Graveland
Album • 2001
This track is instrumental.
Oto śmierć zesłała swoje anioły Zwiastuny wojny, bólu i trwogi... W blasku słońca lub w ciemnościach nocy Oni mroczni Tyrani... Na swych czarnych rumakach przemierzają ziemie... Berła trwogi i sztandary chaosu I krzyk bestii który przecina pustkę... W dniu kiedy lęk i strach obejmuje swe królestwo Demony wojny, tyrani... Wołają przez otchłanie przestworzy Ze wzgórz cień rozpościera się nad dolinami Dudnienie i warkot oraz dziki śmiech diabelskich rumaków Wkrótce krwi spragnione napiją się z rzek... W krwawej łuny blasku... Pośród ciał zabitych w śmiertelnej bitwie... Przeklęty ten dzień kiedy tysiące mieczy Z łoskotem roztoczą swą melodie śmierci We krwi zbroczone i w ciałach nieprzyjaciół zatopione Okrutnym tryumfem i ponurą sławą Zwycięskich Tyranów pochód ogłoszą... Władcy wojny śmiechem swym upiornym W tym boju nagrodzą najdzielniej walczących Bowiem z ziemi gdzie śmierć zagościła... Tylko nieliczni ujdą z życiem swym.... Przeklęta to chwila, ponury to dzień Kiedy gniew bestii trwogi, niczym szary cień Opadnie na twą ziemię, wołając do ciebie głosem krwi Niczym magiczny zew, obudzi twoją żądzę walki W ogniu walki, w wojennej pożodze Okrutnych panów, unosi się dziki śmiech Na polu nienawiści pośród zgiełku walki W sidłach potężnej i okrutnej woli Nasze imiona skradzione zostaną przez wiatr... Przeklęty to dzień kiedy kruk na niebie Załopocze czarnymi skrzydłami Tam gdzie wojny prowadzi szlak Tam podążymy za nieszczęsnym swym losem Na wieczny bój, za potężnej woli okrutnym głosem... Tam gdzie podążyło już wielu Lecz nikt nie powrócił już żyw... Tam gdzie nasze imiona wiatr... Na wieczność zmiesza z popiołem...
Submitted by Celtic Frost — Apr 24, 2025
Nie ma litości w moim sercu Urodziłem się dla wojny, a nie dla miłości Gniew wypełnia mą dusze i serce I głosy umierających których w boju pokonałem! Wojna stało się moim zawodem Surowe życie nauczył mnie walczyć... W moim sercu nie ma już miłosierdzia Moja twarz stała się maską śmierci Wojen okrutny szlak... Pozostawił ponure rysy na mej twarzy... Podnieś swój miecz bracie mój Nasze sztandary powiewają dumnie na wietrze Zahartowani jesteśmy w trudach walki Czas już ponownie skrwawić nasze miecze W tańcu ze śmiercią upajam się krzykiem pokonanych Brocząc we krwi wroga staje się heroldem okrucieństwa! W łoskocie ścierającej się stali słyszę swój oddech W oczach pełnych strachu widzę swoje odbicie... Kiedy pozwalam aby mój gniew wiódł mnie przez pole walki Słyszę już tylko krzyk i lament umierających i Pokonanych... Zanim nadejdą dzikie bestie i rozszarpią ciała poległych Pochowam swych braci którzy padli w bitwie... W moim sercu nie ma już litości Ogień nienawiści wypalił jego wnętrze Dziś krwawy strumień, znaczy szlak mego pochodu... To krew przelana w boju miesza się z ziemią... W moim sercu nie ma już miejsca na spokój Moje uczucia utopiłem w otchłani lamentu... Zanim spadnie deszcz i oczyści moje rany Z krwi zastygłej i popiołu... Podniosę miecz jeszcze raz do walki I podążę tam gdzie bracia moi podążali od wieków Hymn wojny wypełni pustkę! Bębny z łoskotem przetną niebiosa! Zwarci w śmiertelnym ścisku! Wieczności wykrzyczymy nasze imiona!
