Nocny Kochanek
Album • 2022
Mam Piskliwy głos Lecz tylko kiedy śpiewam, jak mówię, nie mam Ryk Złowieszczy krzyk Aż sam się przeraziłem, gdy to zrobiłem Melodię zmieniam, szybciej śpiewam, bo zagęszczam tekst I znowu wolniej, nabieram oddech Linijka siódma też jest dłuższa, tak jak piąty wers I jeszcze raz, jak wcześniej, a teraz refren Powiedz mi gdzie W tym refrenie heavy metal jest Bo sam już nie wiem Przestery w tle A na przodzie ten subtelny śpiеw Jak w RMFie Pisk W żołądku ścisk I trochę niżej teraz, głos się niе zdziera Tekst Potrzebny jest Choć tak na prawdę to nie, to zwrotki koniec Powiedz mi gdzie W tym refrenie heavy metal jest Bo sam już nie wiem Przestery w tle A na przodzie ten subtelny śpiew Jak w RMFie A teraz tylko dośpiewuję I rymu potrzebuję, chyba już mam A ze mną śpiewa chórek, który nagrałem sam Powiedz mi gdzie W tym refrenie heavy metal jest Bo sam już nie wiem Przestery w tle A na przodzie ten subtelny śpiew Jak w RMFie
Submitted by Pestilence — Apr 26, 2025
Nie paliłem nigdy szlugów Bo odrzucał mnie ich swąd W końcu spróbowałem z nudów Gdy mnie poczęstował ktoś Krew mi napłynęła wszędzie Wtedy zrozumiałem, że Nie paliłem, byłem w błędzie Jak za darmo dają - bierz Tu cena nie gra roli Jarają mnie bardziej niż Angela Jolie Cudze chwalę, swoich nie mam Ja twoje chętnie palę smakują doskonale Cudze chwalę, swoich nie mam I twoją paczkę naraz wypalę choćby zaraz Raz kupiłem Malborasy W zaufaniu powiem wam Zmarnowałem tyle kasy Żal do siebie ciągle mam Paczkę szybko wypaliłem Smakiem byłem załamany W kiblu całą noc spędziłem Tuląc się do porcelany Tu cena nie gra roli Jarają mniе bardziej niż mężczyźni goli Cudze chwalę, swoich nie mam Ja twojе chętnie palę smakują doskonale Cudze chwalę, swoich nie mam I twoją paczkę naraz wypalę choćby zaraz Szczęścia kupić się nie da Za darmo brać je trzeba Gdy tylko ktoś cię częstuje ty nie odmawiaj I nie bądź Cudze chwalę, swoich nie mam Ja twoje chętnie palę smakują doskonale Cudze chwalę, swoich nie mam I twoją paczkę naraz wypalę choćby zaraz Cudze chwalę, swoich nie mam...
Submitted by Dahmers Fridge — Apr 26, 2025
Bez przerwy pukam dzień za dniem, choć drzwi stoją otworem Jak pocisk przez osiedle mknę, rowerem, nie motorem I znowu narzekają mi, gdy ja tonę w przesyłkach Że dawno nawet krótki list, nie gościł u nich w skrzynkach Chociaż nie za wiele płacą mi Ja i tak do skrzynki wkładam list Stosunkowo dużo pracy mam Zazdroszczę sobie sam Erotyczną pocztę niosę Jestem pornolistonoszem Erotyczną pocztę niosę Jestem pornolistonoszem Ja powołania słyszę głos, w społecznym działam czynie A nie jak ten z Afryki gość, z korzeniem w medycynie Składakiem znów przez siebie gnam, obrobić cały rejon Miłości znaczek wszystkim dam, odmawiam raczej gejom Chociaż nie za wiele płacą mi Ja i tak do skrzynki wkładam list Stosunkowo dużo pracy mam Zazdroszczę sobie sam Samotne, zawsze chętne, i te które nudzą się Spragnione i zamężne, ja ich nie oceniam nie Właściwie sam nie staram się, nikogo nie uwodzę Zaręczam, że doręczam list, zwyczajnie dobrze robię Chociaż nie za wiele płacą mi Ja i tak do skrzynki wkładam list Stosunkowo dużo pracy mam Zazdroszczę sobie sam Erotyczną pocztę niosę Jestem pornolistonoszem Erotyczną pocztę niosę Jestem pornolistonoszem Erotyczną pocztę niosę Jestem pornolistonoszem W spodniach twardą paczkę niosę Jestem pornolistonoszem
