KAT
Album • 1992
Zawieszony nad płomieniami świec Piłem swoje łzy Wino tego dnia smakowało gorzką Trupo-siarczą lurą Jak niewiele miałem... Przejęty światłem, pojmany przez świat Przez miłość, przez litość Przez eter mej bezmocy Mój byt jak mróz, ziąb Szlifowana kra W nim - śnieg - był mi chlebem Łuna była słońcem Jak niewiele miałem... Przejęty światem pojmany przez świat Słowa jak lód Myśli jak lód Oczy jak lód Kości jak lód Serce jak lód W bezkształtnej bryle uwięziony tyle lat W bezkształtnej bryle uwięziony tyle lat Kto mnie wplótł w kwiatostany żądz Na dnie grobu cierpiącego boga? Jak niewiele miałem... Przejęty światłem, pojmany przez świat. Czyj że tu pogrzeb? - Szeleści wiatr Czyj że to pogrzeb puka do drzwi Życie bez życia - Szeleści wiatr Życie bez życia puka do drzwi W ciemnie mszy podziemnych W całuny mrocznych myśli Uciekam od nieboskłonów Mój byt jak mróz, ziąb Szlifowana kra W nim - śnieg - był mi chlebem Łuna była słońcem Jak niewiele miałem... Przejęty światłem, pojmany przez świat W ciemnie mszy podziemnych W całuny mrocznych myśli Uciekam od nieboskłonów
Submitted by Corpse Defiler — Apr 25, 2025
Człekowstręt tryska z moich ust - Parszywy kraj Mdląca woń martwej izby bije złem Spluwam Rzygam Zdycham Rodny skurcz ...Już wtedy miałem zgnić - Pierwsza usłyszana baśń Brzmiała jak pośmiertny dzwon Ropa lała mi się z ucha Nieczuły leżę odurzony snem A tam, za murem, zawieszony sznur Węże czarnych myśli Tańczą w nerwosplotach ...Kiedy już odejdę Nie chce aby krzyż deptał po moim sercu Nie chce by ktoś po mnie płakał Nieczuły leżę odurzony snem A tam, za murem, zawieszony sznur Do drzwi podchodzi kat "Buntownika zawleczono na podwórze Kat związał mu ręce Więzień patrząc na kapłana Paplającego coś o miłości i zbawieniu Odsunął go i wszedł na schodek Który mu poderwano z pod nóg"
Submitted by The Void — Apr 25, 2025
Nie z krzyża jestem zdjęty - Bóg Ani czerwonej gwiazdy starzec Kocham czerń Kocham noc Pluje na prawo bo kocham wolność Tu - na dnie życia zżerają ziele mej idei Bić się o dusze już za późno! Coś we mnie łka - to mój syn - Maleńki zwierz Nie płacz Z jaskini mej macicy popłynie świeża krew świata "Czułem powołanie w życiu swym na księdza; Albo też żołnierski włożyć but. - Lecz poznałem, że mi tamten ani ten Już nie mają czego bronić." Coś we mnie łka - to mój syn - Maleńki zwierz Nie płacz W łożysku mej macicy pompuje krew świątyń Antychrystów Lucyferów mas Shemhamforash! Ojcze, nie widzę cię!
Submitted by Grave666 — Apr 25, 2025
Heil lie, heil lo, Szepty larw ściekają do serc - Ołtarzy dusz. Pamiętaj! Oni śpią aby trwać. Kiedyś wrócą. gdy do kamiennej ściany szli pod batem... Byli winą twą i krzyżem twym, Cieniem orła na łańcuchu. Uciekajcie do swych ziem. Tutaj trąd, syf, zaraza. Heil lie, heil lo, mój ojcze, Heil lie, heil lo, heil la. Nie mnie tu słyszysz - słuchaj ty Lecz swojej pustyni. Nie mnie tu słyszysz - słuchaj ty Ojcze samotni. Czarne słońce, Czarny dzień, Czarna trawa. Gęsty dym błaka się w kurnej chacie. Tuż a za płotem, do księżyca wyje szakal. Pamiętaj! Oni śpią aby trwać. Kiedyś wrócą. Uciekajcie do swych ziem. Tutaj trąd, syf, zaraza. W imieniu gór, w imieniu rzek - budowlo Rozkrusz się! W imieniu łez, gniewu i żądz - budowlo Rozkrusz się! W imieniu łąk, lasów i pól - budowlo Rozkrusz się! W imieniu sług, królów i bóstw - budowlo Rozkrusz się! Heil lie, heil lo, heil la.
Submitted by MetalElf — Apr 25, 2025
This track is instrumental.
Daj mi dłoń I wyjdź Karma twoja tam... A tu już nie ma armii dla tytanów I bóstw SS Tylko duch stąpa po schodach kur Tylko wiatr chłoszcze twój czarny hełm - Trupio białym popiołem Stał sie dzień... A tak jakby była noc I krzyż nie ten - krwawi Żadna z mar nie była ci "sercem serc" Tylko duch stąpa po schodach kur Tylko wiatr chłoszcze twój czarny hełm - popiołem Do czasz lecą roje skrzydlatych hien Wabione skrzepłą krwią Do wież pędzą konie Woźnica kruk - zwiastuje śnieg i grad Gromniczna wieje woń totemów, piór i rzeźb Jesteś dziecięciem ćmy zamkniętym w kokonie ścian
Submitted by Corpse Grinder — Apr 25, 2025
Świeciła dniom - była mu słońcem - W pomrokach życiowego snu Tyle dała pełni... Całą moc płomienia spijały usta Potem krew ...W sadzie śmiertelnego piękna... Jedna lampka, jeden kwiat - Milczenie ...Jak cicho śpi... W kielichu Zastyga rubinowa ciecz Światy jego - zgasły Brudny dom Drzewa - schylone w szubieniczny łuk ...W sadzie śmiertelnego piękna... Jedna lampka, jeden kwiat Czarną karetą odjeżdża w zapomnienie Czarną karetą wybiera się na piwo
Submitted by The Void — Apr 25, 2025
Moja moc karmi się żarem, palących mnie ciał Zawsze byłem "czarnym kozłem" Chodźcie, chodźcie przeklęte Ja nie eunuchów żart Moje samcze narzędzie... Stać jako tron Czy wam nie szkoda lat Na pieprzenie o złu Aby w ten sposób Ukryć swą bezpłciowość? Jakże śmieszna jest cała wasza rasa Jakże smutne jest odcinanie jaj Oto nad ogniem z drew szydzi spalona jej twarz. Zawsze była "czarną owcą" Chodź ty do mnie przeklęta Ja nie eunuchów żart Jesteś dla nich zaklęciem Pełna czaru, odmienna i zła Masz w ciele szalony wiatr - "amoralność" Dar pełen burz, wodospadów, ryku rzek W wężowej pościeli ołtarzem jesteś mi Moja moc karmi się żarem, palących mnie ciał Zawsze byłem "czarnym kozłem"
Submitted by Corpse Defiler — Apr 25, 2025
Na dnie sarkofagu noc, czarna suknia Rozrzucam korale wspomnień... - Wtulona we włosów płaszcz, wonna rodnią swą Teraz okryta snem Na wpół lodowata dłoń, zimne twe usta... A jeszcze niedawno ogień tlił Pamiętam rozkoszny wiatr, masztem gnący sztorm Daję ci moją łzę Okręt mój płynie dalej, gdzieś tam... Serce, choć popękane, chce bić Nie ma cię i nie było, jest noc Nie ma mnie i nie było, jest dzień
Submitted by VladTheImpaler666 — Apr 25, 2025
← Go back to KAT