Turbo
Album • 2025
This track is instrumental.
Dookoła tętni świat Kolorami wiosny i młodości Niewypowiedzianych słów Pierwszych olśnień Przeoczyłem kiedy czas Na życia zakręcie mnie wyrzucił Tam gdzie marzeń dużo mniej Mam niż wspomnień Minie dzień O zachodzie długie cienie Wskażą wprost na Długi sen Lunatyczne zapomnienie Chcę tu zostać Uciekałem wierząc, że Czas oszukam kiedy za mną goni I naiwnie śmiałem się nieświadomy Tam dobiegłem szybciej gdzie Zrozumiałem, że to on ucieka Nie zawrócę ani go nie dogonię Minie dzień O zachodzie długie cienie Wskażą wprost na Długi sen Lunatyczne zapomnienie Chcę tu zostać Zjada mnie ta myśl, że obudzę się I już nic nowego nie spotka mnie Daj mi choć jeden dzień Nieodgadniony tak Powiedz mi jak mam to przetrawić że Młodość nas na drugi wyrzuca brzeg Daj mi jak piękny sen Jeden dzień z tamtych lat Może nie pamiętasz już Może jednak uda się przypomnieć Zagubione w szumie dni Twoje własne słowa Minął dzień I zachodu długie cienie Szary zmierzch wlał W długi sen By o świcie ruszyć śmielej W nowy rozdział! Minął dzień I zachodu długie cienie Szary zmierzch wlał W długi sen By o świcie ruszyć śmielej W nowy rozdział!
Submitted by MetalElf — Apr 26, 2025
No lyrics have been submitted for this track yet.
Chcieliśmy kochać i chcieliśmy marzyć Przez ciebie musimy się bać Chcieliśmy leżeć na zielonej trawie, a ty podeptałeś jej źdźbła I zamieniłeś w proch to co tak pięknie kwitło Jak to się stało że w głowie opętanej twej cię uwiodło to piekło Łotrze, zrozum, to nie jest twój świat Łotrze Dziesiątki lat upłynęły od czasów Gdy cywilizowany świat Zrozumiał to, że spaceru w kamaszach Nie kończy zwycięstwo lecz kat A ty w imieniu chorych wizji lejesz krew Ślepy i głupi, i podły jak szczur jesteś pusząc się dumnie jak lew Chcemy kochać, chcemy marzyć Nie zgadzamy się na nienawiść i kłamstwa Nigdy nie zapomnimy już twoich morderstw i draństwa I w pamięci ludzkich serc pozostaniesz jako łotr Chcemy kochać, chcemy marzyć Twoja tęsknota za utraconą wielkością odebrała ci jasność widzenia Zakłamanie rzeczywistości stało się twoją prywatną, alternatywną prawdą Religią w którą wierzysz i wtłaczasz w umysły ludzi Tysięcy niewinnych których prowadzisz na rzeź Siedząc na swoim odległym, podziemnym tronie Goniąc za mrzonką siły Niszcząc wokół życie, spokój i piękno Czy chociaż raz myślałeś o moich dzieciach Które tak z ojcem swym Pod gruzem naszego domu, leżą tam Nawet wieczność trwa zbyt krótko zbyt byś odpłacił za Krzywdy które tutaj wyrządziłeś nam W imię swej pychy
Submitted by SerpentEve — Apr 26, 2025
