Furia
EP • 2016
Miesiączek pełny już wstaje, wstaje Na niebo pogodne, Budzą się, budzą zaklęte kraje, Błękitne, podwodne, Umarłe i chłodne... Hej, hej! ty biały miesiącu! Senni, zgłodniali W mule i piasku, Pod wodą, na dnie, Myśmy czekali Twojego blasku, Aż się zapali Na zimnej fali I w głębię padnie... Głodni, spragnieni Twoich płomieni, Twojego mleka, Co na topieli Blado się bieli Skrzy i ucieka... Gdy się napoim Promieniem twoim, Będziem leżeli Syci, weseli... Hej, hej! ty biały miesiącu! Leje się leje Mleczna, mdlejąca Światłość miesiąca, Iskrami sieje Po śliskiej fali... Woda się mieni Dreszczem promieni Drgająca... Z dali, z dali Wiaterek wstaje Przez bory, przez gaje, Przez leśne polany I na tonie Z cicha wionie I zamąca Krąg świetlany Od miesiąca W wodzie szklanej Odbity. Płyną chmury Przez błękity, Przez jasne rozwieje, A miesiączek świeci z góry, Świeci – świeci – a nie grzeje... Hej, hej! ty biały miesiącu! Stoi w niebie wysoko Miesiąc krągły, samotny, Patrzy jak rybie oko Martwy, zimny, wilgotny... Do koła U czoła Bladego miesiączka Świetlista obrączka – Różana, zielona, Ze mgieł upleciona Korona! Hej, hej! ty biały miesiącu!
Submitted by Sexy Gargoyle — Apr 26, 2025
Księżyc wyszedł i płynie jak łódź pozłacana, Niebo wisi niezmierne, bezdenne jak morze, Chmur lotny puch szybuje przez jasne przestworze Srebrząc się, jako morska białogrzywa piana, Niebo wisi niezmierne, bezdenne jak morze, Hałdy czernią się w dali, jak grzbiet Lewiatana — Srebrząc się, jako morska białogrzywa piana, Śnieg osiadł granitowy zrąb, co błękit porze. Hałdy czernią się w dali, jak grzbiet Lewiatana, Wichry po turniach w dzikim huczą rozhoworze, Śnieg osiadł granitowy zrąb, co błękit porze — A w koło mgła, z miesięcznej poświaty utkana. Wichry po turniach w dzikim huczą rozhoworze, Dolina leży cicha, snem zaczarowana, A w koło mgła z miesięcznej poświaty utkana, Jakby rąbek wzorzysty, co ocienia łoże. Dolina leży cicha, snem zaczarowana, Milczy las smukłych świerków o brodatej korze. Jakby rąbek wzorzysty, co ocienia łoże, W górze, ciemnych gałęzi sieć wisi splątana. Milczy las smukłych świerków o brodatej korze Paproć kryje świerkowych korzeni kolana, W górze ciemnych gałęzi sieć wisi splątana, Mdłe półblaski, półcienie majaczeją w borze. Paproć kryje świerkowych korzeni kolana, W powietrzu woń, lecz kwiatów dostrzedz wzrok nie może, Mdłe półblaski, półcienie majaczeją w borze, Księżyc wyszedł i płynie jak łódź pozłacana.
Submitted by Sexy Gargoyle — Apr 26, 2025
No lyrics have been submitted for this track yet.
No lyrics have been submitted for this track yet.
Na łączce żeśmy siedzieli. Trzech nas było. Każdy z oczami zamkniętymi. Nikt nie patrzył w niebo. Ta łączka zielona była, w kolorach sepii. Niebo przejrzyste, śliczne, błękitem pełne. Bez chmur, bez cienia żadnego. Jacyś bladzi byliśmy. Jacyś tacy… inni. Łączka zielona była, zielona korona drzew. Gdzieś tam krzewami, a przede wszystkim trawą i kwiatami kolorowa. Jeden z nas dobył parasol. Żeby się od tego słońca jakoś ochronić. Każdy z nas w tej samej chwili otworzył oczy i spojrzał prosto w słońce, co nad nami było. Tysiące kawałków potoczyło się za horyzont. I została czarna dziura. Nie ma słońca! Wszystko zaczęło się kończyć. Najpierw padli ludzie. Dalej liście padły, nade wszystko drzewa, a nade wszystko z drzew ptaki. Nie było lata, nic już nie ma! Na to wszystko spadł śnieg. Myśmy tego nie widzieli, bo ślepi, ale czuliśmy opadające płatki na tych naszych bladych licach. Choć jeden miał parasol. Gdzieś tam, gdzieś tam może jakiś jęk było słychać w oddali. A my dalej cali na łączce pod zepsutym słońcem czarnym. My – wychowani pod ziemią. Wychowani pod ziemią. A teraz na łączce pod zepsutym słońcem czarnym, pod zepsutym słońcem czarnym, wychowani pod ziemią. Spójrz w oczy moje ślepe, zimne, białe dłonie, wśród skał zgrubiałe. Tutaj jak w domu się teraz czujemy, na łączce pod zepsutym słońcem czarnym. Trzech nas siedzi, każda inna twarz i oczy, oczy puste, ślepe. U jednego widać, że miał kiedyś czarne jak węgle, jeden miał chyba zielone, trzeci nie miał, trzeci stanął oczami, ale teraz wszystkie wyblakły. Takie jakieś matowe. Siedzimy niczym te figury, zasypani śniegiem. Jak u siebie, choć jesteśmy na łączce. Pod zepsutym słońcem czarnym.
Submitted by Corpse Defiler — Apr 26, 2025
No lyrics have been submitted for this track yet.
← Go back to Furia