Submitted by Finntroll — Apr 26, 2025
Włóczyłem się za siódmym lasem Butelka była mi kompasem Polali mi, straciłem panowanie Na drogę wziąłem łyk, nie żałowałem wcale O jeden most za daleko Zgubiłem się nad wódki rzeką O jeden most Choć nie chciałem dopłynąć tam Tę drogę na pamięć już znam Gdy przebudziłem się nad rankiem Leżałem w spodniach oraz w wannie To ten ostatni łyk, był niepotrzebny wcale Gdyby nie on, to dziś czułbym się doskonale O jeden most za daleko Zgubiłem się nad wódki rzeką O jeden most Choć nie chciałem dopłynąć tam Tę drogę na pamięć już znam O jeden most za daleko Zgubiłem się nad wódki rzeką O jeden most Choć nie chciałem dopłynąć tam Tę drogę na pamięć już znam O jeden most za daleko Zgubiłem się nad wódki rzeką O jeden most Choć nie chciałem popłynąć tam Tę drogę na pamięć już znam
Submitted by Iron_Wraith — Apr 26, 2025
Nie byłem nigdy nazywany rannym ptaszkiem Dziś kogut wycieńczony, zapiał skoro świt Na równe nogi mnie postawił o dwunastej Idący ból, nie daje żyć Ranny ptaszek chciałby fruwać Lecz oklapły wszystkie pióra Ranny ptaszek z bólu płacze Nie zagości w dziupli raczej, nie Kochałem ją i przeleciałem długi dystans Byłem szybki, byłem wolny, tak jak ptak Aż orzeł wylądował, miał podcięte skrzydła Jak dzięcioł chciałem stukać, lecz nie miałem jak Ranny ptaszek chciałby fruwać Lecz oklapły wszystkie pióra Ranny ptaszek z bólu płacze Nie zagości w dziupli raczej, nie Ranny ptaszek chciałby fruwać Lecz oklapły wszystkie pióra Ranny ptaszek z bólu płacze Niе zagości w dziupli raczej Ranny ptaszek chciałby fruwać Lecz oklapły wszystkiе pióra Ranny ptaszek z bólu płacze Nie zagości w dziupli raczej, nie Nie, nie, nienienienienienienienie, nie
Submitted by VladTheImpaler666 — Apr 26, 2025
Założyłem płaszcz Odwiedziłem las Tylko czary zaspokoją mnie Wyczytałem z run Metal, gotyk, doom Moja różdżka już unosi się Szum magicznych drzew Szepcze mi do ucha Romantyczny bądź Jeśli chcesz po... trzymać ją za dłoń Znowu słyszę szept Czuję puszczy ducha Romantyczny bądź Jeśli chcesz po... trzymać ją za dłoń Zakochaj się, zakochaj Zakochaj się, zakochaj Zakochaj się Romantyczny książę metalu Zastawiony stół Wszystko na koszt mój Karton wina błyszczy Przy gromnicach I nadzieję mam świeczek warta gra Tak bym chciał Zanurzyć się w twych... oczach Szum magicznych drzew Szepcze mi do ucha Romantyczny bądź Jeśli chcesz po... trzymać ją za dłoń Znowu słyszę szept Czuję puszczy ducha Romantyczny bądź Jeśli chcesz po... trzymać ją za dłoń Zakochaj się, zakochaj Zakochaj się, zakochaj Zakochaj się Romantyczny książę metalu Choć paznokcie mam czarne Plecy włosami nakryte To nie musi oznaczać, że Jestem waginosceptykiem Może zwiedzisz mój zamek I zdobędziesz mą wieżę? Mogę być twoim koniem Albo chociaż rycerzem Zakochaj się, zakochaj Zakochaj się, zakochaj Zakochaj się Romantyczny książę metalu
Submitted by Corpse Grinder — Apr 26, 2025
