Przekrólewszczenie
Liczy się tylko twoja samotność Cokolwiek byś robił, dokądkolwiek byś szedł To co robisz, jest bez znaczenia To co widzisz, jest zbyteczne Wszystko, czego szukasz, jest fałszywe Istnieje tylko samotność Którą prędzej czy później odnajdujesz na wprost siebie Przestałeś mówić i jedynie cisza ci odpowiedziała Kiedy wreszcie odnajdziesz te słowa Te tysiące, miliony słów, które utknęły ci w gardle Słowa bez dalszego ciągu, okrzyki radości Słowa miłosne, głupie wybuchy śmiechu Żyjesz teraz w grozie milczenia Ale czy jest ktoś bardziej milczący od ciebie? Do twojego życia wtargnęły potwory, szczury, twoi bliźni, twoi bracia Dziesiątki, setki, tysiące potworów Wykrywasz je, rozpoznajesz po nieuchwytnych znakach Po ich milczeniu, po ukradkowych zniknięciach Po niepewnym wzroku, zagubionym, wystraszonym Który odwraca się, gdy napotyka twoje spojrzenie Światło jaśnieje w samym środku nocy W mansardowych oknach ich odrażających pokoi Ich kroki rozbrzmiewają nocą O każdej porze czujesz obecność tych twarzy bez wieku Tych pochylonych, cherlawych postaci Tych zgarbionych, szarych pleców Idziesz za ich cieniem, jesteś ich cieniem Nawiedzasz ich kryjówki i ustronia Masz te same azyle i schroniska Banici Pariasi
Submitted by Pestilence — Jun 03, 2026
Może jeszcze długo potrafiłbyś sobie kłamać, otępiac się, pogrążać Ale gra jest skończona, skończyło się wielkie święto, zwodnicze upojenie życiem w zawieszeniu Świat sie nie poruszył, ani ty się nie zmieniłeś Obojętność nie uczyniła cię innym Nie umarłeś. Nie oszalałeś Żadne przekleństwo na tobą nie ciąży Jesteś potworem, być może, ale nie potworem z Piekieł Nie musisz się wić, nie musisz krzyczeć Nie czeka cię żadna próba, żadеn głaz Syzyfa, żaden kielich nie zostaniе ci odebrany, nim po niego sięgniesz, żaden kruk Nie czyha na źrenice twoich oczu, żaden sęp nie odrabia niestrawnego pensum, wyjadając ci wątrobę rano, w połunie i wieczór Nie musisz pełzać przezd swoimi sędzami, wołając o łaskę, błagając o litość Nie ciąży na tobie żaden wyrok ani żadna wina Nikt na ciebie nie patrzy tylko po to, aby z miejsca odwrócić się z odrazą Czas, który czuwa nad wszystkim, znalazł rozwiązanie, na przekór tobie Czas, który zna odpowiedź, nie przestał upływać Takiego dnia jak ten, może trochę później, może trochę wcześniej, wszystko rozpoczyna się od nowa, wszystko się zaczyna Wszystko dalej trwa Przestań mówić jak człowiek, który śni Patrz! Patrz na nich Są tam, tysiące milczących wartowników ustawionych wzdłuż bulwarów Nabrzeży i zalanych deszczem chodników placu Clichy Tysiące nieporuszonych Ziemian, pogrążonych w oceanicznych marzeniach,Czekających na mżawkę, na rozpryśnięte fale Na chrapliwe krzyki morskich ptaków Nie, nie jesteś już bezimiennym panem świata, tym nad którym historia nie miała władzy, tym, który nie słyszał Jak pada deszcz, który nie widział, jak zapada noc Już nie jesteś kimś niedostępnym, kryształowym, przezroczystym Boisz się i czekasz Przeczekujesz deszcz na placu Clichy
Submitted by Pestilence — Jun 03, 2026
,,Bóg jest Bogiem opuszczonych, cierpiących, uciśnionych, wątpiących i całkiem Przybitych; ślepym wzrok przywraca, pociesza zrozpaczonych, odpuszcza winy Grzesznikom, ratuje wątpiących. i potępionych. Lecz to diabelskie mniemanie o Sprawiedliwości człowieka, który uważa się nie za grzesznika nieczystego, nędznego i Godnego potępienia, lecz za sprawiedliwego i świętego, nie pozwala Bogu przystąpić do Właściwego mu i naturalnego dzieła. Dlatego też Bóg musi podnosić młot swój — prawo — i bestię wraz z jej próżnym samo-zaufaniem tak do ziemi przybijać, aby w końcu przez Własną nędzę poznała, jak zgubiona i potępiona jest. Tutaj jednak leży właśnie trudność: Gdy człowiek jest powalony i przerażony, wówczas nie może podnieść się o Własnych siłach i powiedzieć: «Otom już dostatecznie pokonany i skarany, czas łaski Nadszedł; pora, abym Chrystusa słuchać zaczął». Głupota serca ludzkiego jest tak wielka Że dla uspokojenia sumienia swego sam czyni sobie praw jeszcze więcej. «Gdy przy życiu Zostanę — mówi on — wówczas poprawię się; uczynię to lub tamto'». Jeśli jednak nie Postąpisz wprost przeciwnie, jeśli nie wyrzeczesz się Mojżesza i prawa jego i w tym Przerażeniu i ucisku nie obejmiesz Chrystusa, który umarł za grzechy twoje, w takim razie Wyrzeknij się nadziei zbawienia. I na cóż przydadzą ci się twój habit, twoja ogolona głowa Czystość, posłuszeństwo, ubóstwo i wszystkie dzieła twoje i zasługi? Ku czemu służyć może Prawo Mojżeszowe? Jeślibym ja, grzesznik nędzny i potępiony, miał miłować Syna Bożego Przez czyny i zasługi i w ten sposób przychodzić do niego, po cóż miałby on za mnie się Ofiarowywać? Jeśli ja, grzesznik nędzny i potępiony, mógłbym przez coś; innego być Zbawiony, po cóż Syn Boży miałby nam być dawany? Skoro jednak nie mogło się to stać Przez nic innego, dał on — nie owce ani woły, nie złoto ani srebro, nie — siebie samego Siebie, istotę boską dał za mnie, to znaczy za grzesznika nędznego i potępionego. Pociechę w Tym właśnie znajduję, że tę dobroć jego do siebie odnoszę. A że tak czynię, w tym jest Prawdziwa potęga wiary. Albowiem umarł on nie dla usprawiedliwienia sprawiedliwych, lecz Dla niesprawiedliwych i ażeby ich dziećmi bożymi uczynić." Dlatego też Bóg musi podnosić młot swój (x9)
Submitted by Pestilence — Jun 03, 2026
Kiedyś na zawołanie Wstaniemy wczesnym rankiem Z martwych Rozbudzonym słońcem skąpani Onieśmielone mrużąc oczy Będziemy widzieć takie rzeczy W które i tak nikt nie uwierzy
Submitted by Pestilence — Jun 03, 2026