Pora umierać
Czas zagłady świata Przyszedł dzień który zmieni was wszystkich los Ogromny tabun śmierci Zmiecie wszystko co istnieje Śmierć Piekielnej prawdy moc Brednie obrońców ludzkiej rasy Nie pytaj mnie o sens istnienia Apokaliptyczny młot skróci ci ją Z popielników tych grobowców już wyłania się Gniją drzewa, giną ludzie Zdycha cały byt Tracę oddech, myśli czyste gdzieś znajdują się Prawdy noc i ojców cień Zabijajmy się Obliteracja poprzez życie
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026
Numer zbrodni 34 Ofiara już na ostrzu noża Odliczam dni odliczam noce By liznąć chociaż trochę twej rozpaczy Okropnie mrozi krew w żyłach Na samą myśl jak mi to przychodzi Sadystyczny masowy mord I rwie się sama do światła Dlaczego nie skamle o litość Dlaczego nie skamle o żądze Może i pora już umierać Nie Bo może i ona ochrzczona w czarnej krwi Może i ona zrodzona z czarnej krwi Ofiary krzyk Brutalny gwałt W imię Lepszego jutra
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026
Tu gdzie krew spływa Po skażonej ziemi Zmutowane formy życia Kroczą w mrok Czarnej sekty Otchłanny zew Woła: Dalej, chodźcie tu Ku świątyni Monolitu Gdzie głos Bestii Głośno grzmi Tu gdzie czarna płonie zorza Tu gdzie ptaków śpiewu brak Tu gdzie przygasł płomień boży Waszej wiary pusty wrak Tu gdzie czarna płonie zorza Tu gdzie ptaków śpiewu brak Tu gdzie przygasł płomień boży Czarnej magii rozbłysł znak
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026
Śmierć, widzę śmierć Płonie horyzont Nie, to tylko słońce Ono pali nas Zabija tak jak młotem Świat pędzi ku przestrodze Jak bym bardzo chciał by zginął cały świat Pluje na waszą marność Poplecznicy dobra Oni wam nie chcieli zdradzić całej prawdy Świat pędzi ku przestrodze Jak bym bardzo chciał by zginął cały świat Pradawne demony, przybywajcie Cały świat obróćcie przeciw nam Cały świat niech dzisiaj spłonie Cały świat niech w grzechach swych utonie Cały świat w otchłań stacza się
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026
Ze stalaktytów kapie krew Zgniła woń rozpływa się Destrukcja Choroba Sodoma Gomora Na temat ten powiem że Ze wstrętu aż płoną mi trzewia Destrukcja Choroba Sodoma Gomora Zasklepia rany czas Zielenią się ślepia strzygi Ku drodze zniszczenia Śmierć HUH Krew i ogień Śmierć i płomień
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026
Imię me to twój zły los Ciemny wiatr unosi kurz Na skraju skał wyciągam ją Unoszę pięść ku zachodu słońca Obieram nowy szlak czasoprzestrzeni Pradawne medium starych duchów wojny Dzierżąc w dłoni amulet śmierci Odbywam podróż w totalnie inny świat Te moje głupie waleczne serce Jakby miało dla kogo bić Strzępki wspomnień zabieram ze sobą Wciskając się w totalnie inny świat Tęsknota to złudzenie, ulotny stan Lecz czciciel głupim jest Zawsze tęskni i pamięta Leksykonów słowa Więc przybijcie wasze serca Zobaczycie jak negatyw dusz A kierunek wam obierze Busola do nikąd Busola do nikąd Busola do końca dni Imię me to twój zły los Ciemny wiatr unosi kurz Na skraju skał wyciągam ją Unoszę pięść w stronę zachodu słońca Te moje głupie waleczne serce Jakby miało dla kogo bić Strzępki wspomnień zabieram ze sobą Wciskając się w zupełnie inny świat Więc przybijcie wasze serca Zobaczcie jak negatyw dusz A kierunek wam obierze Busola do nikąd Busola do nikąd Busola do końca waszych dni
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026
Świat otworem wielkim stoi Wredny i cuchnący Dzień ten czuje jakby przez szybę Powietrze podawane rurką Myśli przecedzone Spalane stosy w lekkim upojeniu Percepcja zaburzona Skróty myśli Zlepek słów Bełkot słyszę Niebieska trucizna Być człowiekiem? Jak tu kurwa być człowiekiem ?!?!?! Szanuj bliźniego...? Lecz ja inny niż on Ma dwie ręce troje oczu Przecie on inny niż ja! I gdy ja patrzę na nich Wstręt mnie dotyka Lecz we mnie tkwi coś innego Innego niż ty Żyje, gniję i umieram Jestem! Lecz ciebie nie ma Żyje, gnije, umieram Nie ma cie Nie ma jej Śmierć dotknie nas
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026
Stary kult śmierci Wiecznie budzi strach Obleśne podniecenie Nikt z was Nie rozumie Jakie Życie kruchym jest Istota cała tkwi By naprawdę Umieć śnić Spalamy się w mogiłach Nieświadomi misji Marność Jest to byt Ozłocone truchło Spłodzeni Świńskim miodem Wzbijając się W przestworza Niczym Ptak Wciąż lekko Spadając Nie czuła nic Jak płonie w tych zgliszczach Stary kult śmierci Wiecznie budzi strach Obleśne podniecenie Przecież nikt z was Nie rozumie Jak żyć Błądzisz we mgle Istota cała tkwi By naprawdę Umieć śnić Nikt z was Nie chce tak jak ja Żyć W taką noc Tak żyć Moich własnych Szczątków Bo jak bardzo Chciałabyś By czas Dał odejść już! Nie wiem Czarcie! Nieświadomie Krocze w wszechświat!
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 28, 2026