Turbo
Album • 2013
Mówili ci, mówili, jak masz żyć, Mówili, którą z dróg wybrać masz. Uczyli cię, żebyś nie skończył źle, Uczyli, jak masz zachować twarz I czasem idziesz gdzieś, i potem pytasz się, Co kierowało mną, czy ktoś wie. Zanim pomyślisz, że tam chciałbyś, a tam nie, To pójdziesz, gdzie nauczyli cię. Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz, Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz. Ja pójdę sam, ja pójdę właśnie tam, Choć będą chcieli zawrócić mnie. Nie mówię, że wszystko rozumiem, lecz Nikt mi nie powie już, czego chcę. Uderzę twarzą w bruk, codzienność zwali z nóg, Zostawi na ziemi mnie na wznak. Poczuję w ustach krew i będę wiedział, że Prawdziwy życia poznałem smak. Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz, Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz. Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz, Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz, Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz, Myśl i walcz, swoją drogą idź, Myśl i walcz, Myśl i walcz, myśl i walcz, Myśl i walcz, Myśl i walcz (Nie wahaj się), Myśl i walcz (Idź pewnie tam, gdzie chcesz), Myśl i walcz.
Submitted by Iron_Wraith — Apr 26, 2025
Uparty wzrok Wpatrzony w dal Wtopiony w twardy łańcuch skał Wilgotny źleb zaciska się Na szaro-białym nieba tle Gdzie diament kamień, palce drżą Napięte mięśnie wole gną Wytężyć zmysły Wejść na szczyt Napoju bogów ukraść łyk Krople potu miarowo na skałę spadając Czas odmierzają stale Myśli gonią by zdążyć przed nocą Na jedną chwilę oszukany czas Wieczności cień zastyga w nas Na jedną chwilę oszukany czas Wieczności cień zastyga w nas
Submitted by Sexy Gargoyle — Apr 26, 2025
Jesteś dzikim wiatrem, który porwał mnie jak wątły liść, Nie ma mowy stawić czoła mu. Jesteś ogniem, który trawi serce, umysł, noce, dni, Nie ma mowy stawić czoła mu. I nie mogę w nocy spać, opętany każdy nerw I pijana każda myśl, odurzony każdy dzień. W narkotycznego snu Spadam studnię bez dna, W narkotyczny sen bez dna. Jesteś jak trzęsienie ziemi, co nawiedza świat mój dziś, Nie ma mowy stawić czoła mu. Jesteś niczym powódź, która każdą mą zalewa myśl, Nie ma mowy stawić czoła jej. Więc położę serce na stos, niech dzisiaj płonie, Tam marzeń mych żagiel na wiatr stawiają dłonie. Jesteś dzikim wiatrem, który porwał mnie jak wątły liść, Nie ma mowy stawić czoła mu. Jesteś ogniem, który trawi serce, umysł, noce, dni, Nie ma mowy stawić czoła mu. Więc położę serce na stos, niech dzisiaj płonie, Tam marzeń mych żagiel na wiatr stawiają dłonie. W ten nurt rzeki rzucę się – niech niesie w nieznane, A gdy runie stary mój świat, nowy powstanie.
Submitted by Iron_Wraith — Apr 26, 2025
Powietrza czystego łyk w cieniu milczących skał, Strażników odwiecznej mgły wiedzie szlak. Poranka jasnego chłód pomiędzy drzewa wlał Zapach ziemi, mokrych dróg, rosy smak. Bezgłośnie Rodzi się dzień. Ognia słonecznego blask cicho rozgrzewa dzień, Zahaczając szczyty drzew pośród chmur, By doliną spłynąć w dół, srebrząc i mieniąc się W zimnym lustrze czarnych wód u stóp gór. Bezgłośnie Rodzi się dzień. Od tysięcy lat kropla wody w twardy głaz Jak młot chwycony w dłoń bije, odmierzając czas, Tnie dziewiczy sen, w oblicze Ziemi wbija się, Jak nóż rzucony w dal człowiek ściga nowy dzień. Szalony mędrzec, zaklinacz snów, wielki wizjoner, oślepły bóg, Dumny odkrywca tajemnic stu, głupiec – swój własny wróg. Szalony mędrzec, zaklinacz snów, wielki wizjoner, oślepły bóg, Dumny odkrywca tajemnic stu, głupiec na schodach do nieba bram. Ta maleńka kropla, co zalała cały świat, Choć niewiele czasu ma, to miliardy lat Wstecz ogarnia myślą swą, by odnaleźć sens, Choć wciąż zbyt często zapomnieć jest w stanie, Że pyłkiem jest, który odleci w niepamięć. Szalony mędrzec, zaklinacz snów, wielki wizjoner, oślepły bóg, Dumny odkrywca tajemnic stu, głupiec – swój własny wróg. Szalony mędrzec, zaklinacz snów, wielki wizjoner, oślepły bóg, Dumny odkrywca tajemnic stu, głupiec – swój własny wróg. Powietrza czystego łyk w cieniu milczących skał, Zapach ziem, mokrych dróg, rosy smak. Ognia słonecznego blask cicho odbija się W zimnym lustrze czarnych wód u stóp gór. Bezgłośnie Rodzi się dzień.
