I nie ma śmierci, i sen jest tylko...
Gdziekolwiek stąd pójdę, to pójdę o północy, Z ciałem rozwartym na przepływ cierpienia, Z duszą, która tylko doświadczała bólu. Gdziekolwiek potem stanę, to stanę oniemiały, Z sercem rozwartym na przepływ współczucia, Z gardłem, które tylko doświadczało krwi. Gdziekolwiek dalej jeszcze pójdę o północy, Pójdę do śmierci, nie do źródeł złotych, Uchodząc z siebie, uchodząc z chaosu.
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Wyprowadźcie mnie w końcu z tej rzeźni, Odbierzcie mi siekiery, dłuta i łańcuchy, Wszystkie narzędzia tortur. Wyprowadźcie mnie z rzeźni, która jest życiem, Od koryt z pomyjami, które zwą się wiedzą, Od ostrzy gilotyn, które zwie się sumieniem. Wyprowadźcie mnie z miejsc, których pożądam i nienawidzę, Z betonowych bunkrów, które są domami, Z wielkich ścieków, które są placami. Wyprowadźcie mnie, abym nie umarł z litości!
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Lecz oto żyjesz, jeszcze nie żyjąc, Błazeński grymas wstrząsa twoim ciałem, Jest jedynym objawem istnienia. Lecz oto żyjesz, jeszcze udając życie, Bełkotliwe strugi modlitw i przekleństw, Pozostawiasz za umęczonym ciałem. Lecz oto żyjesz, jeszcze w ostatnich godzinach, Z twego ciała wypływa niemy jęk, Jęk zabijanego zwierzęcia. Dlaczego nie przestaniesz żyć?!
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026