Nowia
WIELE TAK JUŻ ODESZŁO ZAPOMNIANE SPOCZYWSZY NA DNIE TEJ PRZEPAśCI KTÓRA DZIELI NAS NA ZAWSZE OD TAMTYCH CZASÓW GDZIE SNY... TU- PO DRUGIEJ STRONIE ROZDARTY PRZEZ CIERPIENIE I TĘSKNOTĘ NIESPEŁNIONĄ PATRZĘ TAK WIELE SIĘ ZMIENIŁO JEDNAK WIEM: TO NAPRAWDĘ NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA! PRZECIEŻ SERCE ME TO SAMO I SŁYSZĘ PRZYKŁADAJĄC JE DO SERCA MATKI TO SAMO BICIE KTÓRE MIĘ WZYWA GŁOSEM ROGU SWYCH WIEKÓW KTÓRE MIĘ WZYWA I KAŻE MI BRONIĆ ŚWIĘTOŚCI SWEJ KTÓRE MI KAŻE ODNOWIĆ CHWAŁĘ I NIE ZAPOMNIEĆ NIGDY!!! O HONORZE I DUMIE JAKA PŁYNIE Z PRZESZŁOŚCI JAKĄ STWORZĘ W PRZYSZŁOŚCI!
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
SPOJRZYJ W SERCE SWE... TAM - W GÓRZE PO JEGO - JAK NIEBA BŁĘKICIE BEZKRESNYM WCIĄŻ DUMNIE WOLNY SZYBUJE BIAŁY ORZEŁ JEST WOLNY JAK NIEGDYŚ TA ZIEMIA I NASZE ŻYCIE... TO ON NIEGDYś PROWADZIŁ NA BÓJ PRAOJCÓW NASZYCH TO ON ZWYCIĘSTWO IM PRZEPOWIADAŁ SWYM POJAWIENIEM SIĘ ŚMIERĆ WRÓŻYŁ WROGOM WOLNOśCI NASZEJ PTAK WOLNY JAK NIEGDYś TA ZIEMIA I NASZE ŻYCIE... W TWYM SERCU WCIĄŻ GNIAZDO SWE MA TEN DUMNY BIAŁY PTAK WIĘC JAK ON BĄDŚ! SZPONAMI JEGO NISZCZ ZDRAJCÓW A SKRZYDŁEM OBEJMIJ KRAJ TAK PIĘKNY I WSPANIAŁY I JEŚLI ZECHCESZ WOLNY WIĘC SPADNIJ NA WROGA NICZYM ORZEŁ Z OKRZYKIEM WOJNY! WOJNY ZA WOLNOŚĆ TEJ ZIEMI I NASZE ŻYCIE!
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
NIE ZAŁAMUJ RĄK! PRZECIEŻ TWYM WROGOM RADUJĄ SIĘ SERCA GDY PRZYTŁOCZONY CIĘŻAREM SWEGO TRUDU WALKI O PRAWDĘ PODDAJESZ SIĘ NIE WĄTP NIGDY! BOŚ JEDYNY BOŚ WYBRANY TYŚ WOJEM, KTÓRY NIE ZNA CO TO SŁABOśĆ TYŚ PIASTUNEM SWOJEJ ZIEMI! PROŚ O SIŁĘ MATKĘ TWĄ A ZAWSZE JĄ OTRZYMASZ BOŚ WYBRANY BOŚ JEDYNY SPOJRZYJ W NIEBO TO DLA CIEBIE SŁOŃCA BLASK WLEWA PEWNOŚĆ W TWOJĄ DUSZĘ A W STRUMIENIACH WODY RWĄ BY OBMYWAĆ RĘCE TWE ZBROCZONE KRWIĄ PODŁYCH WROGÓW TAK PIASTUNIE! TYś STWORZONY BY W PYLE WOJNY ŚMIERĆ ZADAWAĆ GDY KIEDYŚ POLEGNIESZ TWOJA MATKA ZAWYJE WICHREM PŁACZĄC ŚRÓD SKAŁY I ZIEMIĄ SWĄ KURHAN CI USYPIE
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
Na gruzach Cię szukałem Na zgliszczach przepalonych Mówili, że zginąłeś Błądziłem wśród fałszu Wtedy odnalazłem Cię W twojej wiekuistej Katynie Której wiecznego nieba Rozjaśnia błysk Twej potęgi Przykryty z czterech stron Płaszczem boru i świezd świetlistych Okryty smutkiem, zapomnieniem Spojrzałem w dumne Twe oblicze I usłyszałem tysiąc krzyków Jak jeden wspólny zew - Wstań! weś miecz Poczułem w nozdrzach Zapach tej krwi Odrzuć ból! Odrzuć lęk! I usłyszałem głos Twój Spośród szumu drzew Który mówił mi że to mnie Wybrałeś na wilka Spośród owiec Wściekłego i żądnego krwi Wyjącego boleśnie Za utraconą przeszłością Mówileż, że to mnie Powierzasz Zastygniętego ognia żar Bym wzniecał go I przekazywał godnym By zapłonął Wieczny święty ogień Me serce od tej pory płonie Gdy uroniłem łzę I u stóp ofiarnego głazu Ujrzałem Wyryte imie swe
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
TEJ NOCY MAGICZNEJ GDY NOWIA OśWIETLA MĄ TWARZ W TAFLI JEZIORA A ŚWIEZDY LŚNIĄCE NICZYM GROTY WŁÓCZNI PRADAWNYCH WOJÓW ZABIERZ MNIE WIJO TAM GDZIE ŁZY MNIE PROWADZĄ I TĘSKNOTA CO WYPEŁNIA KAŻDĄ CHWILĘ MEGO ISTNIENIA ZABIERZ MNIE TAM - GDZIE SERCA NIE SĄ CZARNE JAK MOJE I NIE SPĘTANE TĘ SMUGĄ CIENIA KTÓRĄ KRZYŻ NICZYM ŚMIERĆ NAD MĄ ZIEMIĄ PANOSZY SIĘ NIECH CZAS SIĘ ZATRZYMA A JA WRÓCĘ W PRZESZŁOŚĆ BY USTRZEC ICH PRZED TĘ ZARAZĄ CO NIESIE ZAGŁADĘ BY STANĘLI ZJEDNOCZENI RAMIĘ W RAMIE I ZAMKNĘLI PRZED FAŁSZEM OBCOŚCI BRAMY GRODÓW SWYCH I SERC I NIGDY NIE PODDALI SIĘ...
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
NA SKRZYDŁACH DZIECI TWYCH STRZYBOGU NIEŚ MNIE WOLNOŚCI TWEJ WIETRZNYMI PIÓRY NIECH WZLECĘ I KRZYKIEM ORŁA OBEJMĘ ZIEMIĘ MĄ... NIECH USŁYSZY CAŁA SŁAWIA JAK'O ŚPIEWAM ŻE JUŻ NAJWYŻSZY CZAS OBUDZIĆ SIĘ I TRWAĆ NA ZAWSZE JUŻ! SPIĄCY WCIĄŻ ZBUDZCIE SIĘ! WSZAK NADCHODZI TEN DZIEŃ SPÓJRZCIE NA SWE RĘCE SPOWITE ŁAŃCUCHAMI... UJRZYCIE WRESZCIE JE! I SKRUSZCIE W PYŁ TE KAJDANY KARMIĄCE DUSZE WASZE TRUCIZNĄ KŁAMSTWA OBCEJ FAŁSZYWEJ WIARY! SŁAWIO! OTRZYJ ŁZY! CHOĆ TYLE TO JUŻ LAT OBIECUJĘ CI JA - TWÓJ WIERNY SYN NADEJDZIE TWÓJ CZAS! I NIE MA JUŻ ŻADNEGO WYBORU JUŻ TYLKO JEDNO JEST - PODĄŻAĆ W STRONĘ ŚWIATŁA ZA NIM CEL PRZED NIM ŚMIERĆ!
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
Pośród fal Słońca blask Stoje tak nad brzegiem Fale wyrzucają wspomnienia Koloru jantaru Dumne, wielkie i potężne O tamtych dniach Sprzed wielu lat Gdzie inne były te ziemie Przypomnij sobie Te dawne czasy! Pomimo zdrady Pomimo fałszu! Woda spokojna: Gdy tafla jak lustro Spójrz a zobaczysz Prawdziwą swą duszę! Gdy fale spienione Zaczną się piętrzyć: Nie bądś wtedy Skalistym brzegiem Na którym wspomnienia O tamtych dniach Drążą bezsilnie Swe dumne znamie! Spójrz w morskie fale wtedy zrozumiesz Że to , co odeszło Musi powrócić!
