W blasku umierającego słońca
(<em>Instrumental</em>)
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
I przyszła jesień; Z radą i refleksją, trwogą i zadumą... Ze śmiercią i życiem na ustach Niczym niechciany posłaniec w złotej szacie Komu szczęście trwania, komu marność końca? I przyszła jesień; Jak zapowiedź czerni i zimna Ze spokojem oddechu i wiatrem w oczy dmącym A przebrana w czyste piękno i smutek pożegnań I przyszła jesień, a ja w mej samotni Maluję pejzaże pustką i piszę pieśni ciszą... po raz ostatni. Mówią - młodość, starość, niczym rzeka W zimnej łzie zaklęte tchnienie Wszak dusza ni końca ni początku nie ma Wiosna, zima, rozkwit i śmierć Niekończąca się droga smutku I słabość i marność i zupełna niemoc A błękit nieba jest pejzażem nostalgii Czyżby daremność była żywiołem życia? Jesień - ni to radość ni to wróżba zła; A człek zagubiony i zawieszony w zadumie. Niczym ostatni promień słońca w kropli bursztynu. Mówią, że tak naprawdę słońce nigdy nie zachodzi Czemu więc błąkam się w tej szarości i ubóstwie ducha? Nędza! Tyle zostało z wzniosłości myśli płynących nocami! Miewałem przecież takie myśli. Myśli, które kruszą góry.
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Mówią, że człowiek sam kuję swoją drogę, Czemu więc moja tak stroma i wyboista? Lecz zaraz... Wstyd, gorzki pali me trzewia Gdy widzę iż ścieżka dzieła mego podążą w dół W czeluść, którą sam spłodziłem A tam już tylko spokój obojętności I uparta pycha mego serca. W końcu żadna cena nie jest zbyt wysoka - tak i tę zapłacę chętnie. Nic już nie ma znaczenia. Byleby serce choć raz jeszcze zadrżało
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Zanim ostatni oddech uleci jak jaskółka ku gwiazdom Patrzę jeszcze w dal - na popalone bezmyślnie mosty Na jeziora łez, które pomogłem stworzyć - i na pomniki mych czynów Krzywe, szkaradne, odrażające Czarnych kruków stado, niczym najmroczniejsze myśli na ołowianych niebach Tak niewiele, by białe płótno ukojenia otuliło ten udręczony krajobraz Jakże piękny, jakże dostojny! Dręczące piękno końca wszystkiego! Lecz jednak serce wygrywa wzniosłe pieśni...! Bije, bije nieśmiało Echem roznosząc się po pustych zakamarkach duszy. I dziwna tęsknota wzbiera w duchu Mgła jako całun otula wszystko i zapada szara cisza O, jesieni! Żywiole cichej nuty refleksji - tak wiele masz twarzy! Dla jednych jesteś gorzkim końcem. Dla innych błogim spokojem Piękno i smutek uchwycone w ostatnim promieniu słońca. Rozkochałem siebie samego w tej martwocie! I płaczę, i tonę w rozkosznej melancholii - to przyszła jesień. To rzeka płynie i płynę wraz z nią poprzez ciche lasy I patrzę, a każda sekunda jest kolejnym opadającym liściem. Każde uderzenie serca jest odą - do nieskończoności.
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Gdy jesień stała się najwznioślejszą sztuką, a świat jej płótnem. Ja wędrowiec na krańcach mego świata W słabym blasku umierającego słońca podziwiam ją Tyleż piękna w życiu zastygłym niczym kamień. I nieważne, że z rzeką tą płynę tylko w dół. Ku zimie mego życia, które jednak tak trudno zostawić! I kolejny zachód słońca, kolejny obrót koła To przyszła jesień. I znów płoną lasy, a niemy zachwyt zabiera dech Jesień...! A rzeka płynie i ja wraz z nią, Łzy i ciężar na duszy człeka próżnego, Tkniętego skruchą o zmierzchu czasu. Za późno? To przyszła jesień. I znowu pustka. Dziwna nostalgia - ogień trawiący ducha! To przyszła jesień. Szarość i kolor, cisza i pieśń, duma i zachwyt ...A rzeka płynie i ja wraz z nią... Za późno...
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
(<em>Instrumental</em>)
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Wszak tak prosto jest płynąć z prądem Śnić nie wyśnione, zapominając o troskach Jak drzewa jesienią zrzucają liście Pożółkłe, przebrzmiałe, zbędne i stare I z każdym kolejnym opadającym liściem - znika kolejne wspomnienie; Aż do końca, aż do dna! Gdy słońce odejdzie - a gdy inni powrócą Ja pozostanę w mej samotni z sennymi widziadłami Ptaki nigdy nie wrócą, a lasy się nie odrodzą! A niebo zionąć będzie gwiezdną pustką, największą tęsknotą! I tylko wiatr zaśpiewa nad tymi krajami smutku! I zniknie wszystko! Czy świt kiedyś nie nadejdzie? I nastanie tylko mrok, rozbity polarnym blaskiem A świat umrze przyodziany w biel I umrę wraz z nim Gdy słońce odejdzie - a gdy inni powrócą Ja pozostanę w mej samotni z sennymi widziadłami A potem już tylko ja... Tylko ja... Ja i cisza... Bezpowrotnie... Zima!
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026