Submitted by Lake of Tears — Apr 26, 2025
Masz marzeń sto ale ręce puste wciąż Wciąż spóźniony kilka chwil Znów goniąc szansę już prawie miałeś ją Ale nie starczyło sił Nie załamuj rąk gdy ciągle silne są Spróbuj przebić mur i sięgnij dłonią chmur Sam nie wiesz ile siły masz Tak życie cię nauczyło w ciągu lat To jest dla mnie a to nie I tak dusi cię na twej szyi ciężki bat Bo wciąż zerwać boisz się Nie załamuj rąk gdy ciągle silne są Spróbuj przebić mur i sięgnij dłonią chmur Sam nie wiesz ile siły masz
Submitted by MetalElf — Apr 26, 2025
Przestrzeń, otwarty czas, dla ciebie wszystko ten jeden raz. Nie ma wczoraj tam, jest tylko przyszłość, dziewiczy raj. Tysiące chwil, tysiące mil jak garść piasku w twej dłoni. Tysiące dat, dziesiątki lat jak pył na twojej skroni. Będziesz marzył, będziesz śnił, będziesz się z myślami bił, Będzie ci brakować sił, będziesz wstawał, będziesz żył, Będziesz dziwił się i bał, będziesz nad przepaścią stał, Będzie ci brakować sił, będziesz wstawał, będziesz żył, a czas płynie. Myślisz, że tyle masz przed sobą jeszcze. Odwracasz wzrok, Tam minionych lat odbicie w lustrze i starca twarz. Tysiące chwil, tysiące mil jak garść piasku w twej dłoni. Tysiące dat, dziesiątki lat jak pył na twojej skroni. Będziesz marzył, będziesz śnił, będziesz się z myślami bił, Będzie ci brakować sił, będziesz wstawał, będziesz żył, Będziesz dziwił się i bał, będziesz nad przepaścią stał, Będzie ci brakować sił, będziesz wstawał, będziesz żył, a czas płynie. Kolejny dzień, kolejna noc, kolejny ranek, Nie zliczysz – tak wiele ich i tyle jeszcze, Lecz kiedy chcesz w zmęczonej głowie wspomnienia zebrać, Tak kurczą się, że możesz je w swej dłoni zamknąć I rzucić jak pył na wiatr, i rzucić jak pył na wiatr, I rzucić jak pył na wiatr. Będziesz marzył, będziesz śnił, będziesz się z myślami bił, Będzie ci brakować sił, będziesz wstawał, będziesz żył, Będziesz dziwił się i bał, będziesz nad przepaścią stał, Będzie ci brakować sił, będziesz wstawał, będziesz żył, a czas płynie.
Tam, za horyzont, Gdzie błądzi marzeń nikły cień, Zmierzasz ciągle, noc czy dzień. Chociaż zmrok z nieba spadł, Słońce skradł, zmylił wzrok. W oczach mgła, w gardle piach, A kark nieugięty, choć sił już brak. W oczach mgła, w gardle piach, A serce jak młot w twojej piersi gra. Zgiełk gdzieś w oddali Już nie dosięga ciebie tu, Zdrowe myśli, ciszy szum. Światu wbrew szedłeś, gdzie Lepszy dzień, czysta krew. W oczach mgła, w gardle piach, A kark nieugięty, choć sił już brak. W oczach mgła, w gardle piach, A serce jak młot w twojej piersi gra. W oczach mgła, w gardle piach, A kark nieugięty, choć sił już brak. W oczach mgła, w gardle piach, A serce jak młot w twojej piersi gra. W oczach mgła, w gardle piach, Niezłomnym krokiem przemierzasz szlak. W ustach sól, w skroniach ból, Aż celu dosięgniesz pewnego dnia.
