North
Album • 2002
Żaden nie zginął na kolanach W starości czy we krwi I śpiewają dziś stare grodziska O kraju ich Gdzie hańba wyje u zatrzaśniętych wrót Nie masz tam ludzkiej wiary obrazów A w majestatu fosach tonie mędrców skarb Okręty ksiąg giną nim cień ptaka ujrzą W pieczarach ona Gdzie dumie lat pochodnią życia kres Kogo żywił las ten jest w nim król Kto z walką rósł ten ma hełm i miecz Kto rumaka miał płynie przez krajobraz snów Kto kochał mrok temu nocą Nawia Księżycowy dar. Pełnią rodzić ból Smagać batem żądz, gdy ogień kurz pokrywa By bard wyrzeźbił w sercach tren Latarnię Tęsknej Twierdzy Nawia
Submitted by Finntroll — Apr 25, 2025
Ostatni raz za nami las. Torunii. Bez końca dziś otchłań Wisły. Mgła Nie znalazł w gwiazdach pieśni powrotu. Wróż Kobiety płakać będą. Synowie mścić jak my. Lecz westchnie. Znowu przebudzony. Ten drugi zdmuchnie starych wrót kurz W drodze do Nawii J, młody król, jestem Przed nami przepaść była Za nami płonie pierwszy stos Okuta w stal Stara Krew Korona dla nocnych majestatów Gniew lat szepcze, w agonii lęk Wilczej swobody Słyszę rogu zew Skrzydlatych chórów głosy drżą i milkną Gdy fatum moc ich wiersz okrywa Ich oczy patrzą, usta zaśpiewają Jak młody król Pogrążał się w obięciach Nawii.
Submitted by MetalElf — Apr 25, 2025
W żywiole wojny tonę bezwolnie W jej żniwie co dzień zanurzam dłoń Czerwone krople płyną po twarzy bohatera Nie moje krople Lecz klucz do strumienia dzierżę sam Przyszłość za mgłą Nie dla niej Nawii oddech czuję Choć biel skrzydlata jak lśniacy grot Od zawsze w sercu tkwi Wyblakła w lustrach dusz Piękna w aureoli nocturny To ich splatane dłonie Znaczą w księgach mój los W żywiole wojny sięgam dna u szczytu Prawdziwej glorii cień zgasił oczu blask Ozłocił imię, w kurhanie ciało złożył Legendy płomień rozpalił Rozpostarł skrzydła Biały Ptak. Uleciał duch po losu kres Gdzie tron uczynkiem lśni, zhańbiony dziad spoczywał Klęknął u wrót, spopielał piętna ból Otwarła się ziemskich nocy spełniony sen Nawia
Submitted by Cyberwaste — Apr 25, 2025
Moja wiara W bursztyn uwięziona Obcej zimy po falach błądzi I niknąca kona Albowiem noc Jest jak miecz w drżącej dłoni Na pewno opadnie Czy w sercu utkwi W swój sen patrz Po gajach nuciła kobieta baśń starą O treści nieznanej Zasłonił ją wiatr Melodia zaś była jak hymn i żałoba Z toporów krzyż krwią zalany Na nim z drewna krzyż Dąb tkwił, potomstwo bard płodził Niewiasta tkała czysta myśl W głąb boru idziesz Krok za krokiem Patrz jak oddycha Zalany krwią z toporów krzyż Albowiem wzrok Twój płonie Synu Dziecko pamięci, oczu szarych Nocy innej, dziwnej Spoglądam za siebie i widzę żywe To co na niebie przez millennium śniło.
Submitted by Dahmers Fridge — Apr 25, 2025
Ognia języki muskają niebios strop W ogniu twarze wypalone Ich usta z bólu wykrzywione A ich oczy tak pustki pełne Języki Ognia liżą niebios strop Twarze znikły już ...przepowiednia... Prawdy miliardów lat W Ogniu tym zapisane są I posiąść chcę...chcę je ...w Ogniu, w czystości ...zburzyć ten świat marności Zgniły, niewierny, fałszywy A Ognia siły, moce jego Żar i treść tych prawd Potrzebne są by wykonać sąd Niewytłumaczalnością jest ich głupi strach Wszak sami sobie zgotowali ten los Na darmo teraz jest ich płacz Serca z kamienia, kuta jest stal W śniegu świeży trop Pożądliwość krwi Z wysokich gór zejdą Oczyszczą świata lądy i wody Na niebie znaki zatarły się W Ogniu spłonął kłamliwy czas I powstał nowy, a jakże stary lud A Ognia siły, moce jego Żar i treść tych prawd Potrzebne są by wykonać sąd Niewytłumaczalnością jest ich głupi strach Wszak sami sobie zgotowali ten los Na darmo teraz jest ich płacz Jam owym jest Co z Ognia prawdy wydobył Jam strażnikiem ognistych prawd Ten Ogień to był Wielkich dar
Submitted by MetalElf — Apr 25, 2025
Wśród gwiazd i księżycy Spoczywam... w przestrzeni I walczę, kłam im zadaję I trwogę przynoszę Wśród drzew strzelistych Spoczywam... w traw morzu I klęczę, słucham Co wiatr mi przyniesie Wśród szczytów z lodu, kamienia Spoczywam... w majestatu ciszy I tam w lodzie tworzę... Niezdobytych twierdz filary Jam ogniem Jam wodą Jam wiatru tchnieniem Jam twardym jest kamieniem Śmierci życia pragnieniem Wśród zimnych fal odmętów Spoczywam... w pałacu z bursztynu I mocy nadaję pienistym bałwanom Brzegi lądów karku gną Wśród krwistych płomieni Spoczywam... potężny i wieczny I trawię martwotę Odbieram ostatnie nadzieje W grobie z kamienia Spoczywam... żywy, pragnący I czekam kresu przysięgi By w cieniu zawładnąć Przeszłości wspomnieniem Jam ostrzem ze stali I grotem z kamienia Jam lodem i solą Śmierci życia pragnieniem Odbiorę wam radość Władzę, siłę, wole Niewolnych z was zrobię Bom kresem jest Wszelkiego przeznaczenia Nicością i śmiercią zarazem Życia do śmierci dążeniem.
