień Największy koszmar lecz to jawa a nie sen Dzień ostateczny, Twego sądu, zbliża się Lecz dam Ci szansę, na dalsze życie Zwycięż swój grzech, zasłuż na serca bicie Zagramy w grę, w której zasady Ustalam ja, nie dasz rady Zamieniłeś się w żmije Szlak brudu. zostawiasz plamy Nieczystość w tobie gnije Szpеtność która ukaże szramy Pod wiatr ciągle plujesz Na twarzy ślina - twojе wady Istotę życia rujnujesz Zazdrość prowadzi do twej zagłady Teraz za to Odpokutujesz Będziesz cierpiał, będziesz błagał, będziesz modlił się Już nadchodzi, zbliża się twój ostatni dzień Największy koszmar lecz to jawa a nie sen Dzień ostateczny, twego sądu, zbliża się Lecz dam Ci szansę, na dalsze życie Zwycięż swój grzech, zasłuż na serca bicie Zagramy w grę, w której zasady Ustalam ja, nie dasz rady Najgorsze co masz Czym wszystko wokół trujesz To popękana twarz Od złości którą emanujesz Twój zagorzały gniew Który cały ciebie trawi Tryska niczym krew Ziemię tą plugawi Będziesz cierpiał, będziesz błagał, będziesz modlił się Już nadchodzi, zbliża się twój ostatni dzień Największy koszmar lecz to jawa a nie sen Dzień ostateczny, twego sądu, zbliża się Lecz dam ci szansę, na dalsze życie Zwycięż swój grzech, zasłuż na serca bicie Zagramy w grę, w której zasady Ustalam ja, nie dasz rady
Submitted by NecroGod — Jun 06, 2026