In Articulo Mortis
Nadchodzi noc; słońce strwożone ucieka I broczy krwią. Promienie jego najkrwawsze Przez oczy W mózgu mojego głąb Zapadły. Już przyszła noc. Ciemności najtwardsze wieka Spadły na oczy: Strwożony wstecz zwracam wzrok - W mózgu mojego głąb - I widzę, jak w mojej krwi Skąpane słońca promienie - Najkrwawsze - Goreją w żar i blask, Przed którym noc pierzcha Na zawsze! Stanisław Korab-Brzozowski
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Opłyń mnie, ciemny lesie, owiń mnie, dżdżysta mgło: niech mi się w oczach niesie, co było duszą mą. Niech staną mi przed wzrokiem rzeczy lecące z mgłą; otul mnie, mgło, pomrokiem, otocz mnie, lesie, ćmą. On, co się z szumem chwieje lub śpi w milczeniu drzew: ze skrzydeł swoich sieje wieczystej ciszy siew. Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Ach! Jak posępnie las ten dziki! Ponura jego głąb i ciemna, Pełna milczenia i tajemna. Ach! Jak posępnie las ten dziki! Drzewa wpółmartwe, chorowite Noszą zwiędnięte liście suche; I nieruchomo stoją głuche Drzewa wpółmartwe, chorowite. Mrok gęsty zaległ las ten smutny I nigdy promień słońca złoty Nie wszedł przez żółte drzew uploty: Mrok gęsty zaległ las ten smutny. Niekiedy tylko błędny ognik Leci nad błotne topieliska, I wśród ciemności złudnie błyska Niekiedy tylko błędny ognik. Cisza, co drzemie tu grobowa, Przytłacza piersi jak kamieniem, I myśl zabija ci milczeniem Cisza, co drzemie tu grobowa. W tym ciemnym, mglistym, głuchym lesie Pamięć zamiera, myśl, pragnienie; Duszę ogarnia znicestwienie W tym ciemnym, mglistym, głuchym lesie. W ten smutny las ja lubię chodzić, Bo dusza moja obłąkana, Śpi, marząc, ciszą tu obwiana... W ten smutny las ja lubię chodzić. Stanisław Korab-Brzozowski
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
(<em>Instrumental</em>)
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
W ciemności schodzi moja dusza, W ciemności toń bezdenną, Pól Elizejskich już nie widzi, Zawisła nad Gehenną. W górze nad losem mojej duszy Boleje anioł biały, A tutaj szyki potępieńców Szyderczo się zaśmiały. Szydzą z mej duszy potępieńce, Że cząstka jasnej mocy, Co rodzi słońca, nie ma władzy, By złamać berło nocy. Jan Kasprowicz
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Z gnijącego mózgu cieknie nieustannie ropa W gęstych strugach wzdłuż ciała rozmnażają się robaki Wchodzą w serc i dolne części ciała Wysysają krew i tłuszcz pokrywający kości Okropne bezlitosne robaki gryzą genitalia Biegną do zaciśniętego gardła i oczu One pragną cię unicestwić Skruszyć gałki oczne i zamknąć oddech Tak abyś charczał i rzęził w konwulsji Abyś nie miał czasu nawet na wściekłość i nienawiść Abyś nie zdołał się bronić Tylko skowytał coraz ciszej Aż nastąpi zupełne uduszenie Wtedy one będą mogły odejść Szarpać inne ciało Żywić się ropą z innego mózgu To ty im dałeś życie To twój gnijący mózg je spłodził Kazimierz Ratoń
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026