Ludowy nihilizm absolutny
Nieszczęsne ciało Że mnie do grzechu zmuszało Ciało w ziemi zgnije Na duszę się wszystko zwije
Submitted by Pestilence — Jun 03, 2026
Zjadając siebie, utrzymuję się! Przetrę oczy siarka, w ziemie się czarną wgryzę Głowę wykręcę, kręgosłup owijając wokół nóg Bo prawdą jest ze szaleństwo ciche mi pieśni wyśpiewuje Pod ziemie ciągnie, upycha w gardle wielką kulę moczu i krwi Bo bogów mam wielu, lecz tylko jeden ma zapach trupa Gdy zczerniałe żyły ze skórą miejscami się zamienia Mięśnie spalone, ślina rtęcią będzie a w zardzewiałych Płucach życiem piach Zniszczony będę na obraz czyj? Zamienię ten pierdolony świat w smoły kule - tylko pozwólcie mi zwariować!
Submitted by Pestilence — Jun 03, 2026
Soki Południcy z tlenem związać I ciągiem kominowym puścić 0,79 pełni, czyli azot, w ziemie wdmuchać I na karbonizacje duszy cierpliwie czekać Pamięć przetopić i z powodu Gównianej wartości wydzielić względność Oraz obiektywność Wszystkich z jezior powypuszczać Otworzyć ziemię Zawrócić wartkie rzeki, morze skrępować żeby się nie ruszyło Wiatry pozbawić dechu i zatłumić Słońce zastanowić, sprawić żeby księżyc wyszumiał jak piana Gwiazdy zedrzeć z nieba, dzień usunąć A noc na zawsze zatrzymać
Submitted by Pestilence — Jun 03, 2026