To
Rozłożyłem ręce Nad chwiejnym kontynentem Kołatałem w płuca burz Nie tu! Nie tu! Szlakiem wonnym po dnie skór Pełzać z rojem kpin i wdów Ja nie twoje serce Pusty dzwon za mocny sznur Ja nie twoje serce Ja biały rój Ja nie twoje serce W krew i znój Czerw na trupie Dokąd zmierza? Jak chcesz poznać skoroś tchórz? Mój głos Kłamstwo Pusty dzwon Mój głos Kpina Pusty dzwon Mój głos Nienawiść Pusty dzwon Mój głos Obietnica „...i gdybym tylko mógł Roztarłbym cię o podłogę Za każdą minutę tej pierdolonej farsy Pchli targ tanich wrażeń Za baśń nienapisaną” Mój głos – miłość - pusty dzwon Twój głos pusty
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Już morze woła śnieg Słychać jak krzyczy Puściły kry i nie ma Już żadnej stolicy Wybite szyby z ran Oblazły trupy sierścią I idą w świat ciepłe I w Polskę idą ciemną Pukać do drzew Wołać spod okien Pocieszać biednych Kosa za rogiem Już widać fale szumią Z północy i z brzucha Nikogo już nie ma kraj Martwy leży i słucha Już bije od gór blask Co się ostało runie Smętu warte usunięte Pełznie sunie Istne gówno duszą cuchnie Nieznośnym trwaniem Niech więc żyje, pije, wyje z nami Pod świata konanie Pod moim butem Na moje zawołanie Połóżcie się wszyscy Na kształt kotwicy Chorzy na myśli U wraku naszej ulicy Niech rzyga chmurą starą Brama obdarta świetlista Niech piękny będzie koniec Widziany z tak bliska! Powiedziałem i czekam Z wami za pychą Odpowiedzi wszystkie poznam Powłóczę myśli Nad brukiem Nie będzie słońca Końca… Dla wszystkich zaczekam
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
„Oto przyszliśmy ci zwiastować, że dzisiejsze słońce wstanie jeszcze Lecz jutrzejsze nie pokaże się nad ziemią Przyszliśmy ci zwiastować ciemność zimową i większą okropność, niż jacy ludzie doznali kiedy; Samotność w ciemnościach Przyszliśmy ci zwiastować, że bracia twoi pomarli, jedząc trupy i będąc wściekli Od krwi ludzkiej: A ty jesteś ostatni.” Równiny blade Pola zmrożone Ja skądś już znam wasze puste ślepia Lęk Zdrady słodkie Wyznania trwonione Wszystko w tej ludzkiej bryle Zamarzło Równiny białe Pola zmrożone Tak, skądś już znam wasze puste ślepia Ja z lodem w duszę Samotność wbijam Na imię mi... Zamarzło
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Cat's foot, iron claw Neuro-surgeons scream for more At paranoia's poison door Twenty-first century schizoid man Blood rack, barbed wire Politician's funeral pyre Innocents raped with napalm fire Twenty-first century schizoid man Death seed, blind man's greed Poets starving, children bleed Nothing he's got he really needs Twenty-first century schizoid man Twenty-first century schizoid man
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Trumna bez trupa Już chciwie walą dzwony Z góry widać więcej Oczu szklanych pełen plac Ostrz O ciało Ostrz O kość Ostrz Trup pioruny nęci Ciesz się ogniem boże Spal Co łkało Spal Co jeszcze łkać może Kość o kość Trzeć i kruszyć Zrobić sobie pana Zapał w stawy wdusić Kaiser Tot Już słychać łomy Otworzyli królom trumny Cale miasto słucha Który wstanie umarł dumny
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Trupiości naturą W jedności skrzypimy My ogień, my rój Śmierci na zwątpienie Warczymy Żar zimny i obcy sączymy Obietnicą groźby jednacy W osobie naszej jedynej Skamlemy A łuna za nami... My - Gobi Urodzone miriadą W kości rzucone na żer Zbyt głupie Zbyt dzielne Psy wierne Zbiór nasz jest pusty Karleją w nas słowa My to równoległość W krzyżu linii goreje Obojętność Chcemy chłodu kamienia Chcemy blasku witraży Granatów zamiast hostii By w końcu wszy nasze od waszych Oddzielić Rozmnożyć Rozproszyć Uświęcić
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
„Czarne skrzydła nachylił Czarne koło zatoczył Sfrunął czarnym motylem Lekko zamknął mi oczy Ciemne, snem i milczeniem Długo krążył nade mną Potem spłonął płomieniem Potem strącił mnie w ciemność Kazał śpiewać i płonąć Jakąś gwiazdą oślepłą Błyskawicą czerwoną Wichrem mroźnym, krwią ciepłą” Czarne skrzydła rozchylił Czarne koła potoczył Długo krążył nade mną Potem strącił mnie w ciemność W przezroczyste oczy Tu siedzę skulony słucham Jak piekło mówi swoje Śpiewają i płoną Jakieś gwiazdy czerwone Krwią zimną skrzepłą Na betonowych słupach kręgi Porasta dech miękki jak lęki Przecięte wstęgi rozbite bramy I skrzydła na ścianie Cienie wzbijane palcami
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Wobec braku celu Zaniepokojone Otworzyło oczy I tak już zostało Na zawsze w siebie zapatrzone Przeraźliwie nieskończonym zaskoczone Rozłożyło ręce I tak już zostało W ciemności z desek W cichej kolebce Nad korytem żeber Na miedzianym krzyżu To Chce udawać serce
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026