Rojenie
Dziura którą kopię gołymi rękoma Nie wypuszcza niczego co do niej trafi Tu Była Dziura Jest dalej Głębiej, powinno być gęsto Lecz rozgrzebuje się łatwiej Jak w rozrzedzonym śnie Przebijają się kolejne warstwy Tu głęboko na dnie jest woda Muszle ranią mi stopy Dziura którą kopię gołymi rękoma Poszerza się gdy ktoś zagląda przez ramię Powietrze ciężkie, dławiące zbutwienie Jakby ktoś patrzył, ale to W lustrze cieczy, od której tańczące światło Odbija się i maluje ściany
Submitted by Iron_Wraith — Jun 13, 2026
Kamień rozłupujący czyjąś głowę 2 miliony lat temu Młot, uderzenie, gwoździe... i krew wsiąkająca w drewno Skowyt rozrywanego ciała nad rzeką w Pikardii Lament matki dziecka wybrzmiewający gdzieś pośród gór Gansu Przez zamknięte drzwi Za nimi żal i wstyd Na ołtarzu rdzy Widzieć ból, słyszeć krzyk Nie ogniem z nieba Nie potopem miast Tak właśnie kończy się świat Przez zamknięte drzwi Za nimi gniew, krew i łzy Na ołtarzu rdzy Chcę słyszeć jak krzyczysz Nie ogniem z nieba Nie potopem miast Tak właśnie kończy się... Kolejny aion mija, a my Groteskowo zaklęci Zanurzony w erze wodnika, tonę Podaj dłoń, wezmę rękę I skończę się Pukam, ale mi nie otwieraj Pewno później usłyszysz dobijanie się i wycie Drzwi przez które nie mogę przejść Od swoich już dawno zgubiłem klucze Kolejny aion mija, a my Groteskowo zaklęci Zanurzony w erze wodnika, tonę Podaj dłoń, wyrwę ci rękę I skończę się
Submitted by Iron_Wraith — Jun 13, 2026
Pełzną z krynicy Korzenie w krtani Spoiwem ślina Lot wyzwolenia Odwracając głowę Od tego co wyśnione Wykręcając sobie Kark od widoku Degenerowany tonem Dezintegracją woli Zawiedziony Źródło skłębienia, zdeformowany byt Nieznośny jak owad Roją Degenerowanym tonem Dezintegracją woli Rozczarowany I brak chęci Żeby nad tym Zapanować Oko Ucho I brak chęci Widzę, że wypełza, opuszcza mnie i odlatuje I teraz widzę, że wylatuje i zatrzymuje się I teraz widzę, że mnoży się i zawraca do mnie I teraz widzę, że a może mi się wydawało? Odwracając głowę Od tego co wyśnione Wykręcając sobie Kark
Submitted by Iron_Wraith — Jun 13, 2026
dziura którą kopię gołymi rękoma nie wypuszcza niczego co do niej trafi tu była dziura jest dalej głębiej, powinno być gęsto lecz rozgrzebuje się łatwiej jak w rozrzedzonym śnie przebijają się kolejne warstwy. tu głęboko na dnie jest woda muszle ranią mi stopy dziura którą kopię gołymi rękoma poszerza się gdy ktoś zagląda przez ramię powietrze ciężkie, dławiące zbutwienie jakby ktoś patrzył, ale to w lustrze cieczy, od której tańczące światło odbija się i maluje ściany
Submitted by Celtic Frost — Jun 17, 2026
Brak równowagi Stałą dysonans Brak mądrości którą mógłbym przekazać Mój kręgosłup nie pęka, mimo że coraz bardziej się wygina (wygina) Gdybym podzielił 33 Tak żeby została mi jakaś reszta Zrobiłbym z nią kompletnie nic Zupełnie jakbym nie umiał liczyć Obok siebie Cztery nabrzmiałe Brzuchy nie mogę Ich policzyć Dychotomia uczuć Nieudolny balans Bez mądrości którą mógłbym przekazać Mój kręgosłup coraz bardziej się wygina, ale nie pęka (nie pęka) Gdybym podzielił 33 Tak żeby została mi jakaś reszta Zrobiłbym z nią kompletnie nic Zupełnie jakbym nie umiał liczyć Obok siebie Cztery nabrzmiałe Garby nie umiem Ich policzyć
Submitted by Iron_Wraith — Jun 13, 2026
Światło które dotrze tam Gdzie nikt nie czeka na nie Jeżeli jest niebieskie Wiedz że jest za późno bo Obraz przeszłości Powodowany głodem Żer bytów Duchy na niebie Rozświetli drogę Którą i tak przejdę Błądząc w ciemności Łamiąc nogi na prostej drodze Widmo przeszłości Powodowane porządkiem Najciemniejszy byt Najjaśniejszy błysk Trzymam się tak mocno że mam odciski na dłoniach, przetarte blazy Trzymam się tak mocno że masz odciski na dłoniach, sączące pęcherze Trzymam cię tak mocno że mam odciski na dłoniach, przetarte blazy Trzymam cię tak mocno że masz odciski na dłoniach, sączące pęcherze Widmo przeszłości Powodowane porządkiem Gdzie najciemniejszy byt I najjaśniejszy błysk Głos kołatający się Z każdym odbiciem Wybrzmi mocniej Widmo Byt Błysk Echo
Submitted by Iron_Wraith — Jun 13, 2026