Horytnica
Album • 2015
This track is instrumental.
Pamiętam jak dzisiaj, gdy wezwał mnie nasz ojciec Twarz zimna, surowa, lecz w oczach jego łzy Wręczając opaski nam biało-czerwone Powiedział: "czas na was", uściskał co sił Bez broni, lecz serca w nas biły gorące I wiara, że jeszcze odmieni się nasz los Że choć zginie wielu, Lwów znów będzie polski Że jeszcze Ojczyzna usłyszy nasz głos Wśród huku wystrzałów i świstu kul wroga Gdy po raz kolejny ruszaliśmy w bój Krzyczeli: "za Polskę!" i znikła gdzieś trwoga Coś gnało i przestał dokuczać nam mróz Widziałem znak Orła, zdobiły go wieńce Jak w dziecięcych bajkach czytanych do snu Lecz ten był prawdziwy, przyciągał me serce Przyciągał z oddali, chciałem walczyć znów Mój pierwszy karabin, tak drżały mi ręce A więc już niedługo ruszymy na front Płonęły w nas duchy, płonęły na wietrze Jak żagiew zwycięstwa rzucona na stos I biegliśmy naprzód, a śmierć dokoła Łopotał nam sztandar, w uszach głuchy grzmot My jak uskrzydleni, gdy dowódca wołał Jak hufiec husarii, trwał nasz wielki lot Zasłonił mnie ciałem, przeszyła go seria Zamarłem, gdy upadł z impetem na bruk Na moich to rękach z uśmiechem umierał I szeptał, że spłacił Ojczyźnie swój dług I chociaż Cię nie ma wciąż czuję, że jesteś Że czuwasz tuż obok, gdy ja jeszcze śpię Jak w domu, czy tutaj w tym zimnym okopie Spotkamy się bracie, spotkamy we śnie Zasłonił mnie ciałem, przeszyła go seria Zamarłem, gdy upadł z impetem na bruk Na moich to rękach z uśmiechem umierał I szeptał, że spłacił Ojczyźnie swój dług Dziś mijam mogiły w szeregach poległych Wśród nich ta jedyna, a w niej jesteś Ty Spełniło się nasze ukryte pragnienie Lecz przyszło zapłacić za nie cenę krwi
Submitted by Nargaroth — Apr 26, 2025
Oto mi rycerz! Kopia u boku, Z ramion mu skrzydła płyną sokole! Odwaga w piersiach, męstwo gra w oku, Szyszak jak gwiazda błyszczy na czole! Niechaj skrzydła chwały niosą Was Rozniecając czarnych szabel blask Jak lawina mknie stukonny grom Strachu nie znając, ziemię zraszają krwią Rude tygrysy, lamparty złote Okrywa rotę szkarłat i stal Piękno i strach razem puszczone w cwał W duszach zaś mieszka niezwykłe męstwo Honor, braterstwo, odwaga lwia Do walki pcha, dla sławy i za kraj Niechaj skrzydła chwały niosą Was Rozniecając czarnych szabel blask Niczym ogień z nieba spadnie cios Znów odmieniając dziejów los Niech w sokolim pędzie jazda gna Na proporcach tańczy bitwy wiatr Jak lawina mknie stukonny grom Strachu nie znając, ziemię zraszają krwią Choć nieprzyjaciół jak ziarnek maku Nasi w ataku bitni jak pieprz Ołowiu deszcz strząsają z siebie, precz Zacieśniaj szyki, morderczy impet Rzeczpospolitej pancerna pięść Uderzaj, leć, przynieś na kopiach śmierć Niechaj skrzydła chwały niosą Was Rozniecając czarnych szabel blask Niczym ogień z nieba spadnie cios Znów odmieniając dziejów los Niech w sokolim pędzie jazda gna Na proporcach tańczy bitwy wiatr Jak lawina mknie stukonny grom Strachu nie znając, ziemię zraszają krwią Magna Polonia invicta est Vivat husaria et vivat rex Amor patriae nostra lex Och! archanielski zastęp tych wojów, Do dawnych synów podobny Sparty, Wśród tylu bitew i krwawych znojów, Wciąż stał zwycięski i nieprzeparty! A kiedy gnuśność nami owładła, Husarya padła i Polska padła! Rozwiń chorągiew i pochyl kopię Prowadź wierzchowca w pełnym galopie Dziś Twoja dzielność, Twe ideały Wyniosą Polskę do nowej chwały
