Pneuma
Album • 2003
This track is instrumental.
Kto woła Ciebie Zanim połknie nas,opluje kłamstwami nasz czas Zakrzyczy ten odarty z ludzkości świat Chwilę zanim zaczniemy przesiąkać tym wszystkim Czym karmi się nasze oczy Mówią:bierz co chcesz i jedz tą śmierć i strach To nie smakuje nam,wypluwamy cały ten kwas Ja nie chcę żyć we łzach Patrz Kto woła Ciebie? To płynie dzień za dniem,jadem leje się Opluje,nie zapyta czy chcesz Pokaż mi kto może tyle znieść,kto chce to nieść? Nie będzie chętny nikt kto wie Jak boli to gdy stawia się krok w ogień Pokaż mi kto lubi deptać po sobie Połykać co dzień obazów setki,setki słów I rozwiązania gotowe gadających głów Powtarzam znów-nie będzie chętny nikt,kto wie Jak smakuje ściek i jak się go je Ta gra straciła dawno temu sens,czuję że to wiesz Rozgryż to sam choć to nie takie proste Nie podpowiedzi liczą się,tu jedno ma sens To,co w sercu jest Kto to dopadnie niech trzyma Niech trzyma kto dopadnie to Czujesz jak blisko jest rozwiązanie? Czy słyszysz woanie?Czas zacząć maraton Za głosem serc Kto woła Ciebie? Kto woła Ciebie?Powiedz czy w końcu wiesz Kto tak naprawdę woła Cię? Odgadnij raz na zawsze to.Ja wiem Zgadnij to,zobacz to,otwórz, to tak łatwo Wypluj te ścieki zanim udusisz się Ja nie chcę żyć we śnie.Nie Kto woła Ciebie?
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
Kokon Tak, tak tak... Kolejny dzień wstaje dlamnie (tak!) zamierzam złapać go i ścisnąć aż wypuści sok Po co wciąż patrzeć , jak życie ucieka mi przez palce. To mój czas o radość zawalcze Powiesz że to paradoks- ja wciąz mam w sercu nadzieje że może być lepiej Więc kolejny raz kolejny dzień nie zamierzam poddać się i chcę spróbować raz jeszcze Zbyt wiele lat zbyt wiele chwil pozwoliłem ukraść sobie, choć moje mogły być Kiedy ogladam się widze ten cień- to kokon który na sobie musiałem nieść Możesz go nazwać jak chcesz ale sam wiesz co prawdą jest Krępuje ruchy skraca oddech sprawia że przestajesz śnić przestajesz być Zamiast uczyć się z tym zyć wyciągnij ręke po szanse Ref Przerwij to , przerwij to -możesz z tym żyć, ale co to za życie? Przerwij to przerwij to Następny dzień wstaje dlamnie tak , już tylko modle się żeby odnaleść w nim sęs I nie odbijać isę od faktów życia zrozumieć z nich chociaż część Przerwe ten kokon może zapomne wkońcu czym jest smak przegranej za sobą Więc koleny raz następny dzień nieprzestane prosić cię o kolejną ostatnią szanse Zamierzam zwolnić bieg zanim zostawie za sobą co ważne jest I w tej skorupie zrobie jedną szczelinę wytrzymam jeszcze chwilę Oglądam się dookoła- jesteśmy bandą niewolników która będzie wolna Więc niepooddam się chce życie mieć zerwe z siebie kokon bo już niechce tego nieść Niechcę tego nieść.. Ref Przerwij to , przerwij to -możesz z tym żyć, ale co to za życie? Przerwij to przerwij to
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
Wiem że patrzysz na mnie wciąż Mówisz mi że to co ukrywam nie pozwala mi śnić Wciąż słucham setek kłamstw Zagłuszam to co w sobie mam Tak bardzo chciałem ukryć to choć wiem że spali mnie Widzisz ból który mam Widzisz jak płacze ja Wiec proszę pochyl nade mną się Zaśmiać się a nie łkać, patrzeć w twarz zamiast w piach Nie chce czołgać się chcę po prostu stać Kiedy chcesz żebym mówił Ci co w sobie mam To wiem że masz racje choć Tak trudno mi stać Choć szukam w sobie sił by móc pokonać strach Tak bardzo chcę uwierzyć Ci Nim cisza spali mnie Widzisz ból który mam Widzisz jak płacze ja Wiec prosze pochyl nade mną się Zaśmiac się a nie łkać, patrzeć w twarz a nie w strach Nie chce czołgać się Chcę po prostu stać Błagam Cię, widzisz że Chcę po prostu przerwać ciszę Więc zabij mnie
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