Konto premium na Tinderze Laski chcą się o mnie bić Więc ustawiam je w kolejce Chciałbym poznać wszystkie trzy Drugiej randki nigdy nie ma Chociaż daje show i bis Biorę banjo i zaczynam Grać "The Number of the Beast" Zagram ci - co tylko zechcesz Heavy metal i nic więcej Raz trafiłem na dziewczynę Co się na muzyce zna Mówi - słabo grasz technicznie Rozstrojone banjo masz Ugościłem ją wódeczką Teraz wiem, że to był błąd To nie strój zdobi muzyka Koniec randki wyjdź już stąd Zagram ci - co tylko zechcesz Heavy metal i nic więcej Zarzuciłem folk przynętę Która połknie moją wędkę Zagram ci - co tylko zechcesz Hеavy metal i nic więcej Zarzuciłem folk przynętę Która połkniе moją wędkę To mój popisowy numer Każdej dobrze zrobić umiem Gryf zaciska mocno w dłoni Zostaw banjo, nic tu po nim
Submitted by SerpentEve — Apr 26, 2025
Na ustach mam Twój słodki smak Wciąż czuję twoje ciepło Choć ciebie brak Wspominam woń Gdy zanurzałem się w twą toń Dziś serce pękło A ręce drżą W nocy mi się śni Amarenowy drink Czy ktoś naleje go W plastikowe szkło, ło, łoo Siedziałem z tobą w parku Znajomych kilku przyszło, więc Na swingers party, zdecydowałem się Ty nagle gdzieś zniknęłaś Tak szybko wszystkim weszłaś w krew Butelka stoi pusta, ja znowu chcę cię mieć W nocy mi się śni Amarenowy drink Czy ktoś naleje go W plastikowe szkło, ło, łoo Niech ktoś naleje go W nocy mi się śni Amarenowy drink Czy ktoś naleje go W plastikowe szkło W nocy mi się śni Amarenowy drink Niech ktoś naleje go W plastikowe W nocy mi się śni Amarenowy drink Niech ktoś naleje go W plastikowe szkło Na ustach mam Twój słodki smak Wciąż czuję twoje ciepło Dobra, idę spać
Submitted by Cyberwaste — Apr 26, 2025
Leżysz bezwładna Trzy kły wbijają się Drżące głęboko Na wargach czuję już moją krew Nie wiem co podkusiło mnie Przecież zawsze kończy się tak samo W głowie wir Niedobrze mi Obrzygane całe prześcieradło Pij żeby żyć Mówiła mama Boję się gdy Krwi kropla spada Pij żeby żyć Mówili od małego Jak mam to pić Bez odruchu wymiotnego Obiad u rodziców I siedzimy przy obiedzie Mają do mnie gorzkie żale Bo jestem wampirem wege Wypij krew, ziemniaki zostaw Ty pieprzony hemofobie Czy ty myślisz, że na darmo Dla rodziny obiad robię Pij żeby żyć Mówiła mama Boję się gdy Krwi kropla spada Pij żeby żyć Mówili od małego Jak mam to pić Bez odruchu wymiotnego Pij żeby żyć Mówiła mama Boję się gdy Krwi kropla spada Pij żeby żyć Mówili od małego Jak mam to pić Bez odruchu wymiotnego
Jak bimber, pędzi po niebie Ratuje ludzi w potrzebie Nie musisz go o to prosić W butelce pomoc przynosi On zamiast serca, ma destylator I zawodowy jest, jak amator Superbohater, za maską się kryje Łeb ma jak kamień i stalową szyję Alkoman On ma we krwi pijackie moce Alkoman Trzeźwości mówi nie Alkoman Pomoże na czterdzieści procent Alkoman Gdy wódka kończy się Z planety metanol pochodzi Za to etanol, z niego wychodzi Jego alkohol, nie przynosi kaca Gdy tak wyleci, już nigdy nie wraca Nadludzka moc, nieludzka siła Temperaturę, mierzy w promilach Co ja wam będę opowiadał zresztą Raz wypił więcej niż Sławomir Peszko Alkoman On ma we krwi pijackie moce Alkoman Trzeźwości mówi nie Alkoman Pomoże na czterdzieści procent Alkoman Gdy wódka kończy się Alkoman On ma we krwi pijackie moce Alkoman Trzeźwości mówi nie Alkoman Pomoże na czterdzieści procent Alkoman Gdy wódka kończy się Alkoman Alkoman Alkoman Alkoman
Submitted by MetalElf — Apr 26, 2025
← Go back to Nocny Kochanek