Submitted by Celtic Frost — Apr 26, 2025
Natchnieniem mu była i wiarą ta ziemia tak piękna i żyzna Spoglądał na złote jej łany, na taflę modrego jeziora Wśród leśnych ostępów i głuszy przysięgał jej wierność partyzant Szumiała mu wierzba płacząca, a on ku niej wierność swą wyznał Nadciągał kolejny okupant, choć mienił się jako sojusznik Zawarły się cele więzienne, ruszyły na Sybir pociągi Kolejny raz śmiali się zdrajcy, strzelając bezbronnym, w tył głowy On jednak w nierównej trwał walce, bo przyrzekł jej: "Będę Cię bronił" Więc poszli razem w stronę światła w ostatni bój znaczony krwią Ojczyzna kwieciem ich żegnała, poszumem wiatru i deszczu łzą Wzlecieli niczym wolne ptaki, znikając pośród blasku gwiazd Obława, dookoła strzały, a oni dzielnie szli pod wiatr Nie dane doczekać im świtu, choć w dali zwiastują go zorze Gdzie jesteś, gdzie, Szary Żołnierzu, gdy wszędzie dokoła wrogowie Kto będzie Ojczyzny Twej bronił, gdy zmorzy Cię sen już ostatni Czy słyszysz jak woła Cię, Roju, czy słyszysz jak wzywa do walki? Więc poszli razem w stronę światła w ostatni bój znaczony krwią Ojczyzna kwieciem ich żegnała, poszumem wiatru i deszczu łzą Wzlecieli niczym wolne ptaki, znikając pośród blasku gwiazd Obława, dookoła strzały, a oni dzielnie szli pod wiatr
Submitted by SerpentEve — Apr 26, 2025
Spotkali się ponownie, choć tylko w swoich snach Płomienni kochankowie, serc gorejących blask Gdy poznał smak miłości już nie mógł bez niej żyć A wspólna im idea przezwyciężyła śmierć Myślami był daleko, oglądał inny świat Samotnie kroczył w tłumie, a zegar mierzył czas Obrazy dni dzieciństwa, gimnazjum, pierwszy strajk Bibuła robotnicza, suwerenności żar Spotkali się ponownie, choć tylko w swoich snach Płomienni kochankowie, serc gorejących blask Gdy poznał smak miłości już nie mógł bez niej żyć A wspólna im idea przezwyciężyła śmierć Gotowy był do akcji, znów zaczął padać deszcz Jak wtedy, gdy ją poznał, gdy zakochali się Umarła wczesnym rankiem, z dzielnicy dotarł gryps I w nim też coś umarło, nie pozostało nic Spotkali się ponownie, choć tylko w swoich snach Płomienni kochankowie, serc gorejących blask Gdy poznał smak miłości już nie mógł bez niej żyć A wspólna im idea przezwyciężyła śmierć Osamotniony żołnierz do akcji zgłosił się Podążał własną drogą, eksplozja, to już kres Zerwana życia linia, rażąco jasny błysk On wprost ku światłu wzleciał, by spokój znaleźć w nim
Submitted by Lake of Tears — Apr 26, 2025
Tarcza przy tarczy, w zwartym szeregu podąża w bój słowiański ród Wojaków Kraka wierne zastępy, celem ich wojenny trud Tatuaż zdobi ich nagie piersi, a wokół nich rozbrzmiewa bór Kroczą Orlici, idą ku Ślęży, ukrytej pośród deszczowych chmur Tarcza przy tarczy kroczą Orlici Krwistą pożogą znaczą swój ślad Wzlećcie nad chmury A legnie u stóp świat Ze szczytu bije ognista łuna - znak, że już dziś nadejdzie wróg Krwiożerczych armii zbliża się horda, paląc i tnąc słowiański lud Do wszystkich wojów posłano wici, głębię ich serc rozpala gniew Zastąpią drogę wrogom Orlici, za gwałt i zbrodnię popłynie krew Tarcza przy tarczy stoją Orlici Jasne ich włosy rozwiewa wiatr Błękitne niebo nad polem bitwy Zatrutej strzały nie trafił jad Wyznawcy Orła wznieśli przysięgę, że nie ustąpią choćby na krok I prędzej wszyscy w walce polegną, niźli by ziemię zniewolił mrok Gdy na przełęczy zwarły się miecze, rozerwał strach przywódcy głos Wśród wielkiej wrzawy nie brano jeńców i całą hordę spotkał ten los Tarcza przy tarczy kroczą zwycięzcy W oddali słychać odgłosy trąb W szkarłacie stanic Orzeł się bieli Księżyc oświetla zwycięzców krąg
