Zmora
Chors zapadł snem, niewzruszonym Ostawiwszy noc ponurą, kruczą Niepreniknioną Niebem ponurym tabuny zjaw pędzą W tańcu szalonym, wichrem upojone Zerwane w krzyku nocnym, wyciem, wiatrem niezłomnym Mgłą spowite prastare bory Rozmyte w błyskach myśli, nieuchwycone, zapomniane, porzucone Przez palce przelatują obrazy struchlone Oddalone, nieme, nieruchome Mgłą spowite prastare bory Rozmyte w błyskach myśli, nieuchwycone, zapomniane, porzucone I umilkł wicher Coś zawyło przeciągle Czy to bogi mnie wołają? Czy też zjawy mamią nicością ponurą? I lecę na skrzydłach jaskółczych nad falami wzburzonymi Gniewu i rozpaczy łunami Rozdarty między światami, zastygły w rozpadu odlewie Ciemność szepcze odległa Huczy ciszą, rozpiera myślą I cierpienia pomny, na rozstaju błądząc Krok w otchłań by przygarnąć mroki Naiwność spaczona za wzrokiem podąża Odraza nowa czy ukojenie? Szukając śladów w ciemności, otwieram oczy
Submitted by Infernal Flame — Jun 11, 2026
Z nienawiści głębi wyprute W szponach rozpaczy zrodzone Łaknąc duszy, rozpoczyna żer Z nagłym wiatrem, łów swój zaczyna Łaknie strachu, pomna krzywd I, wypelzło z deszczem, plugastwo strzech Pomne czeluści, nażarte łez Czekające nocy, w kniejach zaszyte Pomne czeluści, naźarte łez Rozrywa płuca, pożera oddech Plujesz flegmą, nie czujesz łez Nadleciało nagle, trzepotem skrzydeł budząc cię Czy to ćma czy mara? Nie wiesz! Rzeczywistość zlana z snem Pamiętaj tylko, nie zapadaj w sen I, wypelzło z deszczem, plugastwo strzech Pomne czeluści, nażarte łez Czekające nocy, w kniejach zaszyte Pomne czeluści, naźarte łez
Submitted by Infernal Flame — Jun 11, 2026
Niebo zasnute dechem rozpaczy Niemym krzykiem, chmurnika łzami Smoki i żmije, bitwa nad nami Nie patrz w górę, na śmierci chmurę Kolejny haust powietrza rozrywa płuca To już ostatni dech, chmurnik zionie ducha Strzybóg więzy zrywa, północnym wiatrem ducha Latawce się lękają, nadchodzi zawierucha Kto żyw schronienia szuka I nastał burzy czas, smagana wichrem twarz Chmurnika ostatni dech, zapada w wieczny sen Śmierć w oczy patrzy, biesy krzyki wznoszą Szarpia żyły jego, uwolnią mroczne ego Zamieć zrywa się, deszczem zmywa syf Welesa kruków zastęp, niesie podziemia krzyk I nocne zjawy klną, ich poplecznika zgon Truchło w grad zmienione, narodzi nowy siew Ojców pradawne, panowanie nad Matką Ziemią Chmurnik w okowach mocy, mocy otrzymawszy? Zwiedzony, pojmany, przez latawców wyśmiany I nastał burzy czas, smagana wichrem twarz Chmurnika ostatni dech, zapada w wieczny sen Śmierć w oczy patrzy, biesy krzyki wznoszą Szarpia żyły jego, uwolnią mroczne ego Zamieć zrywa się, deszczem zmywa syf Welesa kruków zastęp, niesie podziemia krzyk I nocne zjawy klną, ich poplecznika zgon Truchło w grad zmienione, narodzi nowy siew Smoki i żmije, bitwa nad nami Nie patrz w górę, na śmierci chmurę Strzybóg zrywa więzi, północnym wiatrem dmucha Latawce się lękają, nadchodzi zawierucha
Submitted by Infernal Flame — Jun 11, 2026
Z głębi trzewi wyrzygane Zmieszane z stęchlizny odorem Zgniłe liście niczym plugawości zdeptane, sponiewierane Więc chodź, chodź ciemną aleją Wdychaj zgnilizny swąd Cmentarne cienie szepczą peany zagłady Orszak nieżywy, zgnilizną wiedziony Chodź, chodź ciemną aleją Wdychaj zgnilizny swąd Cmentarne cienie szepczą peany zagłady Orszak nieżywy, zgnilizną wiedziony Obumarłe, zwietrzałe, zgniłe, zatęchłe Syf syfem pozostanie, rzygami i krwią drogi oblane Truchła gnijące, żółcią zalane Nienawiścią karmione Zalane czernią, zbutwiałym odorem Wzgardzone odrazą Do ziemi wrócą myśli zatęchłe, jadem otępione
Submitted by Infernal Flame — Jun 11, 2026
Chorsa blask nocą koi, poszarpane dusze Wyjcie, wyjcie przeciągle Śpiewajcie hymny mocy Synowie słowiańskiego płomienia Mgłą spowici, zatopieni w nocy Wołamy do chorsa, łaknąc jego mocy Roztwórz skrzydła, leć Strzyboga dziecię Wznieś się ponad góry, nad prastare knieje Zetrzyj łzy, nocą otul, spójrz na Miesiąc, mroczny, błogi Zerwij dnia okowy, niczym ciemności bogi Mgłą spowici, zatopieni w nocy Wołamy do chorsa, łaknąc jego mocy Roztwórz skrzydła, leć Strzyboga dziecię Wznieś się ponad góry, nad prastare knieje Zetrzyj łzy, nocą otul, spójrz na Miesiąc, mroczny, błogi Zerwij dnia okowy, niczym ciemności bogi I znów wiatr nocne mary niesie, zrodzone z nienawiści Pradawność strachu butem zdeptana, w ciemności ukryta, zakopana Posoką nocnych lamentów spływa, posoką spływa
Submitted by Infernal Flame — Jun 11, 2026
Bezkresna toń, nieumarłe zimno Rozpaczy krzyk, w nocne światy niesie Głębią i otchłań, w pomrokach jeziornych fal Śmierci mgła, nad taflą wzbita Nieumarłych pochód, wzgardzicieli życia Las zastyga, a topiel ożywa Pomroki dawnych żyć, spragnione z czeluści wyjść Z czeluści wyjść Topiel czarną, wynoszą w żywych świat Piołunu woń zbyt słaba, nie uchroni w czas W odmętach czerni wiecznej, pora opuścić świat Topieli częścią, się stać Bezkresna toń, nieumarłe zimno Rozpaczy krzyk, w nocne światy niesie Głębią i otchłań, w pomrokach jeziornych fal Śmierci mgła, nad taflą wzbita Nieumarłych pochód, wzgardzicieli życia Las zastyga, a topiel ożywa Pomroki dawnych żyć, spragnione z czeluści wyjść Z czeluści wyjść Mrok zakrywa wzrok, otchłani czuć już swąd Nieprzenikniona czerń, rani niczym cierń Zmory zrywają się By swą wyśpiewać pieśń Ciemności pieśń
Submitted by Infernal Flame — Jun 11, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.