Moonlight
Album • 2002
Właśnie budzę się Nie bardzo chcę Nic nie będzie tak Już powiedziane Znika gdzieś ten czar Wrażliwych chwil Zemścił się czas I brak słów Nigdy nie powiem ci już Że to tak proste jest Nie powiem ci że uśmiecham się Na każdy twój gest Nie powiem co też Że teraz to dziwaczne jest Nie ma miejsca na miłość I nie umiem już kochać tak Właśnie proszę cię I bardzo chcę Żeby było tak Jak powiedziane Już zostawmy to Takim jak jest Nic nie będzie tak Już powiedziane
Submitted by VladTheImpaler666 — Feb 07, 2026
Oddech ciężki jak stal Jak gruz Jak ból wstrzymałam Matka płacze Słyszę łzy niechciane Ubrana w szepty Nienazwanych obaw Widzę jak w filmie niemym Twarze ubrane w popiół Nie proszą Żądają Boją się i klną Jakby bóg zasnął Zapomniał o dziecku swoim Za promień uczuć Za marzeń horyzont Wychylam się Aby ręce wam ogrzać Przyciągnąć do siebie Jak owoc dojrzały Zabrać od niego Zostać nim Ojcze murów zoranych Ojcze zgliszcz Gdzie byłeś pytam Gdy się w ciebie zmieniałam Kiedy kpiących Nie starcza warg A moje pieką Od walki przegranej Plamię sobie Dłonie i twarz W kamień i popiół ubieram
Submitted by VladTheImpaler666 — Feb 07, 2026
Pole ociekających bólem kamieni Prywatne tragedie tysięcy rodzin Słucham, słyszę jakiś płacz To ja? Nie to ona, jakaś kobieta w czerni Teraz znowu, z innej strony To inny ktoś I jeszcze inny Pomyślałem Meren-Re jak ci tam jest? Zakłuło wtedy bardzo mocno Znowu słyszę płacz To mój Posłuchaj Meren Re Jak płaczą przez ciebie Dla ciebie Dla mnie Posłuchaj teraz ptaki Teraz drzewa Niebo deszczem spływa obfitym Płacze Pomyślałem Meren-Re jak ci tam jest? Może płaczesz? Poleżę chwilę z tobą aż wszyscy pójdą Wiesz, jak umiem osuszać łzy A teraz już śpij Jeszcze tu będę przez chwilę Dobranoc Meren-Re
Submitted by VladTheImpaler666 — Feb 07, 2026
W twych pieszczotach tonę Kochać muszę cię Tak najpełniej jest Tak skończenie jest Gdy w pieszczotach twoich Znów rozgrzewasz mnie Tak najpełniej jest Tak skończenie jest W twych pieszczotach tonę Kocham cię na pewno Kłamcą jestem jeśli Mówię ci że nie Gdy w pieszczotach twoich Znów rozgrzewam się Kłamcą jesteś jeśli Mówisz mi że nie Ciało kocha sobą Kocha ciało brutalnie Za ciałem tęsknisz najbardziej I kłamcą jesteś Kiedy mówisz nie
Submitted by The Void — Apr 26, 2025
Poukładaj swe myśli Rozbiegane tak Nie pozwól odfrunąć im Moje światło Pomoże Ci Uspokoić się Wszystkie te szmery W twojej głowie Uważaj Gdy wstajesz rano Wszystko zmienia się I wypacza Ty odlatujesz gdzieś daleko Najdalej I musisz wszystko stracić By siebie zobaczyć Zamknij oczy A znów poczujesz Że możesz Zmieniać świat Taka chwila pomaga ci Uspokoić się
Submitted by MetalElf — Apr 26, 2025
Jestem matką Duchem zdarzeń W drzewach siła I wietrze moja Kocham cię jak nikt nie kochał Mówię i słyszysz - tak to ja Zamieniam rany w dotyk delikatny Gorzki stan w słodycz obracam Po to aby dobrze było znów Po to aby pokazać ci że to ja I ciągle robię tak By pokazać ci że to ja I znów odbieram strach I wciąż odbieram łzy I ciągle robię tak By pokazać ci że to ja Pokazuję ci jak płaczę By wypalić twoje łzy Dotykam ran rozdając rozkosz Zabieram ci wspomnienia złe I znów odbieram strach I wciąż odbieram łzy I ciągle robię tak By pokazać ci że to ja
Submitted by VladTheImpaler666 — Feb 07, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Pole ociekających bólem kamieni Prywatne tragedie tysięcy rodzin Słucham, słyszę jakiś płacz To ja? Nie to ona, jakaś kobieta w czerni Teraz znowu, z innej strony To inny ktoś I jeszcze inny Pomyślałem Meren-Re jak ci tam jest? Zakłuło wtedy bardzo mocno Znowu słyszę płacz To mój Posłuchaj Meren_Re Jak płaczą przez ciebie, Dla ciebie Dla mnie Posłuchaj teraz ptaki, Teraz drzewa Niebo deszczem spływa obfitym Płacze. Pomyślałem Meren-Re jak ci tam jest? Może płaczesz? Poleżę chwilę z tobą aż wszyscy pójdą. Wiesz, jak umiem osuszać łzy A teraz już śpij, Jeszcze tu będę przez chwilę Dobranoc Meren-Re
Submitted by MetalElf — Apr 26, 2025
← Go back to Moonlight