Submitted by Nargaroth — Apr 26, 2025
Z obnażoną szablą stoję dziś przy Tobie Tu na polu bitwy, które wielkim grobem Wierszem Twoje imię zapisały dzieje Obrońco Reduty, niosąc nam nadzieję Słyszę echa strzałów, salwy wielu armat Mkną po niebie chmury – oto carska armia Wróg już jest na szańcach, wszystko jest stracone Błysk i żar eksplozji, prochy wysadzone Ordon ciągle walczy, oni wciąż się bronią Werbel gra na trwogę, żywym ogniem płoną Biją wciąż armaty w szeregi najeźdźców To wzywa Reduta, dołącz do szeregu Dawno już przebrzmiały echa tamtej bitwy Nikt już nie pamięta pozostałej blizny Z obnażoną szablą jednak wiernie stoję Prowadź mnie do walki, wskaż mi cel Ordonie Ordon ciągle walczy, oni wciąż się bronią Werbel gra na trwogę, żywym ogniem płoną Biją wciąż armaty w szeregi najeźdźców To wzywa Reduta, dołącz do szeregu Reduta upadła pośród gradu stali Obrońcy polegli i już tam zostali Wołam Twoje imię pośród głuchej ciszy Wołam Cię żołnierzu; nic nie mówisz, milczysz Ordon ciągle walczy, oni wciąż się bronią Werbel gra na trwogę, żywym ogniem płoną Biją wciąż armaty w szeregi najeźdźców To wzywa Reduta, dołącz do szeregu
Submitted by The Void — Apr 26, 2025
Jeszcze jeden raz spojrzę na nią w dal Jeszcze jeden, nim zniknie na zawsze Na zaciszną wieś, zboża złoty łan Na rodzinny dom jeszcze popatrzę To wszystko to mój Wołyń był, niech obraz ten przeżyje Dopóki go żałobny kir milczenia nie przykryje Pośród zgliszczy i setek ciał Wszystko com tutaj ukochał i znał Garść popiołu wiatr ciska w twarz Jak Was pochowam, gdy sił nie mam nawet na płacz Spopielonych strzech już dogasa żar Już kałuże krwi wsiąkają w ziemię Tylko ona zna głosy waszych skarg Śmierci waszej ból, strach i cierpienie Odchodzę stąd, opuszczam dom, gdzie wy pozostajecie Niech mogił rząd wśród dzikich pól szkarłatnym wzejdzie kwieciem Pośród zgliszczy i setek ciał Wszystko com tutaj ukochał i znał Garść popiołu wiatr ciska w twarz Jak Was pochowam, gdy sił nie mam nawet na płacz Jeszcze jeden raz spojrzę na nią w dal Jeszcze jeden, nim zniknie na zawsze Tylko ona zna głosy waszych skarg
Submitted by Immortal — Apr 26, 2025
Tyle lat minęło odkąd mi czytałeś Książki o zamierzchłych mego kraju dziejach Jedna z opowieści w pamięć mi zapadła Jak cesarska armia Głogów szła oblegać Niemiec na machinach przykuł zakładników Ducha chcąc osłabić, zmusić do poddania Głogowskiego grodu, dzielnych wojowników Jednak na Polaków zdrada nie podziała Dziś stoję wśród tłumu, wybaczam Ci ojcze Niech pamięć te chwile na zawsze zachowa Ty mi dałeś życie, Ty dziś je odbierasz Nie boję się śmierci, gdy wiem, że Ty strzelasz Warszawa w płomieniach i jak przed wiekami Za tarczą z cywili najeźdźcy się kryją Rodziny obrońców przed wroga czołgami Strzelajcie, bo oni i tak nas zabiją Dziś stoję wśród tłumu, wybaczam Ci ojcze Niech pamięć te chwile na zawsze zachowa Ty mi dałeś życie, Ty dziś je odbierasz Nie boję się śmierci, gdy wiem, że Ty strzelasz