Jak mam dalej biec? Gdy każdy krok przynosi cios,dociska do ziemi Jak odnaleść się?Gdy cały świat bez końca mówi mi jaki mam być Jak powiedzieć że nie mam ochoty rzucać się w ten ściek,że w końcu chcę Wybrać to,co wiem że nie zabije mnie Otwieram oczy-świat wokół goni mnie,czuję się jak cel, ciągle słyszę śpiew Tych mądrych głów,słodkich ust.Prześcigają się w dawaniu rad jak Żyć mam ja,kim być mam ja-nie przestają gadać choć do powiedzenia nikomu Nigdy żaden z nich nie miał nic-tyle bzdur,nie słucham-tracę swój czas Tak wiele krętych dróg-każdy twierdzi,że wie lepiej ode mnie którą ja mam pójść A wystarczy że zrobię krok by zobaczyć w lustrze twarz której nie chcę znać Nie chcę już czuć się tak,jakby walił się cały mój świat Zamiast sterty bzdur-przyszeł czas-idę tam,gdzie odnajdę szczęście na zawsze Zamykam oczy i otwieram serce,tak-teraz widzę dużo więcej,widzę jak Wiele kłamstw zalewa mnie,przyszedł dzień,przyszedł w końcu ten dzień Czas rozszyfrować światowej paplaniny ściek-ich słowa mogą być piękne Ale niosą tylko śmierć.Kto to wie ma szansę nie dać się omotać Nie dać zamknąć się w kokon z którego trudno wyrwać się Gdzie jest prawda?Szczęśliwy,kto wie.Jak wielu nie miałbym pytań Odpowiedzi szukać chcę.Własnego serca raczej nie da się oszukać Pora się wsłuchać w jego głos,odnaleść skąd przychodzi on Kto szuka nie zmuszony-znajdzie sam,tak to jedyna gwarancja Bo gdy ciężki przyjdzie czas jedyne wyście,to opierać się o skałę Niech świat opowie co chce,już dzisiaj wiem co wybrałem Teraz wiem,jaką wybrałem drogę-do szczęścia zaprowadzi mnie Koniec tej niewoli,wreszcie wolność mam Tak mija czas,zachodzi dzień a ja-bezpieczny Wybrałem sam
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
1.Widzę jak wszystko spala świat, spala świat A my wciąż idziemy tą drogą, za dobrem Spala świat,krąży wokół nas A my wciąż szukamy tego, co godne Jako dziecku mówiliście mi Że zabójcze zabawy mogą dobre być Nie wiedziałem nic, nie umiałem żyć Uczyliście nas być! Tak szybko płynął czas i zmuszał nas by biec, biec By szukać Cię, by szukać Cię Naucz nas jak żyć by nie ginąć Ref Słyszymy wciąż ten żałosny krzyk, tak zabójczy A my chcemy żyć ! Już wiemy jak smakuje zło, chcemy poznać Jak smakuje miłość ! (x2) 2.Widzę jak wszystko spala świat,spala świat A my wciąż idziemy tą drogą za dobrem Spala świat, krąży wokół nas A my wciąż szukamy tego, co godne Jak młody byłem ja kiedy zrozumiałem Czym jest wasz świat Pokazałeś mi, nauczyłeś żyć Teraz mówisz gdzie iść Tak szybko płynął czas i zmuszał nas by biec, biec By szukać Cię, by szukać Cię Naucz nas jak żyć by nie ginąć Ref Słyszymy wciąż ich okrutny krzyk, co dzień goni nas A my chcemy żyć ! Pamiętamy jak smakuje zło, teraz wiemy Jak smakuje miłość ! (x2) 3.Więc to wasz wspaniały świat, wasz cudowny czas Wasz okrutny plan, wasze zabójcze zamiary Zmieniliście dobre dzieło w śmiertelne wołanie I podajecie innym śmierć w pięknym opakowaniu Powiedz mi bracie, czy już widzisz jak przewrotny jest świat? Morduje dzieci, kradnie starcom oddech, pluje Ci w twarz Powiedz, czy widzisz jak odbiera Ci sens, który dostałeś A daje puste kłamstwa, spala życie, wciska nienawiść Bo choć przeszliśmy przez to stoimy prosto To mamy rany, które jakoś zagoić się nie chcą Więc może zwrócić wam coś z tego czym karmiliście nas Zwrócić wam coś z tego, rzygnąć śmiercią na twarz Nie! To nie oko za oko i nie ząb za ząb Taka zapłata znaczy dla nas wasze zwycięstwo Już czas na miłość za gniew, życie za śmierć To znaczy żyć i nie ginąć, to nowe prawo jest Więc jeśli umiesz liczyć - licz tysiące dni To na nic bo taki dar nie kończy się nigdy To niewypowiedziany sen nigdy nie kończy się Więc otwórz oczy zanim ich wołanie przyciągnie Cię Ref Słyszymy tak daleki krzyk, co dzień goni nas A my chcemy żyć ! Pamiętamy jak smakuje zło,teraz wiemy Jak smakuje miłość !
