five ropes
Nie liczy się rzeczywistość Tylko to, jak ją kto odbiera Tak bardzo chciałbym widzieć rzeczy inaczej… Nie liczą się doświadczenia Tylko uczucia, które one wywołują Tak bardzo chciałbym czuć więcej i to doceniać… Percepcja jest wszystkim
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Każda aktywność mnie wysysa A nic mnie nie napełnia Permanentnie pusty Stale wyczerpany… Nie da się stworzyć czegoś z niczego Nie da się ujrzeć wartości w pustce Nie można czuć sensu istnienia Gdy zmuszanie się do wszystkiego jest zaprzeczeniem życia
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Znowu nie umarłem we śnie Choć tak bardzo chciałem By to los ściągnął ze mnie odpowiedzialność Za zakończenie swojego żałosnego życia Nienawidzę stanu, gdy ból jest nie do wytrzymania A brakuje siły i odwagi na samobójstwo Chciałbym, by stało się to szybko, bezboleśnie I bez świadomości odchodzenia Składam ofiarę z własnego życia Na ołtarzu ewolucyjnego instynktu przetrwania Lecz zamiast przestać istnieć w całości Umieram jedynie od środka
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Całkowicie zabrano mi pęd do funkcjonowania Mam ochotę walić łbem o ścianę Ze złości i bezsilności Czuję się na tym świecie i w tym życiu jak w potrzasku Nie wiem, na ile to, co czuję lub czego nie czuję, jest depresyjne Na ile schizoidalne, a na ile polekowe Nic już nie wiem, wszystko mi się miesza, niepokój rozsadza mi głowę A pustka wsysa do środka i wywraca wnętrzności
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Rodzimy się, choć nie chcemy tu być A potem, mimo tej niechęci, nie umiemy złamać instynktu przetrwania Gonimy za czymś, czego nie umiemy dopaść Docenić nie umiemy tego, co cały czas posiadamy Najgorzej mają ci, którzy nie pasują do wzorca A tak zwana normalność, to jedynie większość Dobici przez innych, rzeczywistość i codzienność Szukamy złudnego ukojenia w chwilowych ucieczkach Życie nie ma żadnego sensu i nigdy go nie miało Wartości i cele po prostu nie istnieją To tylko fałszywe ludzkie konstrukty Stanowiące mechanizmy obronne dla naiwnych
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Stale ma miejsce pobór odczytów ze wszystkich zmysłów Trafiają one do mózgu i są przetwarzane Następnie bezustannie miksowane z naszymi wartościami I dobiegającymi do nas informacjami z zewnątrz Jedyne stałe elementy w tych równaniach, to najbardziej podstawowe odczucia własnego ciała Dane wyjściowe są więc zmiennym w czasie strumieniem A nasza świadomość nie jest stałością, lecz potokiem Raz czystym strumykiem, a kiedy indziej cuchnącym ściekiem Nas tak naprawdę nie ma, nie istniejemy jako konkretne byty Nawet wszystkie komórki naszego ciała są co pewien czas wymieniane przez organizm Nas nie ma, jest strumień, płynący do tego dość bezwładnie A niektórym tylko się wydaje, że wytaczają jego nurt
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Nie wiem, czy bardziej brzydzę się sobą, czy nienawidzę innych ludzi? Nie wiem, czy bardziej to ja jestem żałosny, czy inni ludzie to bestie? Wiem jedynie, że mechanizm funkcjonowania na tym świecie przypomina ciągłą walkę o wszystko Wiem, że trwanie nie jest warte poziomu odczuwanego bólu Czy to jednostki mojego pokroju są bardziej niedopasowane do ogółu Czy to tak zwany ogół to bezkształtna masa niszcząca wszystko, co inne i obce? Nie wiem i nigdy się nie dowiem Choć chyba w ogóle nie ma to znaczenia
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Podobno, gdy człowiek zostaje sam z problemami i nie ma dokąd uciec To staje się w ten sposób silny… Podobno… bo ja jakoś czuję się cały czas słaby i nieporadny Mimo że codziennie mierzę się z tym samym życiowym gównem… Nie da się tu żyć i nie da się wytrzymać A ucieczka w nicość wymaga zbyt wiele odwagi, której nie mam Zresztą jest ona ucieczką tylko w teorii Gdyż po śmierci nieistniejąca świadomość nie może poczuć ulgi, bo po prostu znika
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
Brak oczekiwanych emocji powoduje gniew A jednocześnie generuje lęk, że to się nigdy nie zmieni To wszystko łączy się w stale odczuwaną frustrację Odbieraną jako niemoc działania Tak się nie da żyć, a jakoś żyję To naprawdę kiepski żart
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026
To życie jest puste jak gliniany dzban, a wszelkie wartości to ułuda My i tak nie istniejemy poza naszymi głowami Szczęśliwi w miarę są jeszcze ludzie U których jako tako funkcjonują mechanizmy obronne Pustka aż wyje, a ciemność aż wciąga Nie ma tu nic i nigdy nie było Nie ma po co żyć i nie ma o co walczyć Nic nie jest warte wydatku energii Nikogo nie obchodzi, co się z nami stanie Nikogo nie obchodzi, że sobie nie radzimy Wszyscy mają gdzieś, że „dobrowolnie” żyjemy na uboczu Gdyż według nich, „sami jesteśmy sobie winni” swojego stanu Ani wewnątrz społeczeństwa, ani poza nim Tylko gdzieś na cienkiej granicy pomiędzy Bez tego wszystkiego, co zapewnia ludzkim istotom pęd do działania Bez poczucia celowości, taplając się w czarnej mazi pustki
Submitted by VladTheImpaler666 — Jun 30, 2026