Z każdym kolejnym rokiem jest nas coraz wiecej Gnieździmy się w miastach jak w ulach coraz gęściej I zdawać może się że być powinniśmy bliżej Choć czuję że dalej nam do siebie coraz czesciej Przyjdź do mnie i zobacz swe odbicie w moich oczach Dotknij ze mną ciszy w niewypowiedzianych słowach Z każdym kolejnym rokiem gnamy coraz szybciej Pędzimy na oślep do mety ciągle złudnej I zdawać może się ze tak przeżyjemy wiecej Choć czuję ze spotkać nam się jednak coraz trudniej Przyjdź do mnie i zobacz swe odbicie w moich oczach Dotknij ze mną ciszy w niewypowiedzianych słowach Przyjdź do mnie i więcej wyczytamy z naszych twarzy Niż z tysiąca słów na szklanym niebieskim obrazie Tęsknię za czasami kiedy siedzieliśmy w parku Z tanim winem w ręku chociaż więcej było warte Niż najdroższe chwile dziś spędzone w samotności Przed ekranem dającym nam złudzenie bliskości Przyjdź do mnie i zobacz swe odbicie w moich oczach Dotknij ze mną ciszy w niewypowiedzianych słowach Przyjdź do mnie i więcej wyczytamy z naszych twarzy Niż z tysiąca słów na szklanym niebieskim obrazie
Submitted by Sexy Gargoyle — Apr 26, 2025
Dzisiaj tam zobaczyłem twoją twarz Jaśniała pośród cieni Jakby świat cały mój spowiła mgła Zegarów rytm się zmienił W białej sukni swej Jesteś niczym panna młoda Magnetyczny sen Zamieniona w wino woda Może ty nie dostrzegłaś nawet mnie Gdy w zawieszeniu stałem Nieświadoma że z tobą tylko te Chwil parę przeżywałem W białej sukni swej Jesteś niczym panna młoda Magnetyczny sen Zamieniona w wino woda Chociaż niedługo tak I szczęśliwie też nie To przez westchnień kilka tych błogich Nie ma nic oprócz ciebie Nie ma nic Ze mną oddech wstrzymał nawet czas W białej sukni swej Jesteś niczym panna młoda Magnetyczny sen Zamieniona w wino woda
Submitted by Cyberwaste — Apr 26, 2025
Czemu serce wciąż się miota, czemu głowa nie chce snić Czemu ta pogoda złota nie chce tu być I zerwani w środku nocy czemu nie możemy spać By spokoju ciężkie oczy mogły zaznać Świat nasz nowy prędzej wciąż pędzi Wszystko zmienia, zabiera sny Zawrót głowy szybciej się kręci Czy to ziemia, czy może jednak my Musisz więcej mieć niż masz (raz) Musisz więcej znać niż znasz (dwa) Musisz więcej chcieć aż (trzy) Zaboli Znaleźć na to możesz czas (cztery) Jeszcze mocniej wciśnij gaz (pięć) Da się więcej zmieścić nas (sześć) Do woli Świat nasz nowy prędzej wciąż pędzi Wszystko zmienia, zabiera sny Zawrót głowy szybciej się kręci Czy to ziemia, czy może jednak my Dziwna tęsknota Nie nazwiesz jej Szepcze że może Więcej to mniej Świat nasz nowy prędzej wciąż pędzi Wszystko zmienia, zabiera sny Zawrót głowy szybciej się kręci Czy to ziemia, czy może jednak my
Submitted by Pestilence — Apr 26, 2025
Zatrzymałem się w pół drogi i już nie wiem dokąd iść Bo zawrócić nie da się a przede mną nie ma nic Nie pamiętam już skąd młode nogi siłę miały wzwyż Piąć się wciąż przez całe dnie aż do bólu granic Walcz by dopłynąć na drugi brzeg A jeśli sił zabraknie ci to Walcz by dopłynąć na drugi brzeg Bo dotrzesz tam lub opadniesz na dno Na dno Mówili mi że kocha mnie świat Że mogę być kim tylko zechcę Na dno Bywają dni gdy czuję ten wiatr Lecz żagle niegotowe jeszcze Przecież wiesz że nie jest tak że nie chcę bo próbuję wciąż Lecz na oślep trudno jest znaleźć drogę poprzez mrok Pokonując proste ścieżki zechciej zrozumieć że są Inni którym ścieżki te ciągle plączą krok Walcz by dopłynąć na drugi brzeg A jeśli sił zabraknie ci to Walcz by dopłynąć na drugi brzeg Bo dotrzesz tam lub opadniesz na dno Na dno Mówili mi że kocha mnie świat Że mogę być kim tylko zechcę Na dno Bywają dni gdy czuję ten wiatr Lecz żagle niegotowe jeszcze