Submitted by Infernal Flame — Apr 26, 2025
Obrócili w zgliszcza pracę paru lat Zakonni oprawcy krzyżem znaczą płaszcz Zginał się w niewoli ciemiężony kark Ile razy świszczał knechta groźny bat Zagłodzone dzieci, córki gwałtem brał Gorze wam, Krzyżacy! Jeszcze przyjdzie czas Gdy chorąży światła wstanie pośród nas Bywaj nam Jagiełło, idziem w bitwy brzask Przyszła ku nim nocą promienista wić Rozdarł ciężkie dyby uwięziony gryf Nam stanowić Polskę, lub w germaństwie zgnić Nam ratować mowę, lub niemymi być Tu, w sercu zakonu, tli się buntu żar Tu, wśród wielu wrogów, opór nadal trwa Przetrwa ta idea, pozostawi ślad Na kartach historii Jaszczurkowców brać Tam, gdzie jeszcze wczoraj plecy znaczył bat Tam na szubienicy wisi teraz kat Długo przyszło czekać - przez tak wiele lat Bywaj nam Jagiełło, nam zwycięstwa wiatr Na polach Grunwaldu spadły hydry łby Niemieckie rycerstwo rozniesione w pył Powstał lud pomorski, podniósł zimną stal Ukrywaną flagą załopotał wiatr Przyszła ku nim nocą promienista wić Niosła ją wysoko, wolność chciała żyć Nam na zatracenie, lub w zwycięstwo iść Nam ciemności lochów, lub słoneczne dni Tu, w sercu zakonu, rośnie polska straż Tu, w samym Malborku, siła jest już nas Oręż hartowaną łzami w kuźni znać Kaszubscy mściciele, Jaszczurkowców brać
Submitted by Morgoth — Apr 26, 2025
Naród nasz dumny niczym dąb stary Niezmiennie rośnie przez milenia Korzeń oplata ziemi filary Gdzie prochy przodków, echo istnienia Wzbija się w górę pień jak kolumna Baldachim nieba zdolna utrzymać Żywego drzewa siła ogromna Płynące lata w słojach zaklina Tysiąc konarów, gałęzi sieć Skąd zielonych liści dobiega śpiew Wody i ziemi pradawna pieśń Na wieki ukryta w szeleście drzew Ponad koroną orła szlak Ściga się z wiatrem dzielny ptak Patrzcie na niego córko i synu Niechaj to będzie Wasz znak Przysięgam polskiej mowy strzec Bo język to narodu skarb Dopóki zdolnym podnieść miecz Na straży granic będę stał Ślubuję chronić ją i czcić Ojczystą ziemię matkę naszej krwi Po kres dni, dla niej żyć Siłę mieć, wiernym być Uderza piorun - srebrzysty ogień Próbuje rozbić dębu monolit I chociaż konar niejeden płonie Prastare drzewo uparcie stoi Wicher jesieni liście porywa Zostawia suchy drewniany szkielet Mróz go w uścisku stalowym trzyma W śniegu spowity niczym w popiele Lecz jak po nocy budzi się dzień Tak wiosna rozproszy zimowy mrok Słońce zakończy głęboki sen I życie zwycięski zatoczy krąg Nie złamie dębu wiatr ni grom Ni zimny srogiej lód i szron Gdzie biały orzeł gniazdo założył Tam wybudujesz swój dom Przysięgam polskiej mowy strzec Bo język to narodu skarb Dopóki zdolnym podnieść miecz Na straży granic będę stał Ślubuję chronić ją i czcić Ojczystą ziemię matkę naszej krwi Po kres dni, dla niej żyć Siłę mieć, wiernym być
Submitted by Cyberwaste — Apr 26, 2025