Submitted by Morgoth — Apr 24, 2025
Powrócą dni kiedy starożytna krew Obudzi się pośród białych synów i kobiet Nasze sztandary uniosą się w górę A wiatr załopocze nimi wysoko Powróci pradawna siła i moc Rozbity naród stanie się jednością A krzyk wydarty z tysięcy gardeł Rozproszy ciemności mrok Otworzą się wrota do źródeł naszej potęgi Na rozpędzonych świetlistych rydwanach Bohaterzy narodu przywrócą nam nasza dumę Ogień który zostanie wskrzeszony Nie zagaśnie już po wieki... W jego cieple i blasku płomieniach, Hartować się będą kolejne pokolenia... Kiedy starożytna krew przodków Przywróci nam naszą siłę i wolę... A mroki nocy rozproszy Swarożyca promień W krwawym boju, walcząc zaciekle Śmierci nieustannie spoglądając w oczy Poprzez odwagę swą i dzielnością w walce Staniemy u boku naszych przodków... My nigdy nie byliśmy niewolnikami kościoła! My nigdy nie padaliśmy na kolana przed kościelnymi hierarchami! My nigdy nie zdradziliśmy własnej krwi i pogańskiej wiary My zawsze byliśmy wierni naszej matce ziemi i gotowi do walki! Niechaj zapłoną stosy Na których złożymy Naszą chrześcijańską przeszłość Niechaj zapłoną stosy Na których spalimy Naszą chrześcijańską tożsamość! Niechaj płomień Swarożyca Obudzi w nas pragnienie zemsty! Niechaj ogień który wzniecimy Obudzi w nas dumę pogańskiego wojownika! W ciężkim boju krew swą przelewając Poniesiemy sztandary zwycięstwa... Symbole naszego tryumfu... Symbole naszego odrodzenia W blasku promieni Swarożyca Kiedy starożytna moc przebudzi się w nas.... Słowa pełne honoru i dumy... Przywrócone zostaną nam....
Submitted by Morgoth — Apr 24, 2025
Duch wojny przybył na pole walki Jego groźny głos rozbrzmiewa w polu już... Dziś deszcz krwi zrosi ziemie Dziś spotkamy tu swą śmierć Tam gdzie bogowie ciągną na swoje boje Podążamy jak zawsze wierni walce i wojnie Pośród ognia i ścierającej się stali Oddamy swe życie w ciężkim boju i krwawej walce... Białe bestie Swaroga... Krwawe oblicza pełne dumy Od wieków wciąż na nieustannej wojnie W imię honoru i dumy... Zrodzone pośród śmierci... Wychowane w cieniu miecza Zawsze wierne prawu stali I z nieustannym gniewem w sercach... Skrwawione ślepia niosące grozę Białe dłonie dzierżące silnie miecz Ze Swarożycem na tarczach i sztandarach Z okrzykiem nienawiści w gardłach! Zawsze tam gdzie krew przelewana jest strumieniami... Zawsze tam gdzie ogień żąda swojej krwawej ofiary Zawsze wierni srogiemu prawu miecza i walki Zawsze tam gdzie śmierć zastawia swe bezlitosne sidła! Biali synowie Swaroga Walczą tak jak walczyli ich ojcowie Od świtu do zmierzchu w ciężkim boju W krwi brocząc pokonanych nieprzyjaciół Zawsze tam gdzie krew przelewana jest strumieniami... Zawsze tam gdzie ogień żąda swojej krwawej ofiary Zawsze wierni srogiemu prawu miecza i walki Zawsze tam gdzie śmierć zastawia swe bezlitosne sidła! Stal miesza się z krwią Honor i duma nie pozwalają się nam cofnąć Idziemy naprzód uskrzydleni gniewem Swarog prowadzi nas na bój! Ostrza gniewu i sprawiedliwości... Mężni i odważni bracia walki Broczymy skąpani we krwi wroga! Stalowe tarcze Swaroga! Tam gdzie zew przyciągnie nas za zdobyczą... Tam gdzie krew przyciągnie nas swym zapachem Tam gdzie strach i okrucieństwo miesza się z euforią Tam gdzie życie czy śmierć nic dla nas nie znaczy... Tam gdzie liczy się tylko pragnienie walki.... Tam gdzie ogień nigdy nie dogasa na zgliszczach Tam gdzie wiatr rozwiewa popioły pod nieba... Tam gdzie nikt nie lituje się nad pokonanymi...
Submitted by Cyberwaste — Apr 24, 2025
← Go back to Graveland