Submitted by SerpentEve — Apr 26, 2025
Obudziłem się jak nigdy o świcie I dostrzegłem że spoza chmur słońca promienie W nowym świetle dziś ukazują życie W sposób inny niż wcześniej wciskając się w cienie Choć jeszcze niedawno kark przygięty Niczym gałęzie pod ciężarem minionej ulewy I chmury nie chciały dopuścić słońca By liście osuszyło z łez burzowych nadmiaru Nagle wszystko jak za sprawą zaklęcia Zgrabnie zgrało się niczym szkła w kalejdoskopie Że tak może być nie miałem pojęcia Myślałem że ja tam się nigdy nie dokopię Choć jeszcze niedawno na skraju Przepaści złowrogiej, wzrok utkwiony w nicość I ręce zwieszone w bezsilnym proteście Co krzyczeć by chciał lecz w zdławionym gardle ugrzązł Czasem nachodzą mnie myśli Jak mogłeś tyle chwil cennych Rozpaczy za darmo oddać Skazy tej już nie wyczyścisz To zrozumiałem Jedynie zaakceptować możesz ją Muszę już iść, ciężki ten całun Zrzucić i iść do domu Requiem niech tam cichnie w oddali Muszę już iść do domu
Submitted by Nargaroth — Apr 26, 2025
Wy i wy, i wy Co prosto w oczy nam śmiejecie się Dzieląc między sobą tort Który nam należy się Wy i wy, i wy Co wciąż do syta przejadacie się Nie dostaniecie nas w swe brudne łapy Dosyć mam już waszych słodkich słów Kiedy skutków gorycz spijam wciąż Nie dostaniecie nas w swe brudne łapy Dosyć mam już fobii waszych znów Kseno homo nienawistnych słów i zatwardziałych głów Starczych egotycznych prawd Nie dostaniecie nas w swe brudne łapy Wy i wy, i wy Co ręką wciąż myjecie ręce swe Obiecując pięknie tak To co nie chce spełniać się Wy i wy, i wy Co nigdy wprost nie odpowiadacie Nie dostaniecie nas w swe brudne łapy Radośc i śmiech Wolność i prawda Miłość i dom W którym każdy Sobą chce być I decydować Jak będzie żyć Wara wam od tego Mam taki sen który nie chce się ziścić Gdzie dialog wolny jest od nienawiści Gdzie różnić się można dumnie bez walki Gdzie błędów nie kopiujemy przez kalki Gdzie jest uczciwie choć się nie opłaca Gdzie nieuczciwy chcesz być lecz nie warto już Tam oddychać mogę pełną piersią i bez kaszlu Mam taki sen w którym mam prawo głosu Gdzie wreszcie stanowię o swoim losie sam Nie godzimy się na kłamstwa (NIE) Nie tolerujemy chamstwa (NIE) Chcemy już pożegnać państwa (HEJ) Jak ktoś śpiewał, w siną dal Dziś mówimy chorym wizjom (NIE) Zwykłych ludzi wielkim krzywdom (NIE) Zabobonnym głupim bitwom (NIE) Zwyczajnie NIE My mówimy nie My mówimy dość My mówimy nie Chcemy tak po prostu żyć
Submitted by Nargaroth — Apr 26, 2025
Zasypiam dziś spokojny Gdzieś w tle zostawiam wojny To szczęście mam że mogę Bo nie mój dom dziś płonie W swej głowie myśli sprzeczne Już wszystkie pogodziłem Emocje wyrzuciłem W ich miejsce nową siłę Udało mi się znaleźć By dnia każdego stale Na lepsze coś zamieniać Wlać światło w miejsce cienia Tym razem los był hojny Zasypiam spokojny
Submitted by Morgoth — Apr 26, 2025
← Go back to Turbo