Co znaczy trwać, gdy brak już sił piąć się po trupów stromej skale? Gdzie nie ma czym już zwilżyć ust, a trzeba uparcie iść dalej Co znaczy śpiew wśród huku dział, gdy duchy płoną żywym żarem Ten tylko wie, kto chociaż raz położył życie swe na szalę Co znaczy ściskać w ręku broń, do której brak już amunicji? Gdy rozkaz brzmi: "Nie cofać się! Utrzymać się na tej pozycji" Błądzę wśród zgliszcz i szukam wciąż drogi A wiatr popiołem sypie mi w twarz Co znaczy nieść znak w sercu swym wieczny? Na piersi mojej ten Krzyż Walecznych Co znaczy krew w kąciku mych ust i niegojące się rany i blizny? Gdy myśli moje wypełnia żal i groby osób mi najbliższych Co znaczy płacz, gdy nie ma już łez, a za to gniew rozsadza żyły Ten tylko wie, kto chociaż raz poświęcił siebie dla swej Ojczyzny Co znaczy ból bez żadnych szans, a jednak walczyć aż do końca Gdy sztandar w górze daje znak, że tutaj wciąż jest jeszcze Polska Błądzę wśród zgliszcz i szukam wciąż drogi A wiatr popiołem sypie mi w twarz Co znaczy nieść znak w sercu swym wieczny? Na piersi mojej ten Krzyż Walecznych
Submitted by Corpse Defiler — Apr 26, 2025
Żołnierze Wyklęci, czy ktoś Was pamięta? Czy wie, że oddaliście życie za swój kraj? Za biało-czerwony sztandar nad swą głową Za Orła w koronie powstańcie na nowo Czerwoni oprawcy zabrali marzenia Którymi karmiliście Naród ten co dnia Każdy bez wahania dumny naprzeciw wroga stał Każdy Wyklęty cenę wolności znał Choć przegraliście bój o Ojczyznę wolną od czerwonych plam Ścieżek Niezłomnych nie zatarł czas Nadzieja wraca, gdy jeszcze raz Pieśń Waszą powtarza las Choć z dala swą mamy rodzinę i bliskich My polscy żołnierze od Gór Świętokrzyskich, Lecz chciały niebiosa, by krew nam na wrzosach Wolności ścieliła kobierce. Nie dbamy o spokój, nie dbamy o ciszę A do snu nas głuchy szum jodeł kołysze, Pod głową w chlebaku żelazo granatów, A uśmiech na twarzy spokojny. A kiedy się walka z najeźdźcą rozpęta, Suniemy po lesie jak dzikie zwierzęta, Tu oddział nasz leży, tam gromem uderzy, „Ponury” nas uczy brawury. Raz, kiedy na patrol szedł oddział zuchwały, Rozpętał się ogień i kule zagrały, Na trawie, na polu, dowódca patrolu Padł kulą śmiertelnie rażony. Już oczy swe zamknął, pobladły jak chusta I tylko wiatr polny całuje mu usta. Na miękkim z traw leżu śpij, polski żołnierzu, Coś wolnej nie dożył ojczyzny. Żołnierze Wyklęci, czy ktoś Was pamięta? Czy wie, że oddaliście życie za swój kraj? Za biało-czerwony sztandar nad swą głową Za Orła w koronie powstańcie na nowo Czerwoni oprawcy zabrali marzenia Którymi karmiliście Naród ten co dnia Każdy bez wahania dumny naprzeciw wroga stał Każdy Wyklęty cenę wolności znał
Submitted by VladTheImpaler666 — Apr 26, 2025
Tyś za młody na karabin, możesz nosić listy Choć te parę słów otuchy dla nich od najbliższych Matka prosi: "Szybko wracaj", pobiegł do zadania W gruzy walczącego miasta, ku chwale powstania Wehrmacht zdobył barykadę, żołdactwo świętuje Kopią naszych potrącają, stawiają pod murem Zaraz przyjdzie Twoja kolej warszawski bandyto Chciałeś walczyć, więc giń teraz za Rzeczpospolitą Rozsypane wokół listy, nikt ich nie doręczył Ponad drobnym ciałem chłopca matka w bólu klęczy Jeszcze zdołał ją zobaczyć w konających oczach Była przy nim przytulając swego listonosza Cicho szeptał jeden z rannych: "Wkrótce będziesz z nami, Tam za rogiem oddział czeka i tam się spotkamy" Jeszcze ogień tlił się w sercach, wtem z głuchym łomotem Padła seria z karabinu kładąc ich pokotem Rozsypane wokół listy, nikt ich nie doręczył Ponad drobnym ciałem chłopca matka w bólu klęczy Jeszcze zdołał ją zobaczyć w konających oczach Była przy nim przytulając swego listonosza
Submitted by Warbringer — Apr 26, 2025
This track is instrumental.
← Go back to Horytnica