Submitted by NecroGod — Apr 26, 2025
This track is instrumental.
Słyszę głos z oddali dziki zew Woła mnie i w żyłach burzy krew Nawet gdy dokoła cisza trwa On i tak wciąż w głowie mojej gra Wiem tego potrzeba mi Jak świata lepszego drzwi Jak snu co się w głowie tli Zanim wstanie dzień Razem więc obudźmy dziś tę moc Ścianą dźwięku co rozpali noc Gardeł sto złączonych w jeden głos I rozgrzanych ciał szalony stos Wiem tego potrzeba mi Jak świata lepszego drzwi Jak snu co się w głowie tli Zanim wstanie dzień
Submitted by NecroGod — Apr 26, 2025
Tell me how could that be we have never seen it there Crawling like a serpent on our way Bite by bite we've torn apart what once was ours to share Never seen when white has turned grey Every little bitter word and every little lie Fallen on our world like silent bombs Till we finally couldn't carry that burden anymore And our life has crumbled to the ground This war machine we have taken too far Wouldn't want to hear the warning Got to the point where we can bear no more lies Now we're bound to see no other morning Building spires from stone and glass we reach out for the sky Plundering all the things we could not buy Once we’ve heard "replenish earth subdue it" and there we are Haven't we just gone one step too far Stealing killing drilling willing to take still more and more Tend to forget we're just made of clay Armageddon's coming bow your heads to the hammer of gods Crushing us and wiping us away This war machine we have taken too far Wouldn't want to hear the warning Got to the point where we can bear no more lies Now we're bound to see no other morning
Kiedyś gdzieś tam na końcu tęczy widziałem swój złota dzban. Chociaż drogę znałem, znów na rozdrożu zostałem sam. W oczach nienazwana tęsknota jak życia cierpkiego łyk, W przepaść poszybuje gdzieś z piersi wyrwany samotny krzyk. Chciałem być silny, myślałem, że będzie lżej, Chciałem być mądry, więcej wiem, rozumiem mniej, Chciałem być szczery, okłamuję siebie sam, Chciałem być dobry, diabła wciąż pod skórą mam. Już nie wiem, gdzie iść, a może stać, Kto wesprze, gdy nogi zaczną się chwiać, Poda mi dłoń, pomoże wstać, A gdy w drogi pół zacznę się bać, Sił braknie, by z siebie więcej znów dać, Kto kamień mój pomoże pchać. Chciałem odnaleźć sens, we mgle zniknęła treść, Chciałem wierny być sobie, zgubiłem się gdzieś, Chciałem po czasu kres kochać, zostałem sam, Chciałem pójść swoją drogą, bezdroża przemierzam tam. Już nie wiem, gdzie iść, a może stać, Kto wesprze, gdy nogi zaczną się chwiać, Poda mi dłoń, pomoże wstać, A gdy w drogi pół zacznę się bać, Sił braknie, by z siebie więcej znów dać, Kto kamień mój pomoże pchać. Odpowiedzi tych idę szukać w ciemny las, Może nie ma ich, może tylko płynie czas. Odpowiedzi tych idę szukać w ciemny las. Już nie wiem, gdzie iść, a może stać, Kto wesprze, gdy nogi zaczną się chwiać, Poda mi dłoń, pomoże wstać. Odpowiedzi tych idę szukać w ciemny las, Może nie ma ich, może tylko płynie czas. Odpowiedzi tych idę szukać w ciemny las, Może nie ma ich, może tylko płynie czas. Odpowiedzi tych idę szukać w ciemny las, Może nie ma ich, może tylko płynie czas. Z moich oczu ciągle tracę sens jak dziecko we mgle. Nie ma końca drogi tej, nie ma mnie. Kiedyś gdzieś tam na końcu tęczy widziałem swój złota dzban. Chociaż drogę znałem, znów na rozdrożu zostałem sam.
Submitted by The Void — Apr 26, 2025
← Go back to Turbo