Submitted by NecroLord — Apr 25, 2025
Jezioro było ciche, błogie Nie pływał sum, nie śpiewał ptak Jeziora lustro ciemne, srogie Ostatni wrak dryfował tysiąc temu lat Kochała noc jezioro stare Jej skrzydła kryły wieków ból Plątały drogi, gubiły śmiałków W czystości rósł olbrzymów ród Legendę niosły jesieni wieczory Z Pomorza chat aż w serce Tatr Budził się duch, za oręż lud chwytał Spłynęło jezioro, gdzie inna wodą truł je kat Jak zginął król z kata zrodzony Zaszumi liść gdy będzie ten czas Gdy barda wnuk wbiegnie na szczyt Na skrzydłach wciąż, jezioro kroplo złota.
Submitted by NecroLord — Apr 25, 2025
Blask ognia w ich niemych Obliczach się odbija Wiruje na twarzach Jakby z kamienia Dziesiątki ognisk w dolinie Setki wojów w ciszy Wyczekujących, gotowych Pod niebem ptak Czujny, drapieżny Mordu i żeru spragniony Tak armia siedzi I rogów sygnału czeka By powstać i ruszyć, krew przelać Gdy miecz zatopisz We wrogim ciele Gotowi na śmierć Choć bliskich mają Gotowi na śmierć Choć bliskich mają I cóż, że oni płaczą Gdy potrzeba każe Gdy potrzeba woła W dolinę zeszli i tak czekają Dzisiejszej nocy ich matką Śmierć Ona zabierze z sobą wielu z nich W pochodni blasku W ognistym deszczu Dzisiejszej nocy Ich los dopełni się Czy tu zostaną Czy też powrócą do rodzin swych? Ona tylko to wie Ich pani i matka Na tę strasznie długa noc Księżyc zza kłębów Chmur czarnych Spogląda w dolinę Pozdrawia światłem swym Tych co idą ginąć i nieść śmierć Gdy zagrają rogi i pójdą w bój By przelać wroga i swoja krew W pochodni blasku W ognistym deszczu A wilki wyją, a wrony kraczą Wojów twarze zastygłe wciąż A ogień tańczy w obliczach ich A bliscy płaczą i... W pochodni blasku W ognistym deszczu Przybyli konni przynosząc wieści Zagrały rogi i podniósł się gwar Tam nieprzyjaciel już schodzi ze wzgórz Powstali wszyscy jak jeden mąż I zakrzyknęli do wtóru bębnów i trąb: -Po krew, za krew, bo ona życiem jest -Po śmierć, na śmierć, bo ona tylko prawdą jest W odpowiedzi usłyszeli Wilków wycie i dziki śmiech Powietrze zgęstniało i zamilkł nawet wiatr W pochodni blasku i deszczu ognia...
Na mój głos ty będziesz drżał Grunwald, miecze, król Jagiełło! Hajno się po zbrojach cięło, a wichr wył i dął i wiał; stosy trupów, stosy ciał, a krew rzeką płynie, rzeka! Tam to jest! Olbrzymów dzieło; Witold, Zawisza, Jagiełło, Tam to jest Z pobojowiska zbroica się w skibach przebłyska żelezce, połamane groty drzewce, powbijane do ciał z trupów zapora, z trupów wał, rycerski zgotowiony stos: Ofiarnica- tam leć tam chodź, tam leć!!! brać z tej zbrojowni zbroje, kopije, miecz i szczyt i stać tam wśród krwi, aż na ogromny głos bladościa się powlecze świt, a ciała wstaną, a zbroje wzejdą i pochwycą kopije i przejdą!!! Spiesz tam leżą stosy ciał; przeparłem trumiska wieko, czas, bym wstał, czas, bym wstał. Stanisław Wyspiański "Wesele"
Submitted by Dahmers Fridge — Apr 25, 2025
← Go back to North