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
W zlocie jantaru Na grzywach fal pienistych Plynie mysl teskna Do brzegow swietej Rany Tam trwa cisza I tylko juz Gniewny Baltyk Bijac kipiela W wichrowy brzeg Spiewa piesn Arkony Ktora pochlonal W odmety swe Ostojo Prawdy Posrod krzyza zarazy Tys trwala dumna I niezwyciezona! Plujac w scierwo jezu chrysta! Setki wojow u twych bram Strzeglo chramu Boga twej ziemi Pana Swietej Sily i Mocy! I tak podle cie zhanbiono! I odszedl, upadl Ostatni wielki bastion Jedynej prawdziwej Mej wiary Nie pod wroga naporem Nie od jego sily Lecz dlatego ze ktos zwatpil W Bogow swych I zabraklo go! Byc tam razem z Nim! Swym mieczem smierc zadawac! I polec w wiecznej chwale! Niech nigdy nie zabraknie twej wiary!
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
W szczytach wiecznych Szarych, kamiennych jak czas Co lby swoje k'niebu wznosza Stoja humry ich wojsk Milczacych wojow tysiace Jak te swierki Bezimienni trwaja tu W jenosci z ziemia ktorej Oddali siebie Jak syny przy ojcu Wierni, niezmienni Cierpliwie oczekujacy Az Wszechslawi Wlodarze Dzien obwieszcza bitwy Najkrwawsza z krwawych Szary czas wydziera bezlitosnie Co jemu nalezne Lecz nie jest w mocy jego Wyrwac tych korzeni Ktorymi, choc zycia Pozbawion zostane Jak Oni stac bede Na ziemi swej strazy! I milcze jak oni Lecz wiem ze przemowie Gdy wichru majestat Olmazy swa sile Poklonim sie wszyscy Blogoslawic nas beda Wielcy, ktorzy prowadza nas Od zawsze po kres az Zgodnie zaszumim wspolna piesnia Ilez sil w konarach! Zaryczym, zahuczym bolu ogromem Od wiekow skrywanym Az dotad Sila, co drzemie w nas Jako te gromy rozblysnie I z nimi wespol wstaniem - Przebudzic sie czas! Widze te szyki Wojsk naszych kliny Ktore wdzierac sie beda Poki z tych strumieni Miast wody krew Ich krew poplynie - oprawcow ktorzy mysla Ze czas ran naszych zapomnieniem I tam w martwych cieniu Kwitnie nadzieja nowa Ta mlodz co hardo Ku sloncu pnie sie To przyszlosc Wy jestescie!
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
Dawno już Powinieneś był Sprzeciwić się Tyle niepotrzebnych lat W nieświadomości przetraconych... Czy nie widzisz że Rzeczywistość jest kłamstwem ? Nie tak wygląda wolność Za którą wciąż walczymy ! Nie po to umierali ojcowie Za ideały nasze Byś teraz wszystek trud ich Tak wielki Zaprzepaścił Nie wolno ci zapomnieć O Ich poświęceniu Przecież widzisz kto twym wrogiem Krzyż pożera cię... Więc zbrój się w cieniu I milcz A kiedy będziesz gotów Wtedy wyjdś na świat I pokaż mu Potęgą myśli swej Swej wiary czynem Że wielka jest potęga nasza I nigdy nie umarła Jako mniemał krzyż Lecz uśpiona trwała I przebudziła się!
Submitted by The Void — Jun 21, 2026
Samotne sa drzewa Na szczycie tej gory Samotna jestem ja Czasem tylko Wiatr Zanuci piesn Tak smutna, jak ja... ... Jak lzy Roztapiaja sie W calunie nocy Tak w chwale odszedles I Ty Niech sila Zywiolow Zablizni sie rana Co krwawi po tobie - Gziezes ty! ... Ziemi tej swoje Zycie slubowal - Ja jemu wiernosc Po kres Konczy sie dzisiaj Zycia ma droga Do ciebie odejsc mi czas...
Submitted by The Void — Jun 21, 2026