Furia
Album • 2014
Ogromna noc przelała się oczyma, uszami i nosem prosto w lustro w przestrzeń czymś pustą i wewnątrz krąży I budzić mnie kazała, sam się wskrzeszać swoim pędem wokół pary duchów moich osi, tańcem ognie podnieść, a z drzew, deszczu i niezgody hałas dalej lepić i krążyć i krążyć i krążyć otępiały opętaniec - spętany otępialec - osmolony utopielec - opleciony skazaniec- obudzony zaskroniec - pojebany zagorzalec - złapany nagrzaniec - odrodzony ulepiec - I tak kołami do świtu więzy ze sobą zacieśniam, nieskończoności zaplatam koniec z końcem.
Submitted by Celtic Frost — Apr 26, 2025
Pod lasem ptaki idą, gdzie owoce gniją tam życia szukają, Ni to stare, ni młode, na wieczność polują. Liście się szamoczą choć zbutwiałe, ciężkie idą ptaki. Idą ptaki polami, życia przedłużaniem żywot wypełniają. Nocą i dniem, orać pod nienawiść maszerują dumne ptaki. Ptaki polecą, ptaki polecą, kiedy szpony sobie rozdziobią, zagryzą, zjedzą. Raz i daleko, raz i wysoko. Najdalej, najwyżej, najszybciej jak tylko mogą, ptaki polecą.
Submitted by VladTheImpaler666 — Apr 26, 2025
Krępulcowi nie ulec Krępulcowi nie ulec Krępulcowi nie ulec Krępulcowi nie ulec Krępulcowi nie ulec Krępulcowi nie ulec Krępulcom nie ulec Kiedy wola życia głoduje.
Submitted by Warbringer — Apr 26, 2025
Prowadź kręta ścieżko prosto do celu, gdzie nikt nigdy nie był, rozlej ciężar słodkiej prawdy, zalej świat, utop świat w niezwykłej nieludzkiej nieprzyzwoitości przekrocz granice, owładnij naszą mądrością, rosnącymi oczekiwaniami, prostym sprytem, koleją rzeczy i wtedy stwardniej, utop świat w niezwykłej nieludzkiej nieprzyzwoitości i na chwil kilka miękko zamilknij, niech ją zaleje, niech go obleje niezwykła nieludzka nieprzyzwoitość To jedyna władza, krew i pot, ukojenie i męka, gnuśna radość, wieczne koło - niezwykła, nieludzka nieprzyzwoitość.
Submitted by BloodShrine — Apr 26, 2025
I potworna wszechnoc nastała, a nas tańcem pogrzebowym zabawiają. Uciekaj, uciekaj, nie wracaj. Będę cię gonił, ale nigdy, nigdzie cię nie znajdę.
Submitted by MetalElf — Apr 26, 2025
My bełkoczą ponuro o niczym co jest, wylewnie, o żalach wlanych przed świtem do śniegu co z księżyca pada, brakiem zapchani. Nie po nic. My bełkoczą ponuro my ziejemy metanem.
Submitted by Celtic Frost — Apr 26, 2025
Beze mnie to we mnie i to wokół.
Submitted by Cyberwaste — Apr 26, 2025
Księżyc milczy, więc od głów odpalmy pochodnie, w ciemnościach ogromnej nocy chodniki nimi rąbmy, do domu, do świtu. A tańcem rozhulani rwijmy więzy, siebie od siebie ocalajmy. W olśnienie, w oświecenie, w ciemność świadomą, w noc uświęconą. W noc, dalej, w noc! w nic.
Submitted by NecroGod — Apr 26, 2025
← Go back to Furia