Aporia
Grzech pierworodny To grzech istnienia Rodzimy się Z krwią na rękach O Midasie Zakryj swe dłonie Masz na nich trąd Masz na nich ogień I obejrzyj się I obedrzyj się Z dzieła stworzenia Kim wtedy będziesz Kim wtedy będziesz Mnożyć byt Ponad potrzebę Na hałdzie kłamstw W ogrodzie Eden Złe tworzywo Niezdarne ciało Napuchłe od Drzewa poznania Drzazg I obejrzyj się I obedrzyj się Z dzieła stworzenia Kim wtedy będziesz Kim wtedy będziesz Matki absurdu Ojcowie przypadku Zagubieni Sami w sobie Wkładamy w piec Zbite nadzieje A nasz chleb życia Ma smak popiołu I obejrzyj się I obеdrzyj się Z dzieła stworzenia Kim teraz jеsteś Kim teraz jesteś Kim teraz jesteś
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Jak Abraham na górę Moria Niesiesz swe cierpienie To i twa historia Bojaźń i drżenie Gdy nastanie godzina próby Czy uciszysz sumienie Pod boską groźbą zguby Bojaźń i drżenie Anioł nie przybył Czy zaufasz swojemu panu I udźwigniesz to brzemię Według boskiego planu Bojaźń i drżenie Czy wzbudzi w tobie wątpliwość Izaaka spojrzenie Jego ufność i miłość Bojaźń i drżenie Unieś swój sztylet Izaak już czeka Niech spłynie na ołtarz Niewinność człowiecza Nie znajdzie się inna ofiara Dana na zatracenie To właśnie twoja wiara Bojaźń i drżenie Czy zegniesz kolana Czy poddasz w wątpienie Czy będziesz dryfować Przez bojaźń i drżenie Unieś swój sztylet Izaak już czeka Uległość to cnota Czy koniec człowieka?
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Przemierzamy ciemną pustać Uwiedzeni mirażami jestestwa Wdrapujemy na kolumny Niknące w zenicie zaćmienia Swą opowieść zaprawiamy kruchą mirrą By uśmierzyć własny mit Zapatrzeni w blask misterium Chłoniemy echa drgań bezwiednych sił Człowiek urojony Wierny sługa Ducha czasu Jesteśmy jak Ptaki Fanesa Z próżni chaosu
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Apatyczny blask W błagalnych rojeniach Lichy płomień Widziany w omdleniach Echa pękania Gmachu rozumu na szczytach rozpaczy Cicha litania Zdławiona brzemieniem tysiąca snów Milczenie na powrót stanie się wrzawą Choć słowa służą jedynie ucieczce Nawet gdy majaczy Wgląd w osnowę Wewnętrzne oko Jest wywrócone Być niczym Być skazańcem niczym Danaidy Być niczym Być obmierzłym niczym Styks Gdy spływa na nas Łaska i dar chromy Jasność przeistacza Ekstazę w trwogę W śmiesznej i tragicznej Pozie rozpostarci Niezrównany obraz Widowiska dumy ludzkiej Powtarzanie nie nada sensu Istnienie powinniśmy w próżnię zatopić Fala wśród fal Krzyk bez echa Rozgwieżdżone niebo Bądź naszym grobem Być niczym Być ślepcem niczym Hod Być niczym Być błędem niczym człowiek
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Dlaczego masz mnie za nic Skoro razem możemy poczuć Korę drzew naszych trumien Pośrodku morza niebytu Nasze wyciągnięte dłonie Wyglądają tak samo żałośnie Jesteśmy jak zgniły owoc W koszu świadomości, smakowani Jedynie przez rozkład Tak łatwo jest nas wyczerpać Aż nie zostaje zupełnie nic Z naszych przekonań i ideałów Tylko ten jazgot W nas rezonuje Nic poza nim Nic poza nim Wyrosły Już drzewa Naszych Trumien Korony cierniowe serc Nasze Getsemani w ogniu I Golgota bez krzyża Domeną naszą jest czas Ludzki wygląd, gest i dramat Trudna mądrość i pasja bez jutra Jesteśmy jedynie myślą Niepotrzebną i bezdomną Wędrującą wśród pustej wieczności Dlaczego więc masz mnie za nic Skoro razem z największa ulgą Wydamy ostatnie tchnienie
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Rozkład wielkich Szlachetnych myśli Postępuje W nas szybko Wyżera nasz rdzeń Na przekór pewności Że ta skorupa Jest czegoś warta Nasze korony Pokryła jemioła W jej lichym cieniu Szukamy schronienia Pewni, że ogień Nas nie dosięgnie A naszą zgubą Jest zguba Baldura Przez rdzawe tuby Ułożone z naszych ciał Dźwięki palonych trzewi Płyną za Antares Niech runie fasada Ludzkiej wszechmocy Co z każdą godziną W nas mocniej kruszeje Nasze korony Pokryła jemioła Przed snem o śmierci Szukamy schronienia Ktoś nie zapłacze Po naszym odejściu Jak nie zapłakał Nad grobem Baldura
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026
Ostatnią eucharystię Naszej godności Pod postacią chleba Rzucamy ptakom Policzmy żebra Chudej wolności Siłą opięte Ułudy skórą Ludzkie wołanie Z dna samotności I bezsensowne Milczenie świata Wraz ze światłem Martwych gwiazd Dociera do nas Prawda prawd Gęsta nasza noc
Submitted by NecroLord — Jun 23, 2026