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
No lyrics have been submitted for this track yet.
Pytasz mnie Skąd biorę szczęście Gdzie prawda jest Czemu to gryzie cię Chcesz wiedzieć skąd Chcesz wiedzieć co Sprawia, że nowego dnia Życia nie będę przeklinał Już wiem, że to Co mam w sercu jest prawdą Czasami żyję jak więzień Chociaż wolności słyszę głos Znalazłem coś, czego nie byłem wart Kto zasługuje, by tracić życie każdego dnia Wciąż pytasz Nie będę milczał, jeśli to pomoże ci Czasami brak mi słów Nie oddam tysiąca chwil i snów Jeżeli powiem wszystko Możesz nie uwierzyć Jeżeli dotkniesz sam Po stronie staniesz tej, co ja Pytasz mnie Dokąd idziemy Czemu wiedzieć chcesz Odpowiedz sobie, gdzie Trzymasz swój skarb Gdzie serce masz Ja błagam cię Szukaj sam Prowadzić cię? A jeśli stanie się tak, że padniesz To będę tym, któremu pluniesz w twarz Masz serce, oczy Czujesz tyle co ja Robimy te same błędy Ten sam czas ucieka nam Chcę zrobić wszystko Żeby pomóc ci żyć Zmyć stary bród Ale nie potrafię ran ci zagoić Sam z siebie nie potrafię zrobić nic Ale wiele wiem Bo wiem, kto może to zrobić Otwórz oczy Podnieś ręce Chciej pomocy Nim skończy się twój dzień Ukrywasz strach Bracie, ranisz ty sam Wyciągnij rękę Nie pytaj, czemu robię to ja Chcę wierzyć W pewne życie Tak się nigdy nie stanie Kiedy zamknę się ja Zawołam do ciebie Kamień(?) Otwórz oczy Podnieś ręcę Chciej pomocy Nim skończy się twój dzień
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
1.Czy mam to znieść Czy tak musi być? Jak gdybyś był daleko stąd Przypomnij mi każde Twoje słowo Zanim zacznę biec Byle gdzie nie każ sie szukać Gdy czuje ze opadam z sił Już nie rozumiem nawet tego co proste Nie rozumiem nic Ref Gdzie ? 2.Pochylasz się nad moją nędzą Tak chce uwierzyć że to Ty Tak trudno jest nieść samego siebie Nie uniosę nic.. Nie umiem być kimś więcej niż jestem Nie oczekujesz żebym był Tak wiele pytań a tylko jedna odpowiedz Może powiesz mi Gdzie ty, a gdzie ja Gdzie koniec znajdzie nas Gdzie Ty, a gdzie ja Gdzie koniec znajdzie nas Ref Gdzie ?
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
Spójrz mi w twarz, zobacz raz co widzę ja Nie będę chował przed tobą niczego, nie zmieni tego nic Choć być przy tobie człowiekiem to największy wstyd Dla ciebie jestem tylko śmieciem ,ale przysięgam ci Zapłacę taką cenę żeby móc sobą być Możesz podeptać mój świat, no dalej, jeszcze raz I nie dziw się, że stoi bo fundament mam Chcesz napluć mi w twarz, chcesz zabrać co mam I dać nowy kontekst temu czym żyję ja Co jeszcze chcesz mi wyrwać dziś? Ten świat odziera mnie z godności dzień za dniem Jedno wiem,słuchaj-nie jestem tu żeby brać Kawałek po kawałku,dzień za dniem z siebie dać Najlepsze co mam Nigdy nie będę kolejnym odbiciem ciebie Przychodzą dni, kiedy chcę zobaczyć świat przez oczy twe Zobaczyć, jak wciąż osądzasz mnie Bierzesz pod lupę znów każdy mój uśmiech I grzebiesz we mnie,żeby znaleść kawałek siebie Pokolenie 'wszystko' nie chce nic Wiem, że wystarczy mało żeby być Pokolenie 'nic' chce wszystko mieć Nie wyszarpniesz ze mnie szczęścia,nie! Stop! Słuchaj raz co mówię ja, do tego prawo mam Wiele razy plułeś na to, co dla mnie jest święte Już prawie nauczyłem się na siebie to brać Rzucasz słowa w tę stronę, tylko po to By zniszczyć ten świat Nie zrobisz tego, cofnij się ZRÓB JEDEN KROK W TYŁ Mam dosyć twoich bzdur, mówię ci Upewnij się czy wierzysz w to, co mówisz Zanim dopiepszysz ponownie Tylko jedno powiem ci Wylewasz na mnie żółć, której ja nie chcę pić Chciałem powiedzieć coś Ale masz gdzieś, co mówię Zaprzeczysz, oplujesz i zniszczysz każdą rzecz W której widzę sens Nie będę tego nieść
Submitted by MetalElf — Feb 21, 2026